Metamorfozy Marzeny Kulczyk

Fot. Patrycja Wojtkowiak

Nie miała pomysłu na siebie, więc z pełnym zaufaniem do profesjonalistów oddała się w ich ręce. Metamorfoza Marzeny Kulczyk, kolejnej uczestniczki naszego programu METAMORFOZY nie była radykalna, ale odświeżony, „nowy” wizerunek bardzo jej się spodobał.

Jak przyznaje, udział w programie był trochę przypadkowy i z ciekawości, ale warto było spróbować.

- Mam trochę krótsze włosy i rozjaśniony kolor. Dobrze się czuję z taką fryzurą. Bardzo spodobał mi się też makijaż. Delikatny, ale podkreślający oczy, taki na co dzień, do pracy – dodaje pani Marzena, która stara się sama tak malować.

Ponieważ zmiana nie była radykalna, niektórzy znajomi pani Marzeny niemal jej nie zauważyli, ale co bardziej wnikliwe koleżanki przyznały, że jest fajnie.

Pozowanie przed obiektywem aparatu to była chyba najbardziej stresująca część całej akcji.

- Wiadomo, nie na co dzień obcuje się z fotografem. W moim przypadku sytuacja była trochę zabawna, bo z Patrycją Wojtkowiak, która robiła nam zdjęcia, znamy się ze szkoły. Nawet nie wiedziałam, że zajmuje się fotografią – mówi z uśmiechem pani Marzena.

Jej stylizacja „metamorfozowa” była bardzo prosta, można powiedzieć, że zwykła. Ale przecież nic tak nie podkreśli kobiecych walorów, jak spódnica lub sukienka zamiast spodni, buty na obcasie, makijaż, fryzura, zadbane dłonie i biżuteria.  Kluczem do dobrego „czucia się” we własnej skórze jest samoakceptacja. Pani Marzena mówi, że podoba się sobie i to widać.