Metamorfozy Marty Filipińskiej

Fot. Patrycja Wojtkowiak

- Sama sobie przyznałam nagrodę za wysiłek, jaki włożyłam w zmianę siebie w ciągu ostatnich miesięcy – mówi o udziale w naszym programie METAMORFOZY, Marta Filipińska.

Największe zmiany, w jej przypadku, zaszły właściwie jeszcze przed zgłoszeniem się do programu, a sesja zdjęciowa i oddanie się w ręce stylistów miało tylko przypieczętować osobisty sukces.

- Postanowiłam wziąć się za siebie. Schudłam 13 kilogramów, zaczęłam prowadzić aktywny tryb życia, zdrowo się odżywiać, zmieniłam styl ubierania się. Dzięki temu poczułam się lepiej, radośniej, mam zupełnie inną życiową energię. No i zaczęłam chodzić na zumbę – dodaje M. Filipińska.

Sama mówi o sobie, że wcześniej była „szara”, nosiła włosy spięte w koku lub związane z tyłu. Teraz burza rudych loków w połączeniu z kolorami ubioru dodaje jej energii.

- Nie chciałam bardzo radykalnej zmiany fryzury. Zależało mi przede wszystkim na odświeżeniu koloru i nadaniu włosom puszystości. Pani Ewie z salonu TRENDY udało się to wyśmienicie. Bardzo byłam zadowolona z nowych loków – nie kryje Marta, która w czasie pobytu w salonie fryzjerskim wyglądała przez jakiś czas niemal kosmicznie. Folia aluminiowa oddzielająca pasma farbowanych włosów i foliowy pokrowiec na ramionach chroniący odzież przed zabrudzeniem stworzyły niezłą charakteryzację.

Później przyszedł czas na makijaż. Marta nie miała żadnych oczekiwań, żadnego swojego pomysłu. Po prostu oddała się w ręce makijażystek z perfumerii Douglas. Efekt też jej się spodobał.

- Makijaż był delikatny, ale wyraźny. Cenne były także wskazówki pani Ani dotyczące kosmetyków, których powinnam używać do swojej cery – dodaje Marta.
Jasnofioletowy gorset z ciemnymi, koronkowymi wstawkami, długa i lekka żorżetowa spódnica, a na wierzchu ciemnogranatowa, cekinowa bluzeczka. Zestaw dobrany bez specjalnego przymierzania i pozowania przed lustrem okazał się strzałem w dziesiątkę.

Złotomiedziane loki dobrze kontrastują na fotografii z ciemno-błyszczącym materiałem bluzki, a gorset podkreśla kobiece walory modelki.

- Na co dzień nie mam okazji, by chodzić tak ubrana, do pracy raczej też się tak nie maluję. Ale loki próbuję sama kręcić. To była fajna przygoda, poznała miłe dziewczyny, atmosfera była luźna i sympatyczna – podsumowuje Marta.