Cud mniemany, czyli galaretka na hemoroidy i na raka

Cud mniemany, czyli galaretka na hemoroidy i na raka

- Mogę jeść te galaretki? - pytam i łżę w żywe oczy - Cierpię na chorobę Karchera - Czy pani zna taką chorobę?
- Nie znam - odpowiada lekarka (Nic w tym w sumie dziwnego, bo Karcher to nazwa odkurzacza, a nie żadna choroba - myślę). - A na czym ona polega?

- Mam zbyt gęstą krew - wymyślam na poczekaniu.
- I jak pan jest leczony? - dopytuje kobieta.
- No, doktorzy rozrzedzają mi tę krew - kombinuję zgodnie z logiką.
- To może pan jeść, nie ma tu przeciwwskazań - odpowiada.
W tym momencie zostaję zdemaskowany. Stojący za mną staruszek, który kiedyś w redakcji krzyczał na mnie, że Niemcy płacą mi za moje podłe artykuły, szturcha mnie w ramię, a głośno oznajmia: „To dziennikarz!”. Nie czekam na to, co jeszcze powie. Szybko wycofuję się za drzwi i wychodzę.

Kilka dni wcześniej zatelefonował do mnie czytelnik, pan Janusz. Mówił, że przez przypadek trafił na spotkanie pewnej „piramidki” - jak to ujął, która robi ludziom wodę z mózgu.

- Myślałem, że wezmę udział w dyskusji poświęconej modyfikowanej genetycznie żywności - opowiadał. - Okazało się, że przyszedłem na spotkanie poświęcone jakiemuś „cudownemu” preparatowi. Ja i kilkadziesiąt zgromadzonych na sali osób, byliśmy przekonywani, że działa on dosłownie na wszystko: leczy paraliż, astmę, wzrok, nawet raka. Później proponowano ludziom kupno tego medykamentu - za cztery małe słoiczki, które można nabyć jedynie w zestawie, trzeba zapłacić 535 zł. Organizatorzy zapowiedzieli nowe spotkanie - z udziałem lekarza. Idzie pan?

No to poszedłem, a właściwie poszliśmy, bo wybrał się na nie także pan Janusz.
Przed wejściem na salę proszono o wpisanie się na listę gości, przy czym każdy gość informował przy okazji, kto go zaprosił. Jako że w sumie nie zaprosił mnie nikt, bo pan Janusz nie był związany z Firmą, próbowałem wejść po cichu. Nie udało się. Jakiś mężczyzna zastawił mi drogę i zapytał, „od kogo jestem”. Odpowiedziałem, że nie wiem, bo zaproszono mnie telefonicznie, a osoba ta prawdopodobnie jeszcze nie przyszła - pewnie się spóźnia. „Ok. Proszę wejść”.

Na sali zajęte były wszystkie krzesła. Przybyło około stu osób. Jak się potem okazało, nie tylko z Jeleniej Góry, ale także z dawnego Legnickiego i Wałbrzyskiego. Okazją do spotkanie była wizyta pani doktor. Przyjechać miała z dalekiego miasta. Czekano na jej wykład. Zanim go rozpoczęła, namierzono mnie po raz drugi. Tym razem pojawił się nawet mężczyzna, którego zidentyfikować miałem jako zapraszającego mnie. Nie zidentyfikowałem. Machnięto jednak w końcu na to ręką i pozwolono zostać.

- Proszę wyłączyć telefony komórkowe - poprosił prowadzący spotkanie. - Nie przeszkadzajmy sobie. Posłuchajmy...
Pani doktor mówiła około 90 minut. Wykład był erudycyjny i doskonale poprowadzony. Co tu dużo mówić: był trudny, bowiem padało w nim wiele specjalistycznych sformułowań z dziedziny medycyny, pojawiały się trudne do wymówienia nazwy składników chemicznych i książkowe opisy ich działania. Lekarka poinformowała też, że w aptekach można kupić bez recepty około 60 specyfików, do których produkcji wykorzystano między innymi efedrynę - stosowaną w produkcji amfetaminy. Wskazała nawet takie leki - jest nim na przykład coldrex. Nic dziwnego, że po jego zażyciu ludzie natychmiast przez chwilę czują się dużo lepiej - zażartowała, co wzbudziło na sali powszechną wesołość.

Druga część wykładu poświęcona była zgubnemu działaniu wolnych rodników. Wyodrębniono ich ponad 8 tysięcy - mówiła lekarka. Są agresywne i wyjątkowo wredne: niszczą jądra komórek, dobierają się do naszego DNA i w konsekwencji doprowadzają do wielu ciężkich chorób: od astmy, przez hemoroidy i cukrzycę po raka.

W trzeciej części dowiedzieliśmy się, że w walce z wolnymi rodnikami pomagają pewne substancje zawarte w warzywach i owocach - powszechnie zwane bioflawonoidami.

Cały artykuł w "Nowinach Jeleniogóskich" nr 6/11.

Komentarze (10)

BYŁEM NA TAKIM SPOTKANIU....TOTALNE ROBIENIE WODY Z MÓZGU I TEZ WKRĘCALI ZE TO JEST NA RAKA...JESTEM ŻYWIENIOWCEM I TO CZEGO TAM SIE NASŁUCHAŁEM PRZESZŁO MOJE NAJSMIEJSZE OCZEKIWANIA,A WYDAWAŁOBY SIE ZE PRZYCHODZA TAM LUDZIE INTELIGENTNI I KUPUJA G.... W SŁOICZKU ZA 500 PLN,LEPIEJ BYŁOBY ISC DO WARZYWNIAKA I JESC NP.SAME WARZYWKA ANIE PREPARAT NANIBY.....SZOK

NAIWNYCH NIE SIEJA...SAMI ROSNA!!!!A ZEROWANIE NA LUDZKIM NIESZCZESCIU JAKIM JEST CHOROBA ,TO JUZ ZBRODNIA W BIALYCH REKAWICZKACH!! :angry:

najlepszym lekarzem jest WETERYNARZ - jemu krowa nie powie co ją boli - sam musi wiedzieć

Panie redaktorze jaka "piramidka" skoro wyraźnie Pan pisze, że trzeba kupić ten produkt. Jest wolny wybór, nie musi Pan "bawić się w biznes" jak Pan nie chce. Ponadto jak Pan określił " ta galaretka" nie leczy, jest takim samym suplementem diety jak wszystkie razem wzięte suplementy a co najważniejsze naprawdę wspomaga nasz organizm. Ja jestem ta g****ą i naiwną i jem tą "galaretkę" dzięki temu poruszam się bez środków przeciwbólowych, bez których nie potrafiłam zrobić kroku ( inwalidka II gr R). Nie mówię, że mnie nie boli ale z takim poziomem bólu da sie żyć. Ponadto stwierdził Pan że 535 zł to dużo, jednak po przeliczeniu kosztów środków przeciwbólowych i suplementów przepisywanych przez lekarzy twierdzę, że "galaretka" jest tańsza. Daje też dużo lepsze efekty jako wspomaganie leków, które też są nieodzowne. Obiektywne pisanie to trudna rzecz, Pan chyba tego nie potrafi.

racja gówno w słoiczkach a jak leczy..

Panie Pawle, a co Pan sprzedaje???
Dobrze wiemy..ha?
Sloiczek nie kosztuje 500zl tylko 135zl i wystarcza na miesiac - drogoooo???
500zl kosztuja 4 sloiczki na 4 m-ce.
Ja kupuje po 1 sloiczku co miesiac.
Idz Pan do apteki i zobacz ile kosztuje Centrum, ktory jest do d''py.
Dziala-ale dla farmaceuty.
Nie chodze na spotkania bo nie potrzebuje sie przekonywac ,ze ''dzemik''dziala.
Dziala ,ale tylko na tych co ''dzemik''jedza . Nie dziala na takich jak Pan i Pana Rzońcę.

Szanowny Panie Rzońza :lol:
'Kto mieczem wojuje ten od miecza zginie.'
'Kto ignoruje ten bedzie ignorowany...'
Jeśli kiedykolwiek spotka Pana jakaś przewlekła niemoc i te tanie tableteczki ze 100..%(itd) marżą nie pomogą /trzeba je dlugo brać i brać i brać/zapraszam po ''dzemik''.
Załatwię Panu ''dżemik''po słoiczku po cenie producenta za 135zł.
Wówczas Pan zrozumie jaka siła drzemie w tym ''dżemie''.
Pozdrawiam

Może i coś w tym jest może i na coś pomaga ale przede wszystkim chodzi o kasę.Pamietamy lata 80-te i te piramidki, to przypomina mi tamte czasy. Dobrze pisał autor.."od kogo pan jest". Najlepiej mają ci którzy to propagowali na początku. Myślę, że to właśnie ta pani z pierszego wpisu.....Jest tak, ktos wprowadza pierwsze osoby, które pracują dla niej, nastepne wprowadzają kolejne i one pracują na wprowadzajacych i dla tej pierwszej i tak dalej , ktoś zyje z osoby wprowadzanej.... Najwięcej zbierają te na początku...Powtarzam, może to na coś pomaga ale jak znam temat/a znam go dobrze i całą strukturę to chodzi o pieniądze/... pozdrawiam alle ;)

K89 Najwazniejsza w odchudzaniu jest motywacja moje drogie panie, ja dzien w dzien ogladam metamorfozy przed i po odchudzaniu i daje mi to kopa do ruszania sie, kto chce tez troche motywacji niech niech odwiedza codziennie bloga: http

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.