Metamorfozy Olgi Olszewskiej

Fot. Patrycja Wojtkowiak

- Nawet w dniu ślubu nie czułam się tak pięknie – przyznaje Olga Olszewska, kolejna uczestniczka naszego programu METAMORFOZY.

Pani Olga na dzień przed wizytą w salonie fryzjerskim Trendy i perfumerii Douglas świętowała z mężem 14 rocznicę ślubu. Gdy mama wróciła po metamorfozie do domu, jej 8-letni syn powiedział, że „mama jest piękna”, a teściowa stwierdziła, że Ola wygląda jak aktorka.

- To było cudowne doświadczenie. Przez trzy dni mnie ta euforia trzymała. Naprawdę się sobie podobam. Mąż był zachwycony, sąsiadka i znajomi także nie szczędzą mi komplementów. Czego chcieć więcej – pyta z uśmiechem pani Olga.

Dodaje, że przed METAMORFOZAMI mąż zachęcał ją do większej odwagi w eksperymentowaniu z fryzurą i makijażem.

- Mogłabym codziennie chodzić do fryzjera. Panie bardzo profesjonalnie się nami zajęły. Powiedziałam im, że mogą z moimi włosami robić, co chcą.

Pani Olga podkreśla, że poza efektami metamorfozy ceni też sobie atmosferę, jaka panowała między uczestniczkami. Nie było żadnej rywalizacji, dziewczyny dopingowały się wzajemnie i z ciekawością oczekiwały na efekty pracy fryzjerów i makijażystek, a później na zdjęcia w wykonaniu Patrycji Wojtkowiak.

- Nie ukrywam, że teraz czuję się bardziej seksownie i kobieco. Ta przemiana dała mi dużo energii. Pewnie samej nie udaje mi się ułożyć codziennie takiej fryzury, jak miałam po wyjściu z salonu fryzjerskiego, ale ponieważ została dobrze zrobiona, więc cały czas trzyma się nieźle. Bardzo przydatne były też wskazówki i podpowiedzi pani Ani, makijażystki. Już wiem, jakich kosmetyków używać, od czego zaczynać codzienne malowanie – dodaje pani Olga.

Razem z dwiema innymi paniami, z którymi wspólnie przechodziły METAMORFOZY odnalazły się na facebook'u, zaprosiły i utrzymują nadal kontakt.

- Już nie mogę się doczekać na zdjęcia zrobione przez Patrycję po metamorfozie. Chyba je sobie powiększę i powieszę w ramce w domu – śmieje się pani Olga.