Bokser wezwał goprowców i wywołał lawinę... komentarzy

Instagram Artur Szpilka

Nie cichnie dyskusja wokół wycieczki w Karkonosze znanego boksera Artura Szpilki. W ubiegłą sobotę wybrał się wraz z kolegami sportowcami oraz psem Pumbą (rasy American Bully) na Śnieżkę. Bokser musiał wezwać na pomoc ratowników GOPR, by pomogli im wydostać się ze schroniska Dom Śląski, gdzie utknęli na wiele godzin. Pies był bowiem skrajnie wychłodzony, a jego właściciel także nie czuł się najlepiej. A na zewnątrz szalała śnieżyca.

Artur Szpilka opisał akcję GOPR na swoim Instagramie.

Akcja na Instagramie, reakcja w internecie

„Takiej akcji, to jeszcze nie mieliśmy, z Pumbusiem lecimy ratownikiem – opowiadał na nagraniu, które zamieścił na swoim profilu. Dodał, że „Pumba się bał strasznie, ale wiedział, że z tatusiem da radę".  Po całej akcji raz jeszcze podziękował ratownikom za pomoc. I … wywołał falę komentarzy oraz gorącą dyskusję. Czy wezwanie goprowców było uzasadnione? Czy nie powinien zapłacić na udzielenie pomocy? - pytali internauci.

GOPR: Pomoc uzasadniona

-W sobotę 5 stycznia panowały w Karkonoszach bardzo trudne warunki, padał marznący deszcz, który powodował szybkie wychłodzenie organizmu – relacjonuje akcję Sławomir Czubak, naczelnik karkonoskiej grupy GOPR. Ratownicy dostali wezwanie do turysty, który nie był w stanie z powodu wychłodzenia zejść wraz z psem z Domu Śląskiego, gdzie się schronili. Pogoda w Karkonoszach znacznie się pogarszała. Ratownicy skuterem śnieżnym zwieźli poszkodowanego i psa do Karpacza.

- Czasami rozsądniej jest zwieźć poszkodowanego ze schroniska, gdy warunki na to pozwalają, niż potem udzielać mu pomocy gdzieś na szlaku podczas załamania pogody – mówi Czubak.

-A sobotę warunki zmieniały się bardzo dynamicznie i mogło okazać się, że za chwilę, nie jesteśmy w stanie pomóc – dodaje. Akcja według naszej oceny była uzasadniona – uważa naczelnik karkonoskiej grupy GOPR.

Nie ma także wątpliwości co do ratowania psa. Pomagają wszystkim. W ubiegłym roku zwozili psa, który złamał łapę w Śnieżnych Kotłach.

Turyści lekceważą zimę w górach

- Każde zgłoszenia w okresie zimy traktujemy bardzo poważnie ze względu na krótki dzień oraz dużą zmienność warunków atmosferycznych, często mamy naprawdę mało czasu na podjęcie decyzji – podkreśla naczelnik.

-Gdy widzimy, że pogoda się załamuje, zaczyna padać deszcz, wiać wiatr, szlaki są zawiewane, mamy problemy z podejściem, lepiej zawrócić – radzi Sławomir Czubak.

Podkreśla, że turyści nadal, mimo apeli i przestróg goprowców, wychodzą w góry nieprzygotowani. Na szczycie Śnieżki zaskakuje ich zmrok. Nie mają latarek, raków na buty, są przemarznięci. Co robią? Dzwonią po pomoc do goprowców.

Takich nieprzygotowanych do wycieczek w góry osób jest z roku na rok więcej. W 2018 roku goprowcy karkonoskiej grupy brali udział w 515 akcjach.

Wyrachowani i roszczeniowi

Poza niefrasobliwymi turystami pojawiła się jeszcze jedna grupa. Osób wyrachowanych, świadomie nadużywających pomocy.

- Dostajemy wezwanie do turysty, który uszkodził staw kolanowy i nie jest w stanie zejść sam ze schroniska – relacjonuje naczelnik karkonoskich ratowników GOPR. Gdy docierają na miejsce, okazuje się, że przed schroniskiem stoi cała rodzina i oczekuje zwiezienia na dół razem z walizkami. Bardzo zdziwieni są, gdy dowiadują się, że aż tak wygodnie to nie będzie, i ratownicy zabiorą tylko poszkodowanego. Roszczeniowa postawa, że GOPR przyjedzie i zabierze, jest coraz częstsza.

Zmiana przepisów nieunikniona

-Dlatego obecne przepisy wymagają zmian – przyznaje Sławomir Czubak. Przypomina, że GOPR jest organizacją społeczną, finansowaną z budżetu państwa w 50 procentach. Pozostałą kwotę na działalność muszą zdobywać sami. Do tego dochodzą problemy z ludźmi. Ratownicy odchodzą do innych, lepiej płatnych firm, a o nowych ochotników coraz trudniej.

Potrzebne są zmiany systemowe, które doprowadzą do uzawodowienia służby w pełni finansowanej z budżetu państwa. - Oczywiście przy tym rozwiązaniu musi funkcjonować grono ratowników ochotników służących wsparciem przy większych działaniach ratowniczych - dodaje Czubak.

Zmianę przepisów w funkcjonowaniu GOPR oraz ewentualne wprowadzenie odpłatności za akcję postulował także Mirosław Górecki, naczelnik ogólnopolskiego GOPR, związany z naszym regionem. Mówił o tym tuż po wybraniu go na szefa goprowców. Na razie jednak żadnych kroków w tym kierunku nie podjęto.

Czy wprowadzić odpłatność za akcję?

-To wymaga dyskusji. Na pewno konieczne jest doregulowanie przepisów – mówi naczelnik Czubak. Ale trzeba uważać, by nie doszło do sytuacji, że turysta ze złamaną nogą nie wezwie ratowników, by nie płacić za pomoc.

- GOPR nie ma narzędzi pozwalających obciążać kogokolwiek kosztami akcji ratowniczych, My jesteśmy od ratowania – podkreśla naczelnik Czubak.

Wnioski z "Akcji Pubma"

Choć „akcja ratunkowa Pumby" nie była jedynym przypadkiem wzywania zimą pomocy GOPR, to stała się na tyle głośna, że może sprawić, by powróciła do Sejmu sprawa wprowadzenia odpłatności za usługi goprowców, jak to jest na przykład w Czechach. Pora także zastanowić się nad  zmianą służby ratowników GOPR na zawodową.

Jest także szansa, że odpoczywający w górach, po przeczytaniu relacji z ratowania Artura Szpilki i jego psa, zastanowią się 100 razy zanim wyjdą na szlaki, gdy panują w nich trudne warunki i zrezygnują z zabierania ze sobą czworonoga. Zbliżają się ferie zimowe i takie rozsądne przemyślenia bardzo się przydadzą.

artur szpilka (1).jpg
artur szpilka (1).png
Artur Szpilka.jpg
zima kpn.jpg

Komentarze (27)

Debil...

dokładnie to samo chciałem napisać!

Jeśli ratownicy GOPR stwierdzili, że należy ich zwieźć, to pewnie były ku temu powody... Chociaż, z drugiej strony, mógł gościu w schronisku zostać. Po prostu - kozak jakich mało. Niestety, brak mózgu w naszych górach, ostatnio przybiera rozmiary epidemii.

Akurat kozak jakich wielu, mocny głównie w gębie, a potem płacze, kiedy jego własna głupota i bezmyślność zbiera żniwo. Żeby nie wpaść na to, że zimą w górach może być zimno i padać śnieg, to trzeba mieć coś z głową. Z drugiej strony to bokser, więc nic dziwnego.

"Wyrachowani i roszczeniowi", czyli warszafka z gołębiewskiego. Wcześniej tego problemu nie było, dziś ratownicy słyszą od takich ludzi, że zostaną zwolnieni z pracy jak ich nie zawiozą na dół.

"Wyrachowani i roszczeniowi", czyli warszafka z gołębiewskiego. Wcześniej tego problemu nie było, dziś ratownicy słyszą od takich ludzi, że zostaną zwolnieni z pracy jak ich nie zawiozą na dół.

Dostał tyle ciosów w głowę, że teraz zachowanie takiego gościa trzeba traktować z przymrużeniem oka.

Niesamowita "wola walki" jak na "prawdziwego" sportowca przystało

zdezorientowany jest kolega ,co nieco, tylko jemu współczuć.

Spędził w schronisku kilka godzin i musieli go zwozić z powodu wychłodzenia :) Bywam w domu Śląskim o różnych porach i w różnych warunkach, ale zawsze jest tam ciepło :)

Spędził w schronisku kilka godzin i musieli go zwozić z powodu wychłodzenia :) Bywam w domu Śląskim o różnych porach i w różnych warunkach, ale zawsze jest tam ciepło :)

A czy schroniska to właśnie nie są po to aby w nich przeczekać złą pogodę? a nie narażać ratowników na niebezpieczeństwo? Panowie ratownicy ze schroniska zwoźcie dopiero gdy pogoda będzie dobra a dana osoba nie ma możliwości zejścia. Gdy pogoda się załamuje nakazujcie pozostanie w schronisku i tyle po co generujecie koszty? Naraziliście się na krytykę, choć pewnie myśleliście że będzie reklama. Sportowiec, młody, niebiedny i bał się w schronisku zostać? A jeszcze napisał co wg mnie świadczy o jego niedojrzałości lub wręcz zaburzeniu o sobie jako "tatuś" pieska No urągasz Pan własnym przyszłym dzieciom normalnie a teraz powiedzenie że góry i szpilki to złe połączenie nabiera nowego znaczenia.

Sowita zapłata za akcję skutecznie odstraszyłaby miejskich cwaniaczków . A GOPR powinien bardziej rozważnie podejmować decyzje, bo pracuje za publiczne pieniądze i wywalanie tysięcy złotych na wożenie gwiazdeczek jest zwyczajnie nieodpowiedzialne.

„Pumba się bał strasznie, ale wiedział, że z tatusiem da radę".To teraz "synuś" niech "tatusiowi" w podzięce jajka wyliże.A "tatuś" niech zapłaci jak to ma miejsce w cywilizowanych krajach.

Z całym szacunkiem dla Panów z GOPR
Nie jest prawdą w mojej ocenie że akacja była konieczna.
1. pan bokser z pieskiem byli w ciepłym i dobrze wyposażonym schronisku w którym mogli czekać na poprawę pogody nawet wiele dni
2. przepisy odnośnie prowadzenia schronisk mówią wyraźnie, że najemca MUSI przyjąć każdą osobę szukającą noclegu nawet jeśli nie ma miejsc ( wtedy tzw gleba)
3. Już w niedzielę pogoda była na tyle dobra że tatuś z Pumbusiem spokojnie by zeszli na dół zwłaszcza gdyby jakaś poczciwa dusza dostarczyła by im właściwą odzież a nie lansiarskie adidaski
4. Tatuś Pumbusia liczył zapewne na rozgłos i go uzyskał w tym puncie jego plan wypalił w 100%
W niedzielę byłem w Samotni i spotkałem całkiem sporo ludzi z pieskami i nie były to Husky ( przepraszam dwa były), ale też Goldeny i nawet Jack Russel- wszystkie wyglądały na zadowolone.

Wyjątkowa arogancja !godna tylko nacji bokserskiej ! Ciekawe kto wezwał ratowników GOPR do zdrowedgo , być moze zmarzniętego turysty , bo chyba nie szef schroniska . Schronisko jak sama nazwa wskazuje służy do regeneracji nadwątlonych sił górskim szlakiem , i w tym celu mogło zaproponować Panu bokserowi nocleg w posiadanym miejscu noclegowym , bądź w ostateczności tak jak stanowi regulamin każdą inną możliwosć przeczekania złych warunków . .Jeszcze by na tym zarobiło. .
Na marginesie rodzi się pytanie . Czy dyspozytor GOPR uru****iający " akcję "miał faktycznie rozeznanie do kogo i w jakim stanie znajdował się " turysta"?.
Moim zdaniem Pan Szpilka bazując na mediaolnym nazwisku w bezczelny sposób naciągnął biednych ratowników na ryzyko niepotrzebnej pomocy , zdając sobie sprawę że " taryfy " tam nie wezwie .

Co tam jedna szpilka w porównaniu z tym ,że TOPR wysyła śmigło po turystów do schroniska bo ci zagrozili (tak było w komunikatach) ,że będą schodzić na dół .. No to jest dopiero dziadostwo za , które ja też płacę . . . . . A niech lezą k****ni następnym razem będzie ich mniej . Sorki ,ale żółć mi się wylewa ......

no dobra, wystarczy. gopr plebanow na sniezke wywozi to i moze celebryte podrzucic. taki mamy kraj :-)

Wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenie górskie - dla tych, którzy z gór chcą korzystać. Koszty akcji - te uzasadnione - byłyby pokrywane z takiego ubezpieczenia.

Wprowadzić odpłatność za akcje ratowników tak, jak wszędzie poza Polską. Ubezpieczony zapłaci z polisy, a nieubezpieczony z kieszeni.

w komunistycznej polsce to nie przejdzie. trzeba dbac o klase robotnicza i chlopow, na zasluzonym odpoczynku w gorach lub nad morzem :-)

Powinien teraz przelać na GOPR dobrowolną wpłatę w wysokości 10 tys zł.

...Pumbusiowi gratulujemy ojca...Sz.pilka nie pij więcej na imprezach...

Pytanko - jak mam suczkę a chciałbym aby takie podobne do Pumbusia były szczeniaczki to co mam zrobić? Może Pan Szpilka coś poradziłby, może braciszka dla Pumbusia chce?

Może za nim nie przepadam ale rozsądek na 1 miejscu . Nie takich ratują goprowcy.

Jest także szansa, że odpoczywający w górach, po przeczytaniu relacji z ratowania Artura Szpilki i jego psa, zastanowią się 100 razy zanim wyjdą na szlaki, gdy panują w nich trudne warunki i zrezygnują z zabierania ze sobą czworonoga.BUUHAHA będą mieli jeszcze bardziej wy...bane.Dał SZminka przykład naszym bokserom z RF z Jeleniej Góry co często ćwiczą w górach.Ciekawe co by zrobił jak by na skuterze z GOPRu Najman przyjechał i wyczochrał mu PUMBE

Po 3-ch latach kupiłem Nowiny pan red Buda je wykończy

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.