Emeryt żąda odszkodowania za wypadek w szpitalu

Emeryt żąda odszkodowania za wypadek w szpitalu

„Proszę świadka mojego wypadku z 15 marca br. na schodach przychodni przyszpitalnej o kontakt z nr (75) 75-25-725”. Tej treści ogłoszenie ukazało się w mediach. Rozlepione kartki z identyczną prośbą pojawiły się w różnych punktach Jeleniej Góry. Emeryt z rocznika 1941 Edward Semrau nadal poszukuje świadka zdarzenia. W ubiegłym tygodniu zawiadomił Prokuraturę Rejonową o dokonaniu przestępstwa.

- Nie chciałbym, aby ewidentna wina personelu Szpitala Wojewódzkiego pozostała bez konsekwencji - mówi p. Edward. - Jako zadośćuczynienia żądam 8 tysięcy złotych. Doznane urazy skutkują znacznym pogorszeniem stanu mojego zdrowia. Jestem zmuszony do opłacania prywatnych wizyt lekarskich oraz wykonywania analiz. Mam nadzieję, że dzięki prokuraturze uda się udowodnić dyrekcji szpitala bezsporną winę i zakończyć zmowę milczenia z jej strony.

Edward Semrau powołuje się na art.157 Kodeksu Karnego oraz art. 415 i art. 44 Kodeksu Cywilnego.
W relacji poszkodowanego nieszczęśliwy upadek to efekt poślizgnięcia się podczas schodzenia ze schodów na wylanej tłustej cieczy. Jak wynika ze szpitalnej karty informacyjnej, pan Edward doznał urazu głowy, stłuczenia głowy, barku i lewego kolana oraz stłuczenia nerki lewej z krwiomoczem. Pomoc wezwał przechodzący pacjent przychodni.

- Świadkami wypadku byli też lekarz dr Chyczewski i pielęgniarka, którzy natychmiast wezwali pomoc ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego - dodaje pan Semrau.

- W tym samym dniu, 15 marca br. znalazłem się na II Oddziale Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej. Zostałem przyjęty w trybie ostrodyżurowym. Przebywałem tam do 18 marca br. Byłem konsultowany neurologicznie, ortopedycznie i urologicznie. Zostałem wypisany w stanie ogólnym niezadowalającym.

W maksymalnym tempie starano się mnie wypisać z oddziału, aby nie przekroczyć siedmiu dni hospitalizacji. W dalszym ciągu występował u mnie duży krwiomocz, kolano było silnie opuchnięte, mocno bolały mnie głowa i okolice lewej nerki, nastąpiło osłabienie lewych kończyn.

W ocenie lekarza prowadzącego (asystent) Jarosława Kaczyńskiego, po leczeniu zachowawczym u pacjenta ustąpiły objawy urazu. Do domu został on wypisany w stanie ogólnym dobrym z zaleceniami. Dotyczyły one kontroli i dalszego leczenia ambulatoryjnego w POZ-ie i w Poradni Chirurgicznej oraz kontroli w Poradni Urologicznej.

Dzień po wypadku na schodach Edward Semrau zawiadomił o nim dyrekcję szpitala. Dwa tygodnie później wysłał kolejne pismo.

- Po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego, skargę i roszczenia pana Semraua uznano za bezzasadne - mówi zastępca dyrektora Szpitala Wojewódzkiego ds. lecznictwa Zbigniew Markiewicz. - Zgodnie z opinią kierownika Działu Epidemiologii i Higieny Szpitalnej Bronisławy Szumigowskiej, wszystkie ciągi komunikacyjne są utrzymywane w należytej czystości. Serwis sprzątający trzy razy dziennie myje wszystkie korytarze i schody na terenie szpitala. We wskazanym miejscu nie stwierdzono występowania tłustych plam. SP ZOZ Szpital Wojewódzki w żadnym stopniu nie ponosi winy za nieszczęśliwy wypadek. Sprawę zgłosiliśmy do rozpatrzenia przez ubezpieczyciela reprezentującego szpital. Tam też powinny być kierowane dalsze roszczenia.

Powyższe wyjaśnienie pan Edward uznał za pokrętne i niegodne placówki mającej za zadanie pomoc osobom chorym.

Cały artykuł w „Nowinach Jeleniogórskich” nr 25/11.

Komentarze (13)

Kolejny pieniacz. Art 157 kk nie ma tu żadnego zastosowania bo opisuje on czyn umyślny,ewentualnie czyjeś zawinione zaniedbanie ale to już trzeba by komuś bardzo konkretnemu udowodnić, a przecież równie dobrze te mityczne tłuste plamy spowodował minutę wcześniej jakiś pacjent i szpital nic nie mógł na to poradzić. Tak więc pan Edward może sobie już odpuścić, bo jedyną możliwą decyzją jest odmowa wszczęcia postępowania. Zupełnie żadnego znaczenia nie ma też to ile dni leżał w szpitalu. Kodeksowe 7 dni dotyczy nie tego ile ktoś leżał w szpitalu, a tego na ile dni naruszono czynność narządu ciała. Innymi słowy mógłby w ogóle nie leżeć w szpitalu, a biegły i tak by stwierdził naruszenie na okres powyżej 7 dni, np. gdyby ktoś mu złamał nogę. Tak czy inaczej panu zostaje droga cywilna na której to on będzie musiał udowodnić zawinienie szpitala i brak niedołęstwa po swojej stronie.

śmieszne, że media robią niusa z historii roszczeniowego niedołęgi. niech klient od razu zażąda odszkodowania od państwa za to, że go mamusia urodziła i musi się biedak męczyć na tym świecie

ja też znam gościa który przy każdej możliwej okazji próbuje wyciągnąć kasę od ludzi, symulując różne dolegliwości.

Rzadzacy mowia ze wszysko jest cacy, a poszkodowani pacjeci z pretensjami do utylizacji.

NIECH STARUCH UWAŻA JAK CHODZI.

Ale schody przy wejściu głównym do szpitala są tak śliskie, że dziwi mnie iż do tej pory nikt sie niepołamał. Zwłaszcza po deszczu jak śą wilgotne.

Wyobraż sobie ,że to już za chwile będziesz też staruch,pomijam sprawe i jej nie komentuje.

Ewidentne okoliczności wypadku, lekarz swiadkiem, poważne urazy i taka postawa dyrektora? To hańba dla jeleniogórskiego szpitala, a tłumaczenia tak żenujące, że nie zasługują na polemikę.Nikt tego celowo nie rozlał, ale nie mozna iść w zaparte i wciskać ciemnotę, że białe jest czarne: serwis myje schody 3 razy dziennie, czyli co 6-8 godzin, a w miedzyczasie mozna je 100 razy upaprać Bóg wie czym.

Dobry sposób do zarabiania na życie. Wszędzie można się poślizgnąć na ,,Tłustej plamie" której nie ma i zażądać 8 tys.lub więcej. Zwłaszcza w hipermarketach i instytucjach pożytku publicznego. Można nieźle żyć.

Edek z fabryki kredek

do XD Żwróć uwagę na siebie,jak się starzejesz,też będziesz STARUCHEM.Trzymam za ciebie kciuki,obyś był w lepszej kondycji fizycznej i psychicznej.

Jestem ciekawa jakby wam sie to zdarzyło,czy tez bylibyście tacy mądrzy.Napewno nie popuścilibycie tego .Zastanówcie się co piszecie.
Sama mam w obecnej chwili taka sytuacje z mamą ,która złamała rękę w szpitalu Wojewódzkim ,leżąc na oddziale .Nie macie pojęcia co wypisujecie,żenujące!!!

Ja też miałem wypadek w szpitalu, złamałem nogę o ironio i co? I nic bym nie zdziałał, gdyby nie pomoc zaprzyjaźnionej kancelarii, do której się udałem, W Salomonie - bo tak owa kancelaria się zwie - przemili i profesjonalni ludzie bardzo sdobrze zajęli się moim przypadkiem i wywalczyli dla mnie niemałe odszkodowanie. Jedno jest pewne, zawsze trzeba walczyć o swoje i nie bać się dużych instytucji- je też obowiązuje prawo.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.