Brzydkie lwóweckie postprawdy

 Burmistrz Lwówka Śląskiego Mariola Szczęsna odpowiada na krytykę jej dokonań na półmetku kadencji

Słowem, które robi ostatnio zawrotną karierę, jest „postprawda”. Za tym określeniem kryje się niebezpieczne znaczenie, bo opisuje rzeczywistość, w której fakty nie mają racji bytu. Liczą się tylko emocje i osobiste przekonania, za którymi zwykle stoją fałsz i nieprawda. Takie postprawdy pojawiają się ostatnio także w Lwówku Śląskim, m.in. w ocenie dokonań burmistrz Marioli Szczęsnej na półmetku kadencji - zrecenzował ją były szef gminy, Ludwik Kaziów. Z szacunku dla prawdy warto zweryfikować oskarżenia i zarzuty, które on wygłasza.

- Trzeba nie mieć klasy, by w tak nierzetelny sposób oceniać czyjeś dokonania - mówi o zarzutach, które się jej stawia, burmistrz Lwówka Śląskiego Mariola Szczęsna. - W moim programie wyborczym nie było wielkich zapowiedzi i obietnic. Dostrzegałam zwykłe ludzkie potrzeby, których moi poprzednicy nie czuli i nie widzieli. To choćby fundusz sołecki, który obiecałam przywrócić i za zgodą rady przywróciłam. Dziś mieszkańcy sołectw mogą realizować swoje pomysły. Powstaje mała infrastruktura, zwłaszcza na wsiach, które nigdy nie mogły się niczego doczekać. Budujemy drogi, pozyskujemy środki zewnętrzne. Przy Szwajcarii Lwóweckiej zbudowano zatoczkę. Na tę inwestycje przez 10 lat poprzednicy wpisywali środki do budżetu i nigdy zadania nie zrealizowali. Powstała strategia nadająca cel i kierunek rozwoju gminy, by nie kontynuować dotychczasowych, chaotycznych i nieprzewidywalnych działań.
Ale takie fakty lepiej przemilczeć, bo nie pasują do przedstawianego czarnego obrazu rzeczywistości, więc ja może też przypomnę o paru sprawach.
O tym, że hala sportowa kosztowała gminę około 14 mln złotych, z czego 13 milionów w kredycie do dziś dławiącym finansowe możliwości gminy. Za takie pieniądze można było postawić i halę, i basen. Firma realizująca inwestycję szybko się rozwiązała i ulotniła się.
O tym, że świetlica w Kotliskach kosztowała gminę 1.5 miliona złotych, choć w innych gminach takie same obiekty kosztowały około 800 tys. zł. Czy to nie jest rozrzutność?
O tym, że gmina musi spłacać 3,5-milionowe zobowiązania wobec spółki Górażdże (w tym większość to odsetki, których można było uniknąć) i 300 tys. zł, należne browarowi. To przez złe decyzje poprzedników i ich niechęć do rozmowy z przedsiębiorcami.
Trudno godzić się z niesprawiedliwymi ocenami. Ale jest może z tego i jakaś korzyść? Niech patrzą mi na ręce. Dzięki temu jestem bardziej czujna, nauczyłam się asertywności i potrafię celnie ocenić zagrożenie. Może więc popełnię mniej błędów niż poprzednicy.

Ludwik Kaziów twierdzi, że przez dwa lata nie zrobiono nic dla szkół.
W ostatnich dwóch latach wybudowano dwa boiska wielofunkcyjne przy szkołach podstawowych w Zbylutowie i Płóczkach Górnych. Gmina pozyskała na to około 220 tys. zł środków z Ministerstwa Sportu na rozwój infrastruktury sportowej przy szkołach.
Ludwik Kaziów twierdzi, że zlikwidowano klasę sportową.
Klasy sportowe organizowane są według zasad narzuconych przez ministerstwo. Aby taka klasa istniała, musi liczyć minimum 20 uczniów. W tym roku klasa liczy tylko 19 uczniów i przez to szkoła nie dostaje dodatku sportowego do subwencji. Gdy w roku przyszłym dojdzie osoba, dodatek powróci. Nie ma mowy o likwidacji klasy.
Ludwik Kaziów twierdzi, że nie wykorzystano zaawansowanych przygotowań do budowy żłobka i przedszkola.
Zarówno burmistrz Kaziów, jak i jego zastępca, Ireneusz Maciejczyk, informowali o przygotowanym projekcie. Okazało się, że nie ma i nigdy nie było ani projektu, ani działki pod budowę, ani środków w budżecie na budowę. To taka sama nieprawda, jak twierdzenie poprzednich władz, że obecny budynek przedszkola, nadaje się do rozbiórki. Po tegorocznym, specjalistycznym przeglądzie budynku przedszkola, okazało się, że niewielkim nakładem można zmodernizować i rozbudować budynek.
Ludwik Kaziów twierdzi, że brak jest gminnego punktu nocnej i świątecznej pomocy medycznej.
Uruchomić takiego punktu nie pozwalają przepisy normujące zadania własne gminy oraz zasady dyscypliny finansów publicznych. Gmina chciała utworzyć punkt iniekcji, aby umożliwić chorym nieodpłatne podawanie zastrzyków. Niestety, zgodnie z przepisami gmina może wydawać środki tylko na poprawę infrastruktury i działania profilaktyczne, czyli np. na szczepienia, a nie na leczenie.
Ludwik Kaziów twierdzi, że chciano wyrzucić emerytów z ich siedziby na stadionie.
Zgodnie z obietnicą wyborczą o zorganizowaniu miejsca dla osób starszych i samotnych, zaadaptowane do tego miało być pomieszczenie OSiR-u, które zapewniłoby lepsze warunki pobytu dziennego seniorów. Taka propozycja spotkała się z odmową, więc odstąpiliśmy od projektu. Nikt nikogo nie wyrzucał
Ludwik Kaziów twierdzi, że życie sołectw mieli aktywizować animatorzy kultury, a nic się nie dzieje.
Animatorzy już są. To pracownicy filii bibliotek. Dyrektor PiMBP pracuje nad schematem i harmonogramem podziału pracy bibliotekarzy, którzy poszerzą swoje podstawowe zadania czytelnicze o animacje. Pojawiła się plotka, że będą likwidowane biblioteki. To nieprawda. Aktywność pracowników bibliotek będzie lepiej wykorzystana, z pożytkiem dla szerszej społeczności wiejskiej, a nie tylko dla 5 wybranych wsi. Praca w każdym z wybranych sołectw będzie dopasowana do potrzeb mieszkańców i podzielona odpowiednio na dyżury animatorów.
Ludwik Kaziów twierdzi, że zlikwidowano Punkt Informacji Turystycznej.
Przeniesienie i reorganizacja to nie likwidacja. Wszyscy już wiedzą, że PIT został przeniesiony do nowo wyremontowanego miejsca po „okrąglaku”. Lokal jest idealny, z toaletą, przeszklonymi witrynami, ogólnie dostępny, z nowocześniejszym i atrakcyjniejszym wyposażeniem.
Ludwik Kaziów twierdzi, że wyrzuca się przedsiębiorców z ratusza.
Może warto polecić panu Kaziowowi lekturę nowych rozporządzeń, narzucających samorządom likwidację klubów nocnych i hazardowych w gminnych obiektach. Jeżeli chodzi o sklep meblowy, właścicielom nikt nie obiecał, że będą mieli dożywocie w ratuszu. Ich umowa najmu po prostu się skończyła. Podobnie w przypadku właścicielki sklepu z porcelaną. Oczywiście, koszt wynajmu komercyjnego jest nieporównanie wyższy, więc trudno opuszczać lokale gminne. To konieczne dla zmiany funkcjonalności rynku i ratusza. Pan Kaziów przy tej okazji nieładnie określa mieszkańca Lwówka i przedsiębiorcę, nazywając go klakierem. Ten człowiek zatrudnia wielu pracowników, jest uczciwym i pracowitym człowiekiem. To były burmistrz rozbudził w nim przed laty nadzieję na restaurację (nie „knajpę”) w ratuszu. Ten młody, przedsiębiorczy człowiek stanął uczciwie do konkursu, jako jedyny, i teraz realizuje zobowiązania, na co czekają mieszkańcy Lwówka i okolic.
Ludwik Kaziów twierdzi, że projekt i środki na chodnik w Żerkowicach zorganizowano w poprzedniej kadencji.
Nie było żadnego projektu, dopóki nie został opracowany w 2016 roku.
Ludwik Kaziów twierdzi, że zamknięto wyremontowany basen przy ul. Betleja.
Pomalowanie szczelin niecki, przez które przedostawała się „gnojowica”, nazwać renowacją to kpina. Zdewastowany, przedwojenny obiekt został zamknięty, żeby ludzie się nie pochorowali. Wcześniejsze gospodarowanie basenem to niegospodarność i wylewanie publicznych pieniędzy z wodą. Co cztery dni trzeba było spuszczać wodę, potem czekać dwa dni, by się nagrzała, i po dwóch dniach znowu spuszczać. Gdzie jest ta infrastruktura towarzysząca? To te „budki”, których ochlapanie wapnem nazywa się remontem? Jest już projekt przebudowy basenu i obietnica o jego otwarciu będzie spełniona.
Ludwik Kaziów twierdzi, że nigdy w Lwówku nie będzie specjalnej strefy ekonomicznej.
Będzie. Dokumentacja jest przygotowywana przez Specjalną Kamiennogórską Strefę Ekonomiczną i pozostaje tylko czekać. Decyzje podejmuje właściwy minister.
Ludwik Kaziów twierdzi, że zmarnowano uporządkowane zarządzanie nieruchomościami i gospodarką komunalną.
Przejawem lekceważenia mieszkańców było przekazanie administrowania komunalnymi nieruchomościami zarządcy z Warszawy. Efektem był brak komunikacji, spychologia i chaos, i lokatorzy pod drzwiami burmistrza. Od burmistrza dowiadywali się, że to nie sprawa gminy, bo jest zarządca. Eksperyment był kosztowny dla gminy - około 460 tys. zł od czerwca 2014 do stycznia 2016 r. za zarządzanie, plus inne koszty, np. remontowe. Zewnętrznej firmy już nie ma. Od ponad roku działa Referat Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, którym kieruje Robert Szawłowski, porządkujący wieloletnie zaniedbania i bałagan po Zakładzie Budżetowym. Likwidacja tego bałaganu nie była trudną decyzją. To była konieczność. Podobnie, jak z powołaniem PWiK, który wreszcie przerwał wieloletnie dewastowanie infrastruktury wodnej i kanalizacyjnej.
Ludwik Kaziów twierdzi, że niepotrzebnie remontowano urząd.
Remont urzędu był konieczny. Warunki pracy 68-osobowej załogi uwłaczały godności człowieka. W biurach cuchnące wykładziny, brudne ściany, meble powiązane sznurkami…. Przy przeprowadzce okazało się, że nawet stropy należało wzmacniać przez wymianę zgnitych belek. 300 tys. zł za remont tak wielkiego obiektu to niewiele. To wstyd dla gminy, że przez tyle lat nie znaleziono środków na remont urzędu.