Chcę zrobić dużo więcej

Chcę zrobić dużo więcej

Rozmowa z Bogdanem Malinowskim, kandydatem na burmistrza Karpacza.

- Okres, kiedy Pan zarządzał miastem, wszyscy pamiętamy jako czas wielkich inwestycji, realizacji odważnych pomysłów. Wiele wskazuje na to, że ludzie z uśpionego ostatnio Karpacza ponownie wybiorą wizję rozwoju. Jakie działania podejmie Pan po wygranej?

- Pomysłów mam dużo, a wszystkie mają na celu poprawę jakości życia mieszkańców. Wiele trzeba zrobić w kwestii komunikacji. Chciałbym wybudować porządną obwodnicę północną miasta. To stary pomysł, ale teraz jeszcze bardziej wydaje się na czasie. Przekierowanie ruchu pozwoli odciążyć centrum. Nowego pomysłu wymaga rondo przy „Białym Jarze”. Panuje tam bałagan i należałoby zmienić tamten układ komunikacyjny. Inwestycji wymaga wylot z Karpacza - tak w kierunku Jeleniej Góry, jak i Kowar. Do Jeleniej Góry optymalnie byłoby zorganizować wyjazd przez teren „pokolejowy”, za starą rozlewnią, z wyjazdem koło Tesco. Poprawiłoby to komfort wyjeżdżającym do Jeleniej Góry i Kowar. Mieszkańcom życie ułatwiłoby też zrobienie chodnika od sklepu na ul. Kolejowej do przejazdu przez tory, jak również kładki obok mostku przy wyjeździe na Kowary. Tam jest bardzo niebezpiecznie. W planach mam wykonanie 300 m drogi w ciągu ul. Dolnej, żeby można było się wpiąć do ul. Kowarskiej. Inny mój pomysł dotyczy skomunikowania Osiedla Skalnego z Krzaczyną. Tam jest doskonała możliwość techniczna. Pociągniemy ten kawałek drogi, a korzyści odniosą wszyscy, zwłaszcza mieszkańcy i turyści z Osiedla Skalnego i Wilczej Poręby.

- Ktoś, kto przyjedzie do Karpacza teraz, po czterech latach, zobaczy, że w centrum nic się nie zmieniło. Jest w stanie organizacyjnym, w jakim zostawił je jeszcze Pan...

- Za mojej kadencji przygotowaliśmy pięć koncepcji, na ich bazie miał powstać projekt techniczny. Od tamtej pory zrobiono niewiele. Cztery lata zostały stracone. Próby zdobycia środków przez obecnego burmistrza okazały się nieskuteczne. W ten sposób, jak widać gołym okiem, niewiele w naszym mieście przez ostatnie cztery lata zostało zrealizowane z myślą o mieszkańcach.

- Wraz z budową nowych ośrodków i hoteli widmo braku wody w Karpaczu staje się coraz bardziej realne. Jaki ma Pan plan na ten czający się kryzys?

- Odpowiedzią są oczywiście wody głębinowe. Należy zdywersyfikować gospodarkę wodną w mieście. Są takie możliwości. Trzeba choćby sięgnąć po wodę z rzeki podziemnej przy Kruczych Skałach. To potwierdzone naukowo źródło. Duże zasoby wody występują też między Mieszkiem a Białym Jarem, gdzie znajduje się pękniecie tektoniczne. Problem z wodą narasta, trzeba się tym po prostu zająć.

- Wszystkie pomysły, o których rozmawiamy, wymagają dużych pieniędzy z zewnętrznych źródeł...

- Oczywiście. O tym, że potrafię o nie zabiegać i pozyskiwać, dowiodłem przez czas, kiedy byłem burmistrzem Karpacza. Napłynęło wtedy do miasta ok. 100 mln zł dofinansowania na różne infrastrukturalne cele. Teraz są zapowiedzi, że będą do dyspozycji duże środki na drogi, mieszkania i inne projekty. Trzeba tylko kogoś zdecydowanego, kto potrafi o to zadbać.

- W Karpaczu od lat mówi się o domu kultury. Takiego ośrodka w tak bogatym mieście wciąż nie ma. Co Pan sądzi na ten temat?

- Mam kilka pomysłów. Jeden z nich dotyczy zorganizowania takiej placówki na niewykorzystanym piętrze dzisiejszego gimnazjum. Ma to swoje minusy, ale na pewno warto rozważyć. Drugi pomysł to zorganizowanie ośrodka kultury z galerią w dzisiejszej siedzibie Urzędu Miasta. On jest znakomicie położony, ale wymaga generalnego remontu, jest zawilgocony, a na potrzeby urzędu się już nie nadaje, jest pełen barier dla osób niepełnosprawnych i starszych. Urząd można przenieść do nowej siedziby, która spełniałaby wszelkie kryteria dostępności, a budynek przy deptaku, po remoncie i adaptacji, przeznaczyć na cele kulturalne, dom pracy twórczej, miejsce spotkań emerytów, piękną salę ślubów itd. Na pewno nie sprzedawać! To jednak będzie zależało od środków, które będzie można na taki cel pozyskać. Wszystkie takie zamierzenia, będę konsultował z Radnymi i mieszkańcami, to ich głos będzie decydujący w tych kwestiach.

- Ma Pan pomysł, jak zatrzymać młodych ludzi w Karpaczu?

- Najważniejsze dla młodych ludzi, rodzin jest mieszkanie. Chcę, aby na miejskich działkach (Wilcza, Skłodowskiej-Curie) powstały budynki z kilkudziesięcioma mieszkaniami rotacyjnymi o dobrym standardzie i czynszu pokrywającym jedynie koszty. Młodzi ludzie startujący w życie zawodowe mogliby dzięki temu planować swoją przyszłość w mieście. Trzeba skorzystać ze środków przeznaczonych na program Mieszkanie+.

- W Karpaczu rozpoczęła się inwestycja w stadion. Jak Pan ocenia ten pomysł? Co jeszcze trzeba zrobić w mieście w dziedzinie sportu?

- To inwestycja droga i nieprzystająca do potrzeb mieszkańców, ale trudno już teraz odwrócić sytuację. Trzeba ją dokończyć i zadbać, aby mieszkańcy do tego nie dokładali. Kluczowa będzie formuła zarządzania. Proponuję powrót do wielkich, ponadregionalnych imprez oraz poszukiwanie nowych rozwiązań na przyciągnięcie finansowania na ten stadion.

- Wielu mieszkańców i gestorów narzeka na ekspansję tzw. apartamentowców. Jaki jest Pana pogląd na ten problem?

- Deklaruję, że nie dopuszczę do tego, aby na działkach gminnych które są w zasobach miasta, powstały tak zwane apartamenty. Zrobię to poprzez zmianę Planu Zagospodarowania Przestrzennego, uniemożliwiającą tego typu zabudowę. To, moim zdaniem, realnie ochroni interesy mieszkańców i lokalnych przedsiębiorców. Obejmę też szczególnym nadzorem skuteczność egzekwowania opłat z tego typu powstałej zabudowy.

- Dziękuję za rozmowę. 

Materiał sfinansowany przez KWW Karpacz Wspólnym Dobrem