Kombinowali przy zbieraniu podpisów?

W siedzibie Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Osób Bezrobotnych w nie do końca uczciwy sposób zbierano podpisy pod listami poparcia dla kandydatów do parlamentu.

Tak twierdził mężczyzna, który zgłosił sprawę policji. W jego ocenie nieuczciwość polegała na tym, że na te listy wpisywano dane osób, które zgłosiły się do stowarzyszenia po pomoc żywnościową.

- Nic o tym nie wiem, bo mnie nie ma w Jeleniej Górze – powiedział nam w miniony piątek w rozmowie telefonicznej, Janusz Jędraszko, szef JSOB. - Na pewno nikt nie zbierał podpisów. To może jakaś podpucha albo prowokacja.

Mężczyzna, który zgłosił sprawę policji, powiedział, że przyszedł do lokalu stowarzyszenia przy ulicy Wolności, po darmową pomoc. Organizacja wydaje bezrobotnym artykuły żywnościowe.

- Jego dane zostały spisane na dwóch listach. Z tym, że ta druga lista, jak się okazało, była listą z nazwiskami osób udzielającymi poparcia kandydatowi do senatu - mówi podinsp. Edyta Bagrowska, rzeczniczka jeleniogórskiej policji.

Funkcjonariusze zabezpieczyli dwie listy z danymi wielu osób. Jedna zawierała podpisy pod nazwiskiem Ryszarda Matusiaka, który miałby kandydować do Senatu pod szyldem Polskiej Partii Pracy. Druga była niejako in blanco. Osoba, która zawiadomiła policję, uznała to za nadużycie, bo gdyby chciała, to dobrowolnie podpisałaby taką listę.

Tymczasem sam Ryszard Matusiak mówił nam w ubiegłym tygodniu, że jeszcze nie podjął decyzji o kandydowaniu i kandydatem PPP nie jest.
- Słyszałem o tej sprawie, ale informacje przekazane policji przez tę osobę nie potwierdziły się i nazwiska tej osoby na listach nie było. Zresztą, nie jestem rzecznikiem policji, więc nie będę się na ten temat wypowiadał - ucina R. Matusiak.

Na drzwiach lokalu JSOB widnieje informacja, że stowarzyszenie przyjmuje zgłoszenia chętnych do pracy w komisjach wyborczych w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Janusz Jędraszko, szef JSOB, mówi, że wolno mu taką działalność prowadzić. Dodaje, że podpisy pod listami poparcia dla kandydatów też może zbierać, bo jest pełnomocnikiem Polskiej Partii Pracy. Sam też będzie kandydował do Sejmu z listy tej partii. A policja sprawdza, czy w zgłoszonym przypadku nie doszło do przestępstwa przeciwko wyborom.

Nowiny Jeleniogórskie nr 25/11.
 

Komentarze (7)

Posłanka Machałek za zebrane podpisy też robiła różne obiecywanki

Trzeba było od razu napisać, że kochasz Kaczyńskiego Prezesa.

Posłanka Machałek miała problemy ze zbieraniem podpisów, bo niestety nie jest lubiana w Kamiennej Górze

posłanka Machałek nie jest lubiana u siebie w Kamiennej Górze, dlatego jako spadochraniarz startowała w 2010 r. na prezydenta Jeleniej Góry. Poniosła sromotną porażkę, bo okazuje się, że w jelonce również jej nie lubią.

Posłanka Machałek znana jest w środowisku PiS-owskim i to negatywnie. Nie dopuściła Tadeusza Lewandowskiego do startu na posła, ponieważ bała się, że wtedy jako mało znana i niezbyt lubiana przepadnie i wróci do roli nauczycielki.

Posłanka Machałek usunęła z listy kandydatów do Sejmu Piotra Cybulskiego, który jest o wiele lepszy od Machałek.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.