„Sprzedali mnie jak kota w worku”

„Sprzedali mnie jak kota w worku”

Pani Irena nie może kupić mieszkania przy ul. Wolności w Jeleniej Górze, które zajmuje od 47 lat. Lokalu nie dostaną po niej ani dzieci, ani wnuki, choć lokatorka chciałaby go im zostawić. Panią Irenę miasto sprzedało z lokalem, jak mebel...

- Radzą mi różni ludzie, żeby sprawę oddać do sądu, bo mówią, że na pewno wygram. Ale ja nie mam pieniędzy na sąd, a poza tym dlaczego ja mam udowadniać, że mnie skrzywdzono. Dlaczego na stare lata, skoro przez całe życie po nic nie wyciągałam ręki, tylko liczyłam na siebie, mam teraz żebrać? - żali się Irena Łabędź.

Jeleniogórzanka jest jedyną lokatorką budynku numer 57 przy ulicy Wolności, należącego do Polskiego Związku Motorowego. Właściwie starsza pani też należy do PZMot-u, bo to mieszkanie, to wszystko, co ma. Gdy w 1962 roku zamieszkała pod tym adresem, nie przypuszczała, że po latach stanie się poniekąd przedmiotem obrotu gospodarczego.

W 1962 roku Irena Łabędź zamieniła się na mieszkania. Jej rodzina była większa, potrzebowała większego lokum. Prezydium dało przydział na Wolności 57 - dwa duże pokoje z kuchnią i toaletą na klatce schodowej - w sumie 97 metrów kwadratowych powierzchni. W tym czasie pozostałe mieszkania zajmowały trzy inne rodziny, które z czasem wyprowadziły się, a inni pomarli.

Dzieci pani Ireny rosły, z czasem założyły własne rodziny. Dwadzieścia jeden lat temu mieszkało tam w sumie siedem osób.
- Ponieważ pokoje były duże i była taka możliwość, to sami wykonaliśmy z dykty ścianki działowe. Każdy miał swój kącik i tak sobie mieszkaliśmy - pokazuje swoje mieszkanie pani Irena.

Cały artykuł w najnowszych „Nowinach Jeleniogórskich” nr 9/09.

Komentarze (0)

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.