Finału afery wekslowej ciągle nie widać

Finału afery wekslowej ciągle nie widać

Choć akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął do sądu we wrześniu 2004 roku, to proces jeszcze nie ruszył. Czy winni wyprowadzenia z oddziału Banku Zachodniego w Cieplicach 80 milionów złotych zostaną w końcu osądzeni?

Dopiero na koniec października wyznaczono pierwszy termin rozprawy w aferze wekslowej. To chyba największa afera finansowa w Jeleniej Górze w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Zdaniem prokuratury, wyprowadzenie tak dużej sumy pieniędzy nie byłoby możliwe gdyby nie „przyzwolenie” dyrekcji i urzędników banku. Dlatego na ławie oskarżonych zasiądzie kilku dawnych pracowników oddziału, m.in. ówczesny dyrektor Jerzy G. (ostatni I sekretarz KW PZPR w Jeleniej Górze), główna księgowa oraz przewodnicząca zespołu kredytowego. Oprócz nich zarzutami objętych zostało kilku przedsiębiorców, którzy wystawiali weksle bez pokrycia – w sumie 22 osoby. Akta sprawy zebrano w 347 tomach.

- Względy proceduralne, próby przeniesienia sprawy do Jeleniej Góry lub przekazania innemu sądowi zdecydowały, że dopiero we wrześniu zeszłego roku ostatecznie sprawę zlecono do rozpatrzenia sądowi w Katowicach. A ponieważ nasz sąd ma podobnych spraw kilkadziesiąt, dlatego zmuszeni jesteśmy wyznaczać tak odległe terminy rozpraw – mówi Krzysztof Hejosz, prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód. Dodaje on, że nie ma obaw o przedawnienie się zarzutów postawionych oskarżonym.

Jesienią 1996 roku w III oddziale Banku Zachodniego w Cieplicach pojawiła się spółka z Zabrza Ascop Poland. Jej właścicielem była firma z Lichtensteinu Ascop AG. Właścicielem tej ostatniej był Czech Ludek B. Spółka Ascop Poland zaproponowała bankowi współpracę: przedstawiała się jako dostawca surowców dla firm branży tekstylnej i celulozowo-papierniczej. Oferowała towary po atrakcyjnych cenach i na dogodnych terminach płatności. Bank zgodził się na dyskonto weksli podawanych przez Ascop, które miały być wystawiane przez polskie firmy - odbiorców towarów.

Dlaczego firma z Zawiercia wybrała sobie oddział Banku Zachodniego w Jeleniej Górze do takich operacji, skoro np. BZ miał swoją placówkę w Katowicach?

Według wyjaśnień jednego z oskarżonych Zbigniewa B., właściciel Ascop Ludek B. znał się z główną księgową cieplickiego banku Jadwigą Sz. To ona zorganizowała spotkanie przedstawicieli Ascopu z dyrekcją banku, na którym uzgodniono zasady współpracy. Rozpoczęła się ona w końcu 1996 roku.

Każdorazowo decyzję o udzieleniu kredytu podejmował dyrektor oddziału. W tym czasie oddziały banku miały dużą samodzielność, a stopień informatyzacji nie był tak zaawansowany, jak obecnie. Poza tym, jak wykazuje materiał dowodowy, centrala banku w pewnym momencie zwiększyła cieplickiemu oddziałowi pułap kredytowy, którym placówka mogła dysponować samodzielnie.
Zapewne proces da odpowiedź na pytanie dlaczego firmy położone kilkaset kilometrów od Jeleniej Góry zdecydowały się zaciągać kredyty w niewielkim oddziale BZ w Cieplicach i dlaczego wszystkie jako poręczenie stosowały weksle.

Całość czytaj w najnowszym numerze "NJ"

Komentarze (1)

:woohoo: :woohoo: :woohoo: :woohoo: :woohoo: :woohoo: :woohoo: :woohoo: Zapytowywuję czy mógłbym sie jeszcze załapać na skromny kredyt jakieś 2000000000 dukatów ?, gdzie mają oddział?, bo mi pilno!Bo mam już bilet na szybowiec.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.