„Fampersi” podbijają Chiny

„Fampersi” podbijają Chiny

Pemo - zamiast Przemysław - na wizytówce. Tak łatwiej. „Fampersi” czy „Pimpusie”, jak potocznie dawniej i dziś nazywani są pracownicy spółki PMPoland S.A. z Jeleniej Góry, wyruszyli bowiem do Azji - od 2001 roku podbijają Chiny.

Biznes w Chinach
Zbigniew Manugiewicz, prezes jeleniogórskiego PMPoland S.A., po raz pierwszy wylądował w Chinach w 2000 roku z misją gospodarczą ekipy rządowej. Nic z tego nie wyszło, ale...

- Wrażenie Azji i ogromu jej skali pozostało we mnie - opowiada prezes. Kiedy rok później okazało się, że w ramach upadającego Beloita do wzięcia jest zakład w Chinach, PMP kupił biznes w Chinach. Wprawdzie była to zupełnie inna branża niż jeleniogórskiego zakładu, ale interes w Chinach szedł na tyle dobrze, że w 2002 roku rozpoczęto budowę drugiego zakładu, tym razem 140 km od Szanghaju. Po czterech latach budowy, zakład ruszył z produkcją w 2006 roku. PMPoland sprzedał wówczas biznes niepasujący do głównej branży i... rozpoczął budowę trzeciego zakładu w Chinach. Po 10 miesiącach budowy, we wrześniu br., ruszyła produkcja. Zakład jest w 70 proc. powtórką jeleniogórskiej fabryki, z tą samą produkcją, normami. Tylko język obowiązuje inny. W biznesie króluje angielski. Na hali montażowej „robotnik z robotnikiem zawsze się dogada” - jak twierdzi prezes. Z chińskimi słówkami lepiej się nie wyrywać: w zależności od intonacji słowo „ma” znaczy tyle, co matka, koń i kobieta lekkich obyczajów.

- Umiem zamówić piwo i wodę mineralną, wznieść toast, wiem, jak przeprosić, wystarczy - uśmiecha się prezes Manugiewicz - na naukę chińskiego jestem za stary, ale młodzi będą się uczyć chińskiego.

Od jutra pracujesz...
pod Szanghajem
- Musimy być firmą globalną, nasza branża tego wymaga, to nie są nasze światowe ciągotki - tłumaczy Zbigniew Manugiewicz ekspansję PMP na Azję - a Azja dziś jest jednym wielkim terenem inwestycyjnym.
Do 40. pracownicy chętnie wyruszają w podróże biznesowe w świat, po 50. jest trudniej o wyjazd z entuzjazmem - taki ogląd ma prezes: - Ale to nasz chleb, taki biznes, dla ludzi ciekawych świata, praca w Chinach jest wielką okazją... - o swojej lekcji prezes mówi z namysłem. - Takie wyjazdy uczą człowieka pokory. Poruszanie się po świecie nauczyło mnie poszanowania innych wartości, kultur. Nie dzielę ludzi na Polaków i tych z zagranicy, a na cwaniaków i porządnych.
Czego się obawiają jeleniogórzanie wyjeżdżający do Chin?

Cały artykuł w najnowszych „Nowinach Jeleniogórskich” nr 41/2008

Komentarze (0)

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.