Co z siecią szkół? Kurator ma dylemat

Co z siecią szkół? Kurator ma dylemat

Nadal nie wiadomo, jak będzie wyglądała sieć szkół w Piechowicach. Blisko trzygodzinne spotkanie z Dolnośląskim Kuratorem Oświaty Romanem Kowalczykiem nie doprowadziło do porozumienia. – Myślałem, że sytuacja będzie się klarowała, ale jest odwrotnie – przyznał po długiej rozmowie z mieszkańcami i władzami miasta.

Spotkanie odbyło się we wtorek (5 grudnia) w Piechowickim Ośrodku Kultury. Przyszli rodzice uczniów, władze miasta, dyrekcje szkół i przedstawiciele nauczycielskich związków zawodowych. Wcześniej kurator Roman Kowalczyk obejrzał piechowicką bazę oświatową.

Spór toczy się o to, jak ma wyglądać sieć szkół po reformie edukacji. Rada miasta po konsultacjach z mieszkańcami podjęła decyzję, że będzie funkcjonowała jedna szkoła w dwóch budynkach (w obecnej SP nr 1 bylyby klasy IV – VIII a w wygaszanym gimnazjum – klasy I - III), ale kurator negatywnie zaopiniował tę propozycję uznając, że odległość między budynkami jest zbyt duża i że powinny być dwie autonomiczne ośmioklasowe szkoły podstawowe. Gmina zaskarżyła tę decyzję do sądu a ten odrzucił opinię kuratora, jednocześnie utrzymał w mocy decyzję nadzoru prawnego wojewody, który unieważnił uchwałę rady. Stan prawny jest więc taki, że w Piechowicach w budynku przy ul. Szkolnej działa SP nr 1 która z mocy prawa przekształciła się w ośmioklasową oraz w budynku przy ul. Tysiąclecia – wygaszane gimnazjum.
Podczas spotkania padały te same argumenty za i przeciw utworzeniu dwóch szkół, co podczas wcześniejszych debat z mieszkańcami. Przewodniczący rady rodziców SP nr 1 Maciej Jabłoński poinformował, że na spotkaniu z rodzicami klas na 17 oddziałów rodzice 16 byli za funkcjonowaniem jednej szkoły w dwóch budynkach, a 1 – za powstaniem dwóch autonomicznych szkół. Poparło go kilkoro rodziców obecnych na sali. Jedna z pań jednak podkreśliła, że nie była to opinia rodziców, ale jedynie przedstawicieli trójek klasowych. Dodała, że jest za dwoma szkołami. Za utworzeniem dwóch szkół opowiedzieli się też przedstawiciele związków zawodowych ZNP oraz Solidarności. – To utworzenie gimnazjum bis – mówił przewodniczący Solidarności Andrzej Grosicki.
Rodzic Aleksander Mucharski stwierdził, że w budynku gimnazjum są lepsze warunki dla dzieci małych, bo są szerokie, przestronne korytarze. Dzieci nie będą musiały wychodzić z budynku idąc na lekcje wychowania fizycznego, bo pomiędzy szkołą a salą jest łącznik. Z kolei utworzenie dwóch autonomicznych szkół spowoduje, że będzie nierówny dostęp do bazy dydaktycznej. – Uczniowie jednej ze szkół praktycznie nie będą mieli okazji korzystać z dużej sali gimnastycznej czy Orlika – powiedział nam.
Burmistrz Piechowic Witold Rudolf podkreślił, że utworzenie dwóch szkół wiąże się z wytyczeniem rejonów i może się zdarzyć, że uczniowie, którzy mają bliżej do „Jedynki” będą musieli chodzić do drugiej szkoły.
Ale były też argumenty, że jeśli będzie jedna szkoła, to rodzeństwa będą rozdzielone, bo np. pierwszoklasista będzie uczył się w szkole przy Tysiąclecia a czwartoklasista – przy Szkolnej. – I te dzieci nie spotkają się w szkole, a wiadomo, łatwiej by im było, gdyby chodziły razem – mówiła jedna z pań. Kilka osób podkreślało, że dzieci mieszkające przy „Jedynce” i tak będą musiały chodzić do budynku gimnazjum, jeśli będzie to jedna szkoła w dwóch budynkach.
Były też przeciwstawne argumenty na pytanie, co jest lepsze: jeżeli uczniowie młodsi są w jednej szkole ze starszymi, bo ci im pomagają, czy jeżeli są oddzielnie, bo nie nabiorą od nich złych wzorców.
Kurator zasugerował, że należałoby o zdanie zapytać szersze grono rodziców, niż jedynie trójki klasowe. W tej sytuacji przewodniczący rady Paweł Zackiewicz zaproponował, że miasto może przeprowadzić ankiety wśród rodziców. Wielu obecnych na sali było przekonanych, że wyniki tych ankiet będą korzystne dla zwolenników opcji jednej szkoły w dwóch budynkach. Na pytanie, jak duża musiałaby być ich przewaga, aby przekonało to kuratora, przewodniczący rady odpowiedzi nie uzyskał.
Burmistrz Witold Rudolf zaapelował do kuratora, by na czas rozmów nie okopywał się przy swoim stanowisku i rozważył argumenty zwolenników jednej szkoły w dwóch budynkach. Dodał, że w dużej mierze takie rozwiązanie determinuje niż demograficzny. – Jeśli w roczniku mamy 40 dzieci to możemy w tego utworzyć raptem dwie klasy – mówił. – A co będzie, jeśli to jednej szkoły zgłosi się tylko 15 a do drugiej 35?
Roman Kowalczyk przyznał, że jest zadowolony z tej momentami burzliwej dyskusji bo to świadczy, że jest to żywy samorząd. Nie określił jednak, jakie rozwiązanie poprze. – Decyzja będzie należała do rady. A jeśli się z nią nie zgodzimy? Cóż, od tego są sądy, by takie kwestie rozstrzygać – powiedział.

IMG_0926.jpg
IMG_0944.jpg
IMG_0951.jpg
IMG_0965.jpg
IMG_0973.jpg

Komentarze (5)

,, z Piechowic to mam czule wspomnienie,caly kredens krysztalow po mojej sp.Katarzynie

Nie ktorzy nie maja zadnych skrupulow aby byly 2 podstawowki wykorzystali niepelnosprawne dziecko.Ciekawe kto za tym stoi? Rzenujace

Na niepełnosprawne dziecko jest ekstra subwencja z budżetu centralnego znaczna część szkół ( dyrektorów) chce mieć takie dzieci ale tylko z umiarkowaną niepełnosprawnością.Odnosnie rodzica dziecka niepełnosprawnego to obowiązkiem miasta gminy jest zapewnienie mu nauki i tłumaczenie ze szkołą nie ma warunków nie jest żadnym usprawiedliwieniem.

W odpowiedzi na post Piastów. Matka, która musi błąkać się po sąsiednich szkołach, bo w Piechowicach nie ma dla dziecka miejsca i warunków do nauki.

Przecież ten burmuch i pierwsza urzędowa dama to nieporozumienie i tragedia dla Piechowic

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.