Kolei Izerskiej nie będzie?

Kolei Izerskiej nie będzie?

Nic nie zostało z ubiegłorocznego optymizmu w sprawie reaktywacji Kolei Izerskiej. W listopadzie ubiegłego roku podpisano w tej sprawie list intencyjny. Teraz burmistrz Mirska ogłasza, że w najbliższym czasie nie ma na to żadnych szans.

Na ubiegłorocznym spotkaniu zainteresowanych samorządowców z Gryfowa, Mirska i Świeradowa, reprezentantów samorządu województwa i przedstawicieli kolei uzgodniono, że jeżeli koszty przywrócenia ruchu zamkną się kwotą nie większą niż 30 mln zł, przedsięwzięcie zostanie podjęte. Jerzy Michalski deklarował wtedy, że zarząd województwa znajdzie dofinansowanie na taki projekt z dolnośląskiego RPO oraz, Koleje Dolnośląskie będą utrzymywać linię po jej odbudowaniu.
Wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze, bo koszty rewitalizacji oszacowano na 25 mln zł. Samorządy zaczęły realizować swoje zobowiązania. Pojawiły się nadzieje, że pociągi z Gryfowa do Świeradowa wrócą na tory. To już nieaktualne. PKP poinformowało, że infrastruktura kolejowa na tej trasie nie może być przekazana.
- Niestety, już dzisiaj, musimy sobie uświadomić, że plany związane z odtworzeniem linii kolejowej Gryfów Śląski – Mirsk – Świeradów –Zdrój trzeba odłożyć przynajmniej do 2023 roku, a może nawet jeszcze dalej – ocenia szanse na rewitalizację burmistrz Mirska Andrzej Jasiński.
- Od kilku lat, samorządy Gryfowa, Mirska i Świeradowa zabiegały o uruchomienie linii kolejowej łączącej wszystkie te gminy. Zainteresowanie trzech samorządów było duże. Podejmowaliśmy wiele rozmów i działań zmierzających do uruchomienia tej linii. Rozmowy z Marszałkiem Województwa Dolnośląskiego dały wymierny efekt w postaci podpisania listu intencyjnego, w którym marszałek zobowiązuje się do realizacji tego zamierzenia wspólnie z samorządami. Udało się również uzyskać zgodę PKP na przekazanie gruntów kolejowych dla gmin. Prowadzone były prace geodezyjne na potrzebę przekazywania działek. Z samorządem województwa dolnośląskiego uzgodniliśmy możliwość realizacji tego zadania ze środków europejskich, w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego. Wszystkie gminy zadeklarowały chęć wsparcia Urzędu Marszałkowskiego kwotą 3 mln zł jako wkład własny, a przypomnę, że wartość odtworzenia linii to 25 mln zł. Oczekiwaliśmy na przekazanie działek kolejowych gminom. Prace geodezyjne zbliżały się do zakończenia. I wydawało się, że jeśli nie w roku bieżącym to na początku roku 2019, działki kolejowe staną się własnością samorządów. Wtedy planowaliśmy je przekazać w formie umowy użyczenia dla Województwa Dolnośląskiego i oczekiwać na realizację projektu. Tymczasem, 28 sierpnia br., do Urzędu Miasta i Gminy Mirsk wpłynęło pismo od PKP S.A. informujące, iż linie kolejowe nr 317 i 336 nie mogą zostać przekazane, gdyż zostały objęte uchwalonym przez Radę Ministrów wieloletnim programem „Pomoc w zakresie finansowania kosztów zarządzania infrastrukturą kolejową, w tym jej utrzymania i remontów do 2023 roku” Wykonawcą tego programu jest minister właściwy ds. transportu. W związku z tym w okresie obowiązywania programu nie ma możliwości przekazania tych działek, a co za tym idzie, dalszych działań zmierzających do odtworzenia linii kolejowej. W ten sposób można stwierdzić, że w następnej kadencji samorządów gminnych o kolei będziemy mogli rozmawiać tylko w kontekście znikających torów i degradacji dworców – wyjaśnia burmistrz.
 

Komentarze (16)

Jak by się nie finansowało pazernego kleru to pieniądze znalazły by się.

[quote=soclib]Jak by się nie finansowało pazernego kleru to pieniądze znalazły by się.[/quote]

wylałeś swoją obsesję, na pewno ci ulżyło...

Tworzy się programy które mają służyć urzędom? urzędnikom? Gdzie tu sens - nie można rewitalizować, nie może służyć ludziom, bo ktoś napisał program? I w tym programie (odnoszac się do jego tytułu) napisano, że do 2023r będą utrzymywać i remontować stan istniejący, czyli porastajace drzewa, kradzieże torów, itp.
Ważny jest PROGRAM/źle napisany papier a nie ludzie i ich potrzeby.

TRAFNY W PEŁNI KOMENTARZ!!!!!
Problem dotyczy wszystkiego niestety......ważny jest porogram:)

na tak wiele rzeczy by były pieniądze gdyby pensje samorządowców i im podobnych były zredukowane do minimalnej krajowej i ewentualna premia której wysokość byłaby uzależniona od poziomu zadowolenia obywateli

Jak mawia (w takim przypadku) moja wnuczka: masakra!

To jest powrót do centralnego sterowania państwem i umacnianie betonu w PKP.Samorząd mimo że ma pieniądze i chęci nie może uruchomić lokalnej kolei.Musi to być robione z budżetu centralnego czyli jak za komuny.Partia musi zatwierdzić a pierwszy sekretarz wyrazić zgodę.Tylko zapewne ten pierwszy sekretarz nie ma pojęcia gdzie leży Mirsk czy Gryfów.

To było realne z 15-20 lat temu, kiedy infrastruktura była jeszcze w jako takim stanie, teraz infrastruktury praktycznie nie ma i koszt wskrzerzenia takiej linii to są setki milionów, gdzie korzystać z tego będzie kilka tysięcy osób w porywach, bo realnie pewnie mało osób przesiądzie się z aut na kolej.

Teraz to sobie można ścieżki spacerowo-rowerowe wytyczyć na trasie dawnych torów, tak jak w Pławnej.

Przecież napisano wyraźnie że oszacowano na 25 milionów.To nie są jakieś duże pieniądze.Remont można wykonać ze
starych materiałów które będą pochodzić z głównych tras magistralnych a będące jeszcze dobre na niższe prędkości.

Pomimo mojej sympatii do kolei to znam lepsze sposoby na wydanie 25 baniek (np. linia do Kowar/Karpacza), a zamiast tego urochomic wahadłowy autobus gryfów Świeradów skomunikowany z pociągami w Gryfowie.

Za 25 baniek można kupić 13 milionów puszek piwa. Ponad 200 piw na każego jeleniogorzanina.

A jak myslisz ile piwek wart jestes TY?

,,Tymczasem, 28 sierpnia br., do Urzędu Miasta i Gminy Mirsk wpłynęło pismo od PKP S.A. informujące, iż linie kolejowe nr 317 i 336 nie mogą zostać przekazane, gdyż zostały objęte uchwalonym przez Radę Ministrów wieloletnim programem „Pomoc w zakresie finansowania kosztów zarządzania infrastrukturą kolejową, w tym jej utrzymania i remontów do 2023 roku,,
Czyli, że kasa na odbudowę tej linii jest...

Kasy nie ma.Jest tylko program i to rząd zdecyduje czy da kase czy nie da i na jaką linie tak że może się okazać, że nic nie będzie zrobione mimo że samorządy mogą pociągnąć pieniądze z unii .Takie jaja tyko a Polsce.

Czyli każdy jest chętny by dać kasę na odbudowę ? O co chodzi ? Samorządy + unia ma kasę i minister transportu też ma kasę = w sumie kasa razy 2 = pendolino ? Jestem ZA.

Komuna niestety wraca...

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.