Basen otwarty, choć nie ma w nim wody!

W Lwówku Śląskim jedyne strzeżone kąpielisko jest czynne, ale nie można w nim pływać bo nie ma wody! - Można przyjść pograć w siatkówkę lub poopalać się – mówi Jerzy Pawłusiów, dyrektor OSiR-u w Lwówku Śląskim.

Taka sytuacja na basenie w Lwówku Śląskim trwa już prawie miesiąc. Ciężko znaleźć podobny basen w regionie, który jest czynny, ale tak naprawdę nie można się kąpać bo nie ma w nim wody. Każdemu może się wydawać, że otwarty basen to głównie woda, w której można się ochłodzić w upalne dni. Sytuacja jest zabawna, ale nie dla osób, które wakacje z różnych powodów spędzają w domach. Dla nich jedyną atrakcją było szukanie ochłody na basenie miejskim w Lwówku Śląskim. To jedyne strzeżone kąpielisko w gminie.

- Wiem, że wydaje się to śmieszne, ale co możemy zrobić jeśli nie mamy ratowników. Szukaliśmy ich najróżniejszymi sposobami. Dzwoniłem do WOPR-u w Jeleniej Górze, a nawet do Wrocławia – mówi Jerzy Pawłusiów, dyrektor OSiR-u w Lwówku Śl. - Zamieszczamy ogłoszenia w lokalnej i regionalnej prasie. Publikujemy komunikaty w lokalnych telewizjach i żaden z ratowników nie zgłosił się– dodaje.

Dyrektor twierdzi, że wielokrotnie prosił ośrodek sportu w Bolesławcu o ratownika, ale okazuje się, że tam też jest problem z ratownikami, mimo tego kąpielisko jest czynne. - W Bolesławcu część ratowników przeszła do nowego basenu krytego. Pracują tam na pełny etat, więc nikt nie chciał do nas przyjść na miesiąc pracy - mówi Jerzy Pawłusiów.
Jak się okazuje na lwóweckim basenie musi być dwóch ratowników. Jeden jest młodszym, a drugi starszym ratownikiem. - Mieliśmy tam młodszego ratownika, to młoda dziewczyna. Jak była woda w basenie to ludzie do niej wchodzili, ale po chwili musieli z niej wyjść ponieważ nie można było się kąpać – dodaje Jerzy Pawłusiów. -Odpowiedzialność spoczywała wtedy na tej jednej ratowniczce, a nie chciała brać wszystkiego na swoje barki, więc wodę musieliśmy spuścić – dodaje.

Dyrektor też nie chce brać na siebie odpowiedzialności. Jak tłumaczy, jeżeli doszłoby do jakiegoś wypadku wtedy on także jest za to odpowiedzialny. - Brak ratowników to problem ogólnopolski. Mieliśmy jednego ratownika, który miał do nas przyjść od 1 sierpnia, ale przedłużył sobie urlop o kolejny miesiąc – słyszymy w Ośrodku Sportu i Rekreacji w Lwówku Śląskim.

Tym sposobem od miesiąca z powodu braku ratowników na lwóweckim basenie można robić wszystko, oprócz wchodzenia do wody bo tej tam niestety nie ma.

Komentarze (5)

Panie Redaktorze,o jedno "tam" za dużo w ostatnim zdaniu.A poza tym,300 metrów od basenu jest popularna "TAMa".

No i oczywiście,TAM jest woda:)

Młodszy ratownik czyli ta młoda pani nie może samodzielnie pracować, a jak się płaci małe pieniądze to lepiej siedzieć w domu niż męczyć się z nieodpowiedzialnymi ludźmi.

Za burtę z takim nieudacznikiem zwanym dyrektor.Jemu od dawna nie chce się pracować.Jeszcze trochę a usłyszymy,ile osób utopiło się na tamie i na żwirowni.Młodzież ma wakacje i coś musi ze sobą robić w tym upale.

Ale jaja,basen bez wody.Takie cuda to tylko we Lwowku ,bo brak tam twardej ręki-od lat ci sami kolesie przy korycie.Myślę,że młodzież i ci dorastający napewno na nich nie zagłosują,w podzięce za udane wakacje w strugach potu.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.