Milion w malinach

Milion w malinach

Dziesięć drzew zniknęło z działek Marka Mikruta z Kowar, wiceprzewodniczącego Rady Powiatu Jeleniogórskiego. Radnemu grozi bardzo surowa kara finansowa. - Nie wyciąłem żadnych drzew! - odpowiada. Uważa, że sprawa ma tło polityczne. Czuł się inwigilowany przez podwładnych burmistrza.

Mirosław Górecki, burmistrz Kowar: - Gdy byłem w Krzaczynie, mieszkaniec zapytał mnie: „Czy Marek Mikrut jest lepszy od innych?” Mężczyzna argumentował, że pan Mikrut wycina drzewa, a my nic nie robimy.

Burmistrz twierdzi, że nie miał innego wyjścia, jak poprosić o zajęcie się sprawą kierownika Referatu Gospodarki Komunalnej Bartłomieja Nawrockiego. Zadzwonił jednak do Marka Mikruta i poinformował go, że na jego terenie są wycięte drzewa i że trzeba to wyjaśnić.

- Przeprowadziliśmy wizję lokalną - opowiada kierownik. - Fakty są jednoznaczne - dziesięć drzew wyciętych, prawdopodobnie dębów, teren pana Marka Mikruta, zezwolenia brak.

Radny wyjaśnia
Wszczęto postępowanie. Pismo w tej sprawie wyszło z urzędu 16 września. - Pan Mikrut nie odbierał awiza - mówi kierownik. - 27 października wysłaliśmy pismo ponownie. Odebrał 31 października.

Napisał wyjaśnienie, w którym zaprzeczył, jakoby wyciął drzewa. „Teren mój jest terenem nieogrodzonym i nie zamieszkałym. W związku z powyższym wielokrotnie dochodziło do włamań, kradzieży drzewek i różnych nasadzeń. Również bez mojej wiedzy zdarzały się wcześniej nielegalne wycinki drzew w różnych miejscach na moich gruntach”.

W rozmowie z nami Marek Mikrut powiedział, że jego działki to plantacja malin. Ponieważ bierze dopłaty unijne i zależy mu na ładnym wyglądzie terenu, musi o swoją ziemię dbać. Wycina samosiejki, odrosty, złamane konary i stare pniaki. Zaklina się, że nie wyciął żadnego drzewa. Przypuszcza, że urzędnikom coś się pomyliło i stare pniaki wzięli za świeże.

Cały artykuł w najnowszych "Nowinach Jeleniogórskich" nr 51/2008

Komentarze (4)

Marek Mikrut zawsze kłamał. Znany jest z tego w Kowarach. Niech lepiej PIP zainteresuje się M. Mikrutem i ludżmi, których zatrudnia on na czarno.

Jako radny powiatu M. Mikrut doskonale wie, że musi uzyskać zgodę na wycięcie drzew na swojej posesji. Nie wiedział kto wyciął na jego terenie 10 drzew. Żałosne. Stawia się ponad prawem - arogancja "władzy".
Powinien podać się do dymisji, skoro nie potrafi zadbać o przestrzeganie prawa na swoim podwórku, to co dopiero mówić o stanowieniu prawa w powiecie.

Marek Mikrut uważa, że jest ponad prawem. Niby chroni go imunitet radnego powiatowego. Wszyscy wiemy, że ściął on te drzewa i szkoda, że organy ścigania nic w tym kierunku nie robią.

Teraz sprawca powinien zasadzić 100 drzewek,i bez grzywny pieniężnej. To powinno zrekompensować ubytek w przyrodzie.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.