Ale nam stopa urosła

Ale nam stopa urosła

Czy 20 lat od przemian ustrojowych i gospodarczych w Polsce czujemy, że poprawia się nasza stopa życiowa? Czy mieszkańcom Jeleniej Góry żyje się dziś lepiej? 20 lat temu rozpoczęto wdrażanie „Planu Balcerowicza”. Dziś jesteśmy w Unii Europejskiej, swobodnie podróżujemy i podejmujemy pracę w europejskich krajach, wkrótce mamy wejść do strefy euro.

Od kilku tygodni publikujemy „jeleniogórską listę płac”, sprawdzając, ile zarabiali mieszkańcy regionu jeleniogórskiego w minionym roku, w różnych sektorach gospodarki. Nominalne zarobki jednak nie wszystko powiedzą o naszej sytuacji życiowej. Postanowiliśmy więc porównać siłę nabywczą zarabianych przez nas dziś i 20 lat temu pieniędzy.

Dane statystyczne pokazują, że dziś zarabiamy około 120 razy więcej niż 20 lat temu, choć wtedy niemal każdy był milionerem. Nie oznacza to jednak, że dziś możemy kupić kilkadziesiąt razy więcej niż wtedy. Trzeba pamiętać o galopującej na początku lat 90. inflacji. Ceny rosły wtedy w zastraszającym tempie, pod koniec grudnia 1989 roku inflacja wynosiła już 640 procent, a na przestrzeni ostatnich 20 lat wyniosła w sumie 2700 procent.

„Urynkowianie” gospodarki było widać w Jeleniej Górze najlepiej na ulicy 1 Maja. Traktory z przyczepami, ciężarówki, zdezelowane nyski i żuki, polowe łóżka - handel szedł, jak się dało i czym się dało. A że rynek był chłonny, to szło wszystko. Rok 1990 to jeszcze jednak był czas kolejek. A przy samej granicy zaczął kwitnąć handel wymienny - ten zgodny z prawem, jak i kontrabanda. Niemcom, na przykład, opłacało się przejść na Polską stronę, wymienić marki na złotówki i za równowartość 3 marek, a tyle u nich kosztował chleb, kupić u nas chleb, masło i coś do chleba.

Choć dużo, to kupisz mniej
Na co sobie mógł pozwolić przeciętny jeleniogórzanin 20 lat temu? Na przykład na to, by kupić 5045 litrów mleka z jednej pensji. Dziś może kupić za miesięczne zarobki prawie 4 razy mniej, bo tylko 1074 litry mleka. A mleko to jeden z artykułów, który, w relacji do zarobków, podrożał najbardziej. Podobnie jest z papierosami. Statystycznego mieszkańca Jeleniej Góry 20 lat temu stać było na kupno 1369 paczek papierosów za jedną wypłatę. Dziś kupi za to bez mała 3,5 razy mniej papierosów. Mniej dostępna, jak się okazuje, jest też prasa. Dwie dekady temu za statystyczną wypłatę jeleniogórzanin mógł od ręki kupić 1413,69 egzemplarzy „Nowin Jeleniogórskich”. Dla obliczeń przyjęliśmy cenę 700 zł za egzemplarz z połowy roku 1990 (w styczniu 1990 r. „NJ” kosztowały 350 zł, a w grudniu już 1400 zł). Dziś swoją przeciętną pensję mógłby wymienić na 1118,34 egzemplarzy. Nieco ponad 295 sztuk mniej niż 20 lat temu.

Więcej niż 20 lat temu, prawie 3,5 raza, możemy sobie kupić za jedną pensję jabłek i aż o ponad 5 razy więcej pomidorów. Stać nas na czterokrotnie większe zakupy kawy i prawie czterokrotnie więcej wódki.

Jeździmy, oglądamy i pierzemy
Dane statystyczne pokazują, że najbardziej dostępnym artykułem dla przeciętnego jeleniogórzanina stał się w ciągu 20 lat telewizor. I nie tylko dlatego, że można go dziś, podobnie jak wiele innych produktów, kupić bez wychodzenia w domu. Statystycznie dziś za jedną pensję możemy mieć 4,6 telewizora, czyli 30 razy więcej niż w 1990 roku. Dziś za średnią pensję kupimy sobie nawet ponad 4 pralki wirnikowe. Ale tych na rynku jest coraz mniej, bo przecież w zasięgu ręki są pralki automatyczne. Jeszcze 20 lat wyposażone w nie było zaledwie co czwarte gospodarstwo domowe.

Także statystycznie najbardziej poprawiła się dostępność samochodów. Dwie dekady temu na nowy wóz potrzeba było ponad 100 pensji. Dziś wystarczy 10 wypłat. Inną sprawą jest to, że nawet jak ktoś wtedy miał pieniądze, to musiał na swoje cacko długo czekać, a dziś nawet za 1000 złotych kupi się zarejestrowany i dopuszczony do ruchu pojazd. W 1990 roku w Jeleniej Górze mieszkańcy niemal masowo wyrejestrowywali samochody, bo tak bardzo skoczyły stawki ubezpieczenia OC pojazdów. Za „malucha” trzeba było zapłacić 40 tysięcy złotych (4 procent średniej pensji), a za dużego fiata i poloneza - 90- 110 tys. zł (9-11,1 proc. średniej pensji). Na giełdzie samochodowej 10-letnie audi 100 stało po 25 mln zł (25,2 średnich zarobków), a polonez z 1990 roku był do kupienia za 56 mln zł (ponadczteroipółroczne zarobki).

Ciekawie prezentują się dane dotyczące przeliczenia przeciętnych zarobków z tych dwu granicznych dat na ilość możliwych do kupienia: ziemniaków, wołowiny i benzyny (patrz tabela). Statystyczny jeleniogórzanin z początku okresu reform gospodarczych i ten współczesny właściwie mogą mieć takie same piwnice. Bo dziś za jedną wypłatę kupimy zaledwie 1,13 raza więcej ziemniaków niż dwie dekady temu. Choć dziś możemy mieć przed domem nawet dwa samochody, to za średnią pensję zatankujemy tylko 1,95 raza więcej benzyny niż wtedy, a w mięsnym kupimy zaledwie 1,29 raza więcej wołowiny niż 20 lat temu.
Gdy spojrzymy na świadczenia, jakie dostają emeryci i renciści, to widać, że realnie ich dochody spadają. Dwie dekady temu przeciętna renta i emerytura stanowiła 54,8 procent przeciętnego wynagrodzenia. Dziś to już tylko 45,55 procent.
Mało nas...
… i do tego się starzejemy. Życie w „nowej” Polsce, w Jeleniej Górze rozpoczynało w 1990 roku 93414 osób. Po 20 latach, w trzeciej lub czwartej RP - wariant do wyboru, mieszkało w mieście świętującym 900-lecie 85800 osób. A co do mieszkalnictwa, to się nam poprawiło. Co prawda, cały czas brakuje mieszkań komunalnych, ale na wolnym rynku można wybierać i przebierać. W ciągu 20 lat przybyło w Jeleniej Górze 4,5 tysiąca mieszkań i generalnie w naszych mieszkaniach zrobiło się luźniej. W 1990 roku na osobę przypadało nieco ponad 18 metrów kwadratowych powierzchni lokalu, a dziś to już prawie 25 metrów.

No, ale jeśli wziąć pod uwagę, że ciągle mamy ujemny przyrost naturalny i ujemne saldo migracji, to nic dziwnego. Dodajmy jeszcze, że w 1990 roku jeleniogórzanie zawarli 627 małżeństw, a rok temu 498. Związany z pozostałymi cechami demograficznymi jest także wskaźnik dzietności. Przeciętna jeleniogórska rodzina miała dwie dekady temu 2,1 dzieci, a dziś tylko 1,32.

Cenę 2,926 mln złotych za metr kwadratowy lokalu ustaliło miasto w przetargu na zbycie mieszkań w odbudowanych świeżo w 1990 roku kamieniczkach przy ulicy Długiej. Przeciętnego jeleniogórzanina stać więc było wtedy na 0,338 metra kwadratowego jednego z tych lokali. A do wykończenia zostały tam jeszcze łazienki i podłogi. Statystyczny jeleniogórzanin musiałby wtedy na 50-metrowe mieszkanie pracować 12 lat i 4 miesiące. Jeśli przyjmiemy, że dziś za metr mieszkania musimy zapłacić 3000 złotych, to łatwo obliczyć, że odkładając na własne lokum całą średnią pensję, będziemy zbierać na własne „M” prawie 4,5 roku.

 

 
Cały artykuł w "Nowinach Jeleniogórskich" nr 4/10.
Ale nam stopa urosła
Ale nam stopa urosła

Komentarze (3)

powinniście wpisać ile osób korzysta z pomocy opieki społecznej i ilu jest bezrobotnych wówczas i teraz. Lecznictwo i dostęp do lekarzy specjalistów oraz ceny leków,okularów do czytania,komputera ,fotochromów.Ceny wizyt lekarskich i ile zostanie emerytowi na te szynki statystyczne?

No to na co jeszcze czekasz? Głosuj w wyborach na powrót PRL-u! Wtedy wszystkiego będzie w bród i każdy dostanie według swoich potrzeb. Krótką i wybiórczą mamy pamięć prawda? A może byłeś żołnierzem zawodowym lub milicjantem, to przepraszam.

Produkowałem i produkuje szalej dla tych pozbawionych zdrowego rozsądku i zniszczonych marzeń z braku rozumku. Historia kołem się toczy, właśnie kończy już,punkt siedzenia na 300 stopniu koła .Już niedługo ,już się skończy tragedia szarej polskiej strfy a zacznie się ingiwilacja wszystkich Palaczków.Kup szaleju abyś przedtrwał. Szalej zdrowszy od alkoholu i kokainy.Pan szanowny myśli iż jest niesprawdzalny w sieci, anonimowy, nieasertywny???

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.