Metamorfozy Beaty Cichockiej

Fot. Patrycja Wojtkowiak

Mąż nie wiedział, że pani Beata zgłosiła się do naszego programu METAMORFOZY. Ale po powrocie żony od fryzjera i wizażystki był zachwycony. Koleżanki z pracy też przyznały, że w nowej fryzurze Beata wygląda dużo korzystniej. - Najważniejsze, że sama się sobie podobam i dobrze się z tym czuję - mówi jedna z uczestniczek naszego programu.

Pani Beata nie chciała radykalnej zmiany. Wiedziała, że nie będzie blondynką z krótkimi włosami. Po metamorfozie oczekiwała wyeksponowania jej mocnych stron, podkreślenia kobiecości, uzewnętrznienia charakteru i wrażliwości. Mówiła, że zgłoszenie się do programu wymagało pewnej odwagi, co z drugiej strony przydawało całej akcji dreszczyku ekscytacji.
- Oglądam w telewizji programy o takiej tematyce i widzę, jak czasem prostymi zabiegami można w sobie coś zmienić. Wiadomo, że każda kobieta lubi czuć się młodo i atrakcyjnie, więc postanowiłam zrobić coś dla siebie. To taka odskocznia od codzienności, od zwykłych obowiązków - przyznaje pani Beata.
Na sesję fotograficzną do Patrycji Wojtkowiak przed METAMORFOZAMI pani przychodziły niemal wprost z ulicy - bez specjalnych przygotowań, bez dobierania odzieży. Tym ciekawiej wypada porównanie zdjęć „przed” i „po”.
- Tego byłam najbardziej ciekawa, bo wiadomo, że w obiektywie aparatu to wszystko inaczej wygląda. Byłam zachwycona pomysłem Patrycji, która wyczarowała coś z niczego. Jakaś błyszcząca bluzka, zwiewna spódnica, trochę tiulu - a efekt, jak dla mnie, wspaniały - dodaje pani Beata.
Z nowej fryzury jest bardzo zadowolona. Włosy straciły trochę długości, ale dzięki lokom nabrały objętości. Pani Beata mówi, że nie umie na co dzień tak perfekcyjnie ułożyć fryzury, jak zrobiły to fryzjerki w salonie Trendy, ale w nowych włosach czuje się dobrze. Dodaje, że bardzo podobał jej się makijaż. Nie był jakiś szczególnie mocny, bardzo odważny, ale taki do noszenia na co dzień.
Już po METAMORFOZACH uczestniczki programu o wiele chętniej pozowały przed obiektywem, choć żadna z nich nie ma w tej mierze doświadczenia. Ale tak działa właśnie uczucie bycia atrakcyjną i kobiecą - dodaje śmiałości, energii i uśmiechu na twarzy. A o to chyba chodziło. Pani Beata mówi, że gdyby jeszcze kiedykolwiek mogła uczestniczyć w podobnym przedsięwzięciu, to odważyłaby się na bardziej radykalną zmianę.