Google Maps w Karkonoszach bardziej szkodzi niż pomaga

Google Maps w Karkonoszach bardziej szkodzi niż pomaga

Turyści schodzący w Karkonoszach z oznakowanych szlaków w dróżki, którymi im chodzić nie wolno lub wręcz błądzący w górach zdarzają się już na tyle często, że zareagował Karkonoski Park Narodowy, prosząc Google o wprowadzenie korekt w ich mapach. Na razie bez skutku.

Z tłumaczeń większości turystów przyłapanych poza szlakami i części z tych, których ratować musiał GOPR wynika, że zboczyli ze szlaku, bo posługiwali się aplikacja Google Maps. To możliwe, bo mapy, oprócz oznakowanych szlaków, uwzględniają też drogi i ścieżki, po których turystom wędrować nie wolno.
- Problem nie jest błahy – mówi Michał Makowski, główny specjalista ds. udostępniania parku. – Z kontaktów z GOPR-em wynika, że jedna na pięć ich akcji ratowniczej, to skutek zabłąkania turystów korzystających z telefonicznej nawigacji. Z kolei turyści wchodzący na niedostępne ścieżki są zagrożeniem dla karkonoskiej przyrody. Naruszają siedliska wilków, rysi, cietrzewi, wchodzą na obszary rezerwatów. Łatwo byłoby temu zaradzić, gdyby aplikacja wyznaczała trasy tylko oznakowanymi szlakami. Tak dzieje się przecież przy wyznaczaniu tras samochodowych – aplikacja nie poprowadzi przecież kierowcy drogą z zakazem ruchu. Przygotowaliśmy podkład map i jesteśmy gotowi udostępnić go Google, żeby implementowała do swojej aplikacji, tyle że internetowy gigant nie chce nas zauważyć. Mam wrażenie, że nasze starania są tak skuteczne, jak szczekanie psa na słońce….
A KPN do Google dobija się już blisko rok. Wysłano pisma do centrali i polskiego przedstawicielstwa firmy, wypełniono wszystkie możliwe formularze, ale reakcji nie ma żadnej. KPN może więc na razie tylko przestrzegać turystów, że bezmyślne korzystanie z aplikacji wyznaczających trasy może być niebezpieczne, a w najlepszym razie skończyć się 500 zł mandatem za zejście ze szlaku.
Michał Makowski mówi, że dotychczasowy brak reakcji KPN-u nie zniechęca. Zapewne podobny problem jest też w innych parkach narodowych. - Może jeśli zwrócimy się do Google razem, to zechcą zająć się problemem. Niebawem będziemy konsultować wspólne wystąpienie z Tatrzańskim i Bieszczadzkim Parkiem Narodowym.
 

Komentarze (27)

No cóż wtórny analfabetyzm. Widzi się idących zapatrzonych w ekran zamiast oglądać przyrodę .Na chodnikach nie lepiej.
W galeriach nie "umiom " trafić do sklepu.

A wystarczy aplikacja mapa-turystyczna albo mapy.cz :)

Dzięki - fajna apka.

google mnie minusuje...:)

Zeby korzystać z techniki trzeba mieć choć trochę oleju w głowie. Bezmyślne korzystanie z nawigacji często kończy się w gęstym lesie lub w szczerym polu. Widziałem takich geniuszy co jechali autem w/g nawigacji i wpakowali się w pułapkę, że nawet zawrócić nie mogli i kilka kilometrów musieli jechać tyłem. Dròżki i ścieżki które są widoczne na urządzeniu nie zawsze pozwalają bezpiecznie na skróty dotrzeć do celu. W górach najlepiej trzymać się oznakowanych szlaków

I KPN w koncu czuje sie jak zwykly obywatel..jak to mowia karma wraca :D a wobec niesfornych turystow mam dla parku rozwiązanie- karac i to dotkliwie. Problemem nie jest to ze mapy z gogla pokazuja co pokazuja lecz ignorancja ludzi.

Wielki Brat Google jest zainteresowany (czytaj: gromadzi dane) tym co każdy robi, jakie ma poglądy, co go (użytkownika) interesuje, gdzie robi zakupy i jeszcze wyręcza się opiniami tychże - no to na korekty map nie ma czasu! Zobrazowanie (satelitarne?) map jest aktualne z przed ostatniej dekady (sąsiad już nie mieszka od 10 lat, ale jego samochód nadal stoi na podwórzu...

KPN-owi wszystko przeszkadza.

Jak chcesz, to może sam poświęcaj czas i środki na ratowanie durniów, którzy włączają apkę i jednocześnie wyłączają rozum.

KPN-owi przeszkadzają narciarze, rowerzyści, turyści, nie przeszkadza zaś Ceramica Marconi w jego tzw. otulinie.

Jakiś dziwny problem. Na terenie Polski obowiązuje prawo Polski a nie amerykański serwis mapowy. Czy moge sie tłumaczyć policjantowi "bo google pokazało"? Nie, bo obowiązuje Kodeks Drogowy a nie GM. Tak samo w KPN jak turysta łamie prawo to dostaje mandat i strażników gów... obchodzi co mu pokazało Google.

Google Maps nie jest do turystyki górskiej.
To już lepiej używać Openstreet Map albo mapy.cz

ale po co im mapy w takich małych górkach. Mają sie trzymac szlaków i tyle.

KPN powinien się zabrać sam za oznaczenie szlaków, bo to co jest to w wielu punktach bardzo słabe. Kolory szlaków pomylone albo brak oznaczeń. Z Budnik, żeby wejść na Skalny Stół to żółtego nie znajdziesz, a podstawowy szlak. Trzeba iść na czuja. W Kowarach niebieski z zielonym totalnie pomieszane.
Pelno różnych oznaczeń niewiadomą do czego na szlakach - miszmasz i bałagan.

Zachęcam Państwa z KPN do pracy a nie poruszania tematów, czy Google reaguje na ich pisma czy nie.

Ruszyć zza biurek i od pisania pism w góry.
Pozdrawiam.

szlaki maluje PTTK a nie KPN

Eee tam, za biurkiem lepiej.

tylko dzban korzysta z map google w "lesie/górach". mapy google dobre są w trasie/mieście

Bezprawne pobieranie opłat w kasie przy Wangu jakoś parkowi nie przeszkadza. Kasa powinna stać dopiero na wyjściu z polany, gdzie stało schr. Bronka Czecha - kierunku Strzechy Akad. Droga ani polana nie są własnością parku ani park nimi nie administruje.

JDM

Kalekie pokolenie smartfonów i aplikacji.

Niech KPN promuje www.mapy.cz . Tam sa szlaki poesze i wyciecka jest planowana pi szlakach

chwila chwila, jakie siedliska wilkow?

wałęsają sie wygłodniałe i wychudzone po Cieplcach. Tak sie kończą pomysły debila/debilki pseudoekologa.

a mnie tam rzadne gepesy i gugle nie potrzebne. do żabki po sterny i do biedronki po kustosze zawsze trafie. ostatnio nabyłem tesz dobrego bergera za 1.40 w aldim

Biedny nurek na wczasy do Biedronki wyjeżdża.

a ja biedny nie jestem,na kustosza zawsze mam

Kurczę, bardzo słabo ze strony google że olewają KPM :(

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.