Nagrodzeni za ratowanie zabytków

Nagrodzeni za ratowanie zabytków

Dzięki nim na Dolnym Śląsku stare, zaniedbane budynki odzyskują blask. Ich trud i troskę o zachowanie autentycznych elementów budowli docenia polsko-niemieckie Stowarzyszenie na rzecz Pielęgnowania Sztuki i Kultury Śląska (VSK) i przyznaje nagrody za najlepsze odnowienie zabytków. W tym roku doceniono Annę Staszewską Brookes i Paula Brookes za odrestaurowanie z niezwykłą pieczołowitością domu przysłupowego w Bystrzycy koło Wlenia.

Drugą nagrodę otrzymała Anna Mazur, która odnowiła Pawilon Norweski w parku Zdrojowym w Cieplicach i urządzi w nim restaurację.

Taniej kupić willę na Florydzie

- Porwali się na rzecz karkołomną – przedstawiał laureatów  pierwszej nagrody Christopher Schmidt-Munzeberg, prezes VSK.

Nie tylko odnowili wyjątkowy dom wybudowany tradycyjną metodą szachulcową w 1808 roku. Ale zachowali oryginalne, nawet najmniejsze elementy.

- Kto inny pewnie nie zawracałby sobie głowy z odrestaurowaniem starych drzwi, tylko po prostu wstawił nowe, ale oni odtworzyli drewniane elementy krok po kroku - chwalił  Wojciech Kapałczyński, wieloletni kierownik jeleniogórskiej delegatury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, jeden z jurorów konkursu.

Małżeństwo Brooksów skrupulatnie odrestaurowało dom pod numerem 36 w Bystrzycy, zachowując oryginalny wystrój wnętrz. Można w nim podziwiać portale z piaskowca, kamienne podłogi oraz oryginalne elementy drewniane.

- Wiele prac wykonaliśmy sami – pokazywał zdjęcia Paul Brookes, odbierając nagrodę na gali VSK.

Podczas remontu  uczyli się starych technik, podpatrywali mistrzów rzemieślniczych i przekonali się, że prawdziwe  jest powiedzenie, że tańsza jest willa na Florydzie niż remont zabytkowej budowli. 

- Pasjonuje nas architektura przeszłości i metody, dzięki którym nasi przodkowie dążyli do tworzenia estetycznie pięknych, funkcjonalnych i ekologicznych struktur, które były zgodne z naturalnym środowiskiem – wyjaśnia Paul Brookes.

Przez 25 lat dbają o zabytki

Nagrody wręczono w minioną sobotę (6 października) w pałacu Schaffgotchów, filii Politechniki Wrocławskiej w Cieplicach. Świętowano w ten dzień także 25-lecie Stowarzyszenia na rzecz Pielęgnowania Sztuki i Kultury Śląska (VSK).

- W Polsce wiele już zrobiono, aby  przywrócić dawną świetność dużym obiektom zabytkowym pałacom, zamkom, kościołom. Efekty widać zwłaszcza tutaj, na Dolnym Śląsku – mówił Christopher Schmidt-Munzeberg, prezes VSK. - Ale większy problem jest z mniejszymi obiektami – dodaje.

Nie ma żadnego mechanizmu, który by zachęcał i ułatwiał remontowanie małych domów, chat górskich, schronisk, pensjonatów czy mieszkań z zachowaniem dawnego stylu i piękna. - Myślę, że nasz konkurs „Pomnik – nie zapomnij” może być ważnym bodźcem do zmiany myślenia o zaniedbanej, starej, miejskiej architekturze – wyjaśnia prezes VSK.

Pawilon Norweski piekny jak dawniej

Nagrody VSK za wzorowe odnowienie małych zabytków na Dolnym Śląsku przyznano po raz drugi. Wpłynęło sześć wniosków. Tylko dwa uzyskały uznanie  jury.

Drugie miejsce przyznano Annie Mazur za odnowienie Pawilonu Norweskiego w Cieplicach. Nagrodę odebrał Wojciech Warszawski, inspektor nadzoru. - Mam dobrą rękę, bo w ubiegłym roku prowadzona przeze mnie renowacja zabytkowej karczmy w Uniemyślu, zdobyła I nagrodę w konkursie VSK – mówi Wojciech Warszawski.

Stowarzyszenie w tym roku doceniło inwestorkę za staranność w odtworzeniu wnętrz i innych elementów Pawilonu. Pojechała nawet do Norwegii, gdzie 8 kilometrów od Oslo znajduje się restauracja „Frognersaeteren”, pierwowzór cieplickiego pawilonu. Zauroczony oryginalną budowlą, ufundował go właściciel fabryki maszyn papierniczych w Cieplicach. Ozdobne ornamenty, wieńczące szczyty dachu, tzw. „smocze głowy” oraz koronki nad kalenicami podobne do tych z kościoła Wang w Karpaczu, nawiązują do skandynawskiego budownictwa ludowego. Do końca lat 50. ub. wieku w pawilonie mieściła się restauracja. W 1967 r. otwarto w nim wystawę Muzeum Przyrodniczego przeniesionego tu z Długiego Domu. Potem muzeum opuściło pawilon i stał on pusty. Kupiła do Anna Mazur, by po odnowieniu przywrócić budowli pierwotną funkcję.  W tym roku będzie otwarta tu ponownie restauracja.

VSK inspiruje właściciceli mniejszych zabytków

Stowarzyszenie VSK zapowiada dalsze wsparcie dla osób podejmujących się na Dolnym Śląsku odnowienia mniejszych obiektów objętych ochroną zabytków.

- W dalszym ciągu za mało jest - w stosunku do zapotrzebowania - państwowych inicjatyw, których celem jest ratowanie zabytkowych obiektów. - Braki zrekompensować ma nagroda ufundowana przez nas – podkreśla Christopher Schmidt-Münzberg przewodniczący VSK.

Stowarzyszenie na Rzecz Pielęgnowania Sztuki i Kultury Śląska (VSK) zostało założone w roku 1993 i ma siedzibę w Görlitz.

Celem Stowarzyszenia, założonego krótko po zmianach politycznych, było zapoczątkowanie pracy kulturalnej wykraczającej poza granice oraz zbliżenie ze sobą ludzi z Niemiec, Polski i Czech na podstawie posiadanego przez wieki wspólnego dziedzictwa kultury na Śląsku. VSK przygotowuje wystawy, wykłady, koncerty, seminaria.

Dzięki wsparciu VSK zostały odnowione m.in. pałac w Łomnicy, kaplice nagrobne przy kościele łaski w Jeleniej Górze oraz uratowany został dom modlitewny z Rząśnika (jest odtwarzany w Łomnicy). W planach działalności Stowarzyszenia uwzględniono również wsparcie dla renowacji organów mistrza Englera z wrocławskiej bazyliki św. Elżbiety.

bystrtyzca 3659.jpg
bystrzyca 36 .jpg
bystrzyca 36 0_n.jpg
nagrody vsk (1).jpg
nagrody vsk (2).jpg
nagrody vsk (3).jpg
nagrody vsk (4).jpg
nagrody vsk (5).jpg
nagrody vsk (6).jpg
Pawilon Norweski (1)a.JPG
Pawilon Norweski (2).JPG
Pawilon Norweski (8).jpg

Komentarze (5)

Gratulacje dla zwycięzców. Zasłużyli.

Piękna inicjatywa. Szkoda tylko, że Dolny Śląsk to dla was tylko Kotlina Jeleniogórska. Może zdrowie już nie te i nie macie sił jechać na przykład w rejony Kłodzka? Tam też się dużo dzieje, wiele domów i zabytków poniemieckich i "poczeskich" jest restaurowanych. A wy tylko wokół Cieplic...

Głównym beneficjentem był, jest i pozostaje pałac Łomnica.
Ich właściciele nigdy nie mają dość, pomimo, że po remoncie "odkuli" się na tyle, że są w stanie sfinansować każdą inwestycję z własnych środków, czy starać się o środki unijne, ale skoro ludzie przekazują środki, to biznes się kręci i kręci.

Tego typu stowarzyszenie powinno działać na większą skalę, bowiem obiektów do odrestaurowania jest dużo, a wielu właścicieli nie stać na kredyty, a więc remontują zabytki, na ile ich stać.

Nie Anna tylko Alicja Mazur

Warto upewnić się czy artykuł jest poprawnie napisany - nie Anna tylko Pani Alicja Mazur

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.