Lód sparaliżował kolej linową „Zbyszek” w Karpaczu

Lód sparaliżował kolej linową „Zbyszek” w Karpaczu

Od tygodnia nie działa nowo wybudowana kolej linowa na Kopę w Karpaczu. Jej elementy pokrył gruby lód, co uniemożliwia włączenie urządzeń. Jest jednak dobra wiadomość dla narciarzy. Wczoraj udało się odmrozić elementy wyciągu. Jest szansa, że kolej ruszy za kilka dni.

- O ile nie będzie mocno wiało -zastrzega Rafał Święcki, administrator strony Karpacz Ski Arena, na której codziennie zamieszcza aktualne komunikaty o sytuacji w narciarskim kompleksie Śnieżki.

Na razie prognozy meteorologów nie są optymistyczne, bowiem zapowiadają w Karkonoszach bardzo silne wiatry. To oznacza kolejne dni przestoju dla głównej kolei kompleksu.

Pogoda pokonała elektronikę

Wyciąg stanął, gdy ponad tydzień temu w Karkonoszach zaczął sypać śnieg i przyszedł mróz. Pogoda wahała się. Ciepło, zimno, śnieg, deszcz, wiatr i duża wilgotność powietrza. I tak na przemian. Wszędzie osadzała się  od razu gruba warstwa szadzi. Nie można było uruchomić kolei. Nie pozwalały na to czujniki elektroniczne, które zamontowane są na każdej podporze.

Stary, krzesełkowy wyciąg na Kopę, który powstał w latach 50. ubiegłego wieku, nie był tak nowoczesny. Udawało się go uruchomić nawet podczas takiej złej pogody. Nowy „Zbyszek” nafaszerowany jest elektroniką i wrażliwy na każde odstępstwo od normy.

Wyspa Arktyki

A warunki w Karkonoszach są wyjątkowe. Przyrodnicy nazywają te góry wyspą Arktyki w centrum Europy. Charakteryzują je niskie temperatury, huraganowe wiatry i silne zamiecie śnieżne. Szadź występuje tu bardzo często. Pod jej naporem łamią się drzewa i linie energetyczne.

W Alpach, gdzie pracują podobne wyciągi do nowo wybudowanego „Zbyszka”, powietrze jest bardziej suche i szadź właściwie nie występuje.

Czekanie na odwilż

Pracownicy kolei linowej na Kopę próbowali codziennie odladzać  podpory pokryte lodem. - To okazało się walką z wiatrakami. Następnego dnia sytuacja była podobna – relacjonuje Rafał Święcki. Nie sprawdziła się także metoda usuwania lodu gumowym młotkiem. Zrezygnowano z niej ze względu na bezpieczeństwo pracowników kolei linowej oraz z obawy o uszkodzenie czujników elektronicznych. Pozostawało czekać na zmianę pogody.

Każdy dzień przestoju to straty

Wyciąg stoi. Denerwują się narciarze, a jeszcze bardziej jego właściciel. Każdy dzień przestoju przynosi duże straty finansowe. Inwestycja kosztowała około 26 mln złotych. Zabiegano o nią przez wiele lat.

Wysłużony wyciąg krzesełkowy na Kopę zastąpiły dwie gondole oraz czteroosobowe kanapy. Czas wjazdu na górę wynosi 7 minut. Poprzednio blisko 20 minut. Koleją linową zamontowała znana szwajcarska firma Bartholet.

Oby nie wiało

Wygląda na to, że kłopoty ze „Zbyszkiem” się nareszcie skończą. Po pierwsze w Karkonoszach zrobiło się cieplej i udało się odlodzić podpory.

Po drugie dotarło do Karpacza urządzenie zwane żółwik, który umożliwia chodzenie wyciągu na okrągło przez 24 godziny , przy bardzo małej prędkości. Dzięki temu szadź nie będzie osadzać się na linach i podporach. Takie rozwiązanie stosowane jest z powodzeniem przy kolei linowej w Szklarskiej Porębie.

Po odlodzeniu, kolej „Zbyszek” trzeba będzie jeszcze wyregulować, a dopiero potem uruchomić. O ile nie pojawi się kolejna pogodowa przeszkoda. Wszystkie wyciągi w górach może zatrzymać silny wiatr. A prognozy meteorologiczne zapowiadają  w Karkonoszach wiatr o prędkości 34 m/s, czyli blisko 100 km/godzinę.

kopa (1).jpg
kopa (2).jpg
kopa (3).jpg
kopa (4).jpg
kopa (5).jpg
kopa (6).jpg

Komentarze (7)

Bo to nie jest zimowy wyciąg.

To jest wyciąg dla narciarzy wodnych tylko ktoś instrukcji nie doczytał :-D:-D:-D

Tak jasne, w Karkonoszach są arktyczne warunki, owszem i ja z tym się zgadzam, tylko że w Czeskich Karkonoszach warunki są takie same i na takie wysokości n.p.m. co wyciąg "Zbyszek" wyciągi krzesełkowe działają wszystkie, więc jaki jest dokładny problem z tym wyciągiem?

tylko co nam z nowoczesnego zbyszka jak z Kopy dalej nie można jeździć....
to zwykła kolej turystyczna a nie narciarska

U nas jak zawsze się nie da, nie działa, nie udało się, nie ma zgody, czasu, funduszy itd... już niedobrze się robi od tego. Banda nieudaczników. Dobrze, że do Czech tak blisko.

Na całym świecie takie wyciągi śmigają zimą, a w Karpaczu nie. To , oczywiście, wina elektroniki i nowoczesności, a nie ludzi.

To jest kara za wygórowane ceny biletów.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.