Dach sali w "dwójce" może się zawalić

Dach sali w "dwójce" może się zawalić

Przykra wiadomość spotkała na inaugurację roku szkolnego uczniów Szkoły Podstawowej nr 2 w Jeleniej Górze. Sala sportowa została zamknięta. - Dach grozi zawaleniem – mówią władze miasta. - Dlaczego nie wyremontowano go w wakacje – pytają oburzeni rodzice.

- Poszłam z synem na inaugurację roku szkolnego. Co się okazało? Że nie będzie mógł ćwiczyć w sali sportowej – mówi pani Kamila, matka jednego z czwartoklasistów. Ta została zamknięta, gdyż miasto zleciło ekspertyzę w sprawie stanu dachu. Okazało się, że jego nachylenie jest bardzo duże i że może zawalić się w każdej chwili.

- To przecież skandal, całe wakacje sala stała pusta, można było ją wyremontować. Nikt nawet palcem nie kiwnął. Najłatwiej zamknąć i problem z głowy – mówi pani Kamila.
Podobnego zdania są inni rodzice. - W maju podczas dni otwartych szkoła zachęcała uczniów do przyjścia na salę, chwaliła wynikami sportowymi. Jak dzieci przyszły, to jest już zamknięta – ucina pani Anna.

Dyrektor szkoły Elżbieta Rzemińska mówi, że konieczność remontu dachu szkoły zgłaszała już dawno. - Już od ok. 3 lat piszę pisma w tej sprawie – mówi. - Wydział oświaty wiedział, że dach jest w kiepskim stanie.
Sala gimnastyczna była budowana w czynie społecznym w drugiej połowie lat 50-tych. Została wykonana z tego, co było pod ręką. Jest to obiekt z płaskim dachem. Cała konstrukcja to praktycznie deski i papa. Te wyginają się do środka.

Do „dwójki” uczęszcza ok. pół tysiąca dzieci. Na sali często ćwiczyły nawet po cztery grupy jednocześnie. Jak mówi E. Rzemińska, uczniowie nie zostaną pozbawieni zajęć wychowania fizycznego. - Lekcje będą odbywały się w sali MDK, w sali sportowej przy ul. Sudeckiej – mówi. - To rozwiązanie tymczasowe, ale nie mamy innego wyjścia.
- Będzie spory kłopot – przyznaje Robert Mierzwa, nauczyciel wychowania fizycznego. - Wyjście do MDK-u i powrót to minimum 20 minut. To już traci się czas.

- Najgorzej będzie zimą – dodają Bożena Pietkiewicz i Jerzy Łukowiak. - Dzieci będą musiały ubrać się, przejść do sali, tam z kolei przebrać w strój sportowy, potem po zajęciach znowu ubrać ciepło. Z pewnością niektórzy się poprzeziębiają – dodają nauczyciele.
Uczniów jest sporo, jeszcze w ub. roku na sali ćwiczyły nawet po 4 grupy jednocześnie. Robert Mierzwa ma nadzieję, że sprawa sali gimnastycznej szybko zostanie załatwiona. - Powinna być wyremontowana jak najszybciej. Można przecież wdrożyć jakieś uproszone procedury. W zalanych powodzią miastach takie inwestycje załatwia się w miesiąc, dwa – mówi.

- Musieliśmy podjąć decyzję o zamknięciu obiektu. Nie mogłem ryzykować, że dach zawali się uczniom na głowę – mówi Miłosz Sajnog, zastępca prezydenta Jeleniej Góry. Tłumaczy, że ekspertyzę miasto otrzymało tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego. - Dokument trafił do mnie 25 sierpnia – mówi. - Dlatego nie mogliśmy zaplanować remontu dachu na wakacje.

A dlaczego sprawa nie została załatwiona przed laty? Miłosz Sajnog tłumaczy, że remontami zajmował się Zespół Obsługi Oświaty. Ten jednak ponad rok temu został zlikwidowany. - Trudno mi odpowiadać za poprzedników. Od kwietnia mamy człowieka, który jest odpowiedzialny za remonty w placówkach oświaty. Sporządził on listę, jest na niej 68 pozycji. Sprawdzamy te zgłoszenia, jakie dokładnie prace trzeba podjąć. Stąd też zleciliśmy ekspertyzę w sprawie stanu dachu w dwójce. Nie sądziliśmy, że jest on w tak kiepskim stanie – tłumaczy.

Tyle, że rodziców mało interesują tłumaczenia urzędników i dyrekcji. - W innych szkołach remonty trwają pełną parą, a nasza jest jakby zapomniana. Niedawno wymienili okna, ale to dlatego, że stare były już tak zniszczone, że mogły rozpaść się przy większym wietrze – mówią.

Nie wiadomo, kiedy dach na sali sportowej zostanie naprawiony. Miłosz Sajnog nie potrafił podać nawet przybliżonej daty. - Szukamy pieniędzy w tegorocznym budżecie – mówi M. Sajnog. Lekko licząc, będzie potrzeba na to ok. 200 tysięcy złotych, a może nawet pół miliona. - Postaramy się to zrobić jeszcze przed zimą.

Tym bardziej, że sala może nie przetrwać tej zimy. Jeśli na dachu zgromadzi się śnieg i konstrukcja runie, straty będą znacznie większe. Do tej pory szkoła we własnym zakresie usuwała śnieg. Dyrektor wysyłała na dach kierownika administracyjnego i konserwatorów. - Teraz już na pewno im takiego polecenia nie wydam – zastrzega.

To jednak nie wszystko. W fatalnym stanie jest też dach budynku głównego „dwójki” oraz znajdującego się w sąsiedztwie Gimnazjum nr 1. One także były remontowane za komuny w czynie społecznym. Przy większych deszczach woda zalewa pomieszczenia na górnych piętrach. To zadanie jednak miasto chce wykonać w przyszłym roku. Miejmy nadzieję, że zdąży, zanim komuś sufit spadnie na głowę.

Komentarze (5)

Widać że w sp 2 mieli luksusy w postaci ściany wspinaczkowej. Inne szkoły niestety nie mogą sobie pozwolić na takie wyszukane zajęcia z braku funduszy. Nie lepiej było wyremontować wtedy dach za te pieniądze a niżeli budować ścianę wspinaczkową?

Chodziłam do tej szkoły jak również tam mieszkałam i jestem przekonana że o szkołę dbano .Kiedy robiona była ściana wspinaczkowa dach był dobry.

Chodzilem do tej szkoly pod koniec lat
60 tych.W owczesnym czasie ta sala spo
rtowa byla bardzo luksusowa.Na zdjeciu
widac ze nie wiele sie zmienila.Nauczy
cielem byl Pan Pietkiewicz.w tym miej
scu spedzilem wiele szczesliwych mome
ntow.Jestem pewien ze wladze miejskie
znajda srodki na odbudowe.Ta sala ma
ponad 50 lat.Szkoda ze w J.G. brak jest
basenow krytych dla mlodzierzy.W moim
miescie jest ich siedem.
Pozdrawiam
kim1756@gmx.fr

To są po prostu kpiny...

Jestem absolwentką sp2 i potwierdzam, że lepiej było wyremontować dach niż robić ścianę wspinaczkową. Uczęszczałam do tej szkoły 8 lat i nigdy nie miałam zajęć na tej ściance, bo nauczyciele twierdzili że to zbyt niebezpieczne !

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.