Nie przetrwają zimy

Nie przetrwają zimy

Parterowa część ponadstuletniej chałupiny na skraju lasu w Jagniątkowie jest tak przesiąknięta stęchlizną i wilgocią, że nawet wejście tam na kilka minut powoduje przesiąknięcie odzieży tym niemiłym zapachem. Ale to domownikom aż tak nie przeszkadza. Dom, w którym mieszkają dosłownie rozpada się w oczach, a ich bytowanie w budynku jest zagrożone. Informują o tym stosowne tabliczki.

Od roku na rodzinie Beaty Rąpały i jej konkubenta Karola Gołąba oraz czworga dzieci ciąży prawomocny wyrok eksmisyjny. Dom jest własnością Karkonoskiego Parku Narodowego. Nawet asfaltu tam nie ma. Nie ma też prądu, a woda doprowadzona rurami ze studni zamarza już przy kilku stopniach mrozu. Zeszłej zimy trzeba było odmrażać z dziesięć razy.

- Tu mieszkali moi rodzice. Ojciec pracował w parku. Tutaj się urodziłem i mieszkam aż do dziś ze swoją rodziną – opowiada Karol Gołąb. Już w zeszłym roku mieli nadzieję, że na zimę pójdą gdzie indziej, a wygląda na to, że i kolejną tu spędzą. Ale czy przetrwają?

Byliśmy u Gołąbów dwa lata temu. Od tamtego czasu dach jest jeszcze bardziej dziurawy, a w izbach stoi więcej misek, do której leje się deszczówka. Kiedyś dało się liczyć stukające o dno miski krople. Dziś już leje się ciurkiem. W niedzielne przedpołudnie Karol z pomocnikami przybijał na dachu płachty folii, żeby mniej się lało.

- Ale to cienkie jest, więc jak przyjdzie silniejszy wiatr, to pewnie to pozrywa – pokazuje gospodarz. Na lepszą folię szkoda pieniędzy, których zresztą im brakuje.

Prądu nie ma już od dawna, bo przesiąknięte wodą stropy i ściany byłby niebezpieczne, gdyby doszło gdzieś do przebicia. Dlatego siedzą niemal po ciemku, bo w słoneczny dzień przez niewielkie okna wpada niewiele światła.

- Na paliwo do agregatu wydajemy prawie 600 złotych. Żeby choć dzieci odrobiły lekcje przy świetle i chwilę pooglądały telewizję. Na pranie wodę grzeję na kozie, bo pralka za dużo prądu ciągnie – dodaje pani Beata. Żeby trochę oszczędzić na paliwie do agregatu siedzą przy świeczkach.

Kuchni na parterze nie da się używać. Nie dość, że straszna wilgoć i grzyb, to na dodatek kuchni w węglowej nie pozwolili palić. Od dziurawego jak sito komina mógłby powstać pożar. Gotują więc na kuchence zasilanej z butli gazowej. Stoi w korytarzu na piętrze. Sufity w mieszkaniu tak napęczniałe od wody, że w każdej chwili spadną. Tak samo dykty i chodniki na podłodze. Żeliwna koza w jednym z pokoików, musi ogrzać mieszkanie. Rura od niej, ściana i sufit są strasznie okopcone. Szczęście, że się jeszcze nie zaczadzili i że pożaru nie było.

Zresztą z ekspertyz budowlanych zrobionych na zlecenie KPN-u wynika, że budynek nie nadaje się do zamieszkania, bo w każdej chwili grozi zawaleniem. Dlatego właściciel uzyskał w sądzie tytuł eksmisyjny i w styczniu tego roku wystąpił do magistratu o przydział rodzinie lokalu socjalnego. Dom z końca XIX wieku nadaje się tylko do rozbiórki.

Jedyne, co zrobił magistrat w sprawie sytuacji mieszkaniowej Gołąbów, to umieszczenie ich na wykazie osób uprawnionych do otrzymania lokalu socjalnego. „Osób z tytułami eksmisyjnymi oczekującymi na takie lokum jest ponad 200” - urzędnicy przekonują, że podobnych trudnych sytuacji jest sporo, a mieszkań jak na lekarstwo.

Najmłodsza trójka dzieci Gołąbów – 5-, 8- i 11-letnie, od jesieni do wiosny ciągle choruje. W takich warunkach właściwie nie mają szans na wyzdrowienie. Bo jak przeziębienie minie, to grzyb i wilgoć męczą. Jak pada rodzice śpią z trzema miskami – dwie na łóżku, jedna obok. W pokoiku dzieci tapeta z grzybem odchodzi całymi brytami, a podbitka z dykty na suficie trzyma się na słowo honoru

- Pierwsze podanie o inne mieszkanie złożyłem w 1992 roku. A potem co jakiś czas kazali pisać nowe i tak w kółko – dodaje pan Karol.

Kilka miesięcy już po wyroku eksmisyjnym, najpierw w lipcu, a ostatnio w październiku tego roku, Karkonoski Park Narodowy wezwał Gołąbów do zapłaty najpierw 230, a później 277 złotych z tytułu „odszkodowania za bezumowne korzystanie z lokalu”.

- Nie zapłacimy tych pieniędzy. Muszę mieś na lekarstwa dla dzieci. Zresztą za co mam płacić? Za dziurawy dach, za niepewność, czy przeżyjemy tu kolejny i kolejny dzień? Naprawdę chcielibyśmy stąd iść, ale nie mamy gdzie – dodaje pani Beata.

- Jeszcze we wrześniu rozmawiałam z prezydentem i mówił, że pamięta o tej sprawie i że chyba jakieś mieszkanie dostaną. Szczęście, że pogoda jest jeszcze znośna, ale zaraz spadnie śnieg. Oni naprawdę nie mogą tu dłużej mieszkać – mówi Ewa Olchówka, do niedawna radna z Jagniątkowa.

Głąbowie mówią, że najchętniej zostaliby w Jagniątkowie, bo tu są po prostu u siebie, tu wszystkich znają. W budynku przy Michałowickiej było wolne mieszkanie. Pokój 20 metrów, kuchnia 15, ubikacja była poza mieszkaniem. Ale suche i na głowę się nie lało. Urzędnicy odpowiedzieli jednak, że lokal nie spełnia wymogów mieszkania socjalnego, bo metraż za mały, a poza tym nie ma go w wykazie lokali socjalnych.

- Przy budynku przy Myśliwskiej zmarł pan Kazimierz, mieszkanie stoi puste. Trzy pokoje, 80 metrów. Takie byłoby dla nas dobre, ale bo to nam dadzą? Może maja już kogoś na to miejsce, a nam znowu napiszą, że metraż nie taki – i tym razem wątpi w szczęście pani Beata. Ale nie upiera się, że musi mieszkać w Jagniątkowie. - Wszędzie pójdziemy, byle w końcu mieszkać jak ludzie.

W październiku komisja mieszkaniowa rozpatrywała sprawę mieszkania dla Gołąbów. Znano ją tylko z opisu i zdjęć dołączonych przez KPN, bo na miejsce nikt się nie pofatygował. Ostatnie sto metrów trzeba przejść błotnistą drogą. Ale jakie stąd widoki... I często sarny niemal pod same okna podchodzą. Mieszkania Gołąbom jednak nie przyznali.

Nie przetrwają zimy
Nie przetrwają zimy
Nie przetrwają zimy
Nie przetrwają zimy
Nie przetrwają zimy
Nie przetrwają zimy
Nie przetrwają zimy
Nie przetrwają zimy
Nie przetrwają zimy
Nie przetrwają zimy
Nie przetrwają zimy

Komentarze (29)

Ci państwo muszą się przerobić na Romów,wtedy jako mniejszość narodowa dostaną wyremontowane mieszkanko od ręki :lol: Tylko co z większością polską :0

Żyją gorzej niż w średniowieczu.

nie smiej sie pacanie tylko pomysl jak im pomóc! miasto powinno się nimi zainteresowac!

na początku zwrócę się do redakcji-nie głąb tylko gołąb,tak ma na nazwisko.tą pseudo rodzinę bardzo dobrze znam,nawet za bardzo dobrze,wydaje mi się że redakcja powinna się bardziej przyjrzeć tej rodzinie a nie pisac że oni są pokrzywdzeni,owszem w tej sytuacji szkoda dzieci ,ale najpierw trzeba zająć się rodzicami,cały jagniątków to wie i zresztą nie tylko jagniątków.do niedawna mieszkało rodzeństwo karola tam i nie było aż tak tragicznie,to oni pozostając tam,robiąc libacje i nie płacąc za świadczenie które użytkowali doprowadzili budynek do takiego stanu.samochód który widać na zdjęciu nie należy do nich,myślę że do którejś siostry karola które mieszkają w niemczech.pozdrawiam redakcje i myślę że następnym razem chociaż nazwisko poprawicie ,bo prawde mówiąc, troche się uśmiałam

ja też znam tą rodzine i nie zgodze się z "anonimem" co wypisuje bzdury ;/ to że od czasu do czasu użyja alkoholu nie znaczy że libacja są dziń w dzień kazdy go używa bo jest dla ludzi a dzieci nie są zaniedbywane...czyli nie patola wiec trzeba im pomóc a nie !!

ja tez ich znam ]-->masz racje:D zreszta widac ze matka sie stara aby dzieciom niczego nie brakowalo a to ze miastu zwisa aby mieli lepiej to juz nie nie ich wina.a co do anonimowy to ja jestem ciekawa czy ty taka swieta ze nie pijesz i jak tak ci szkoda tych dzieci to dlaczego im nie pomozesz?bo co to nie dotyczy ciebie?wez sie ogarnij a dopiero potem pisz te glupoty...

Ja znam Gołębi od dawna jest to rodzina pijaków, Karol pracuje ale dzień pracy zaczyna od zakupów w sklepie tj:2 nalewki lub flaszka ,a po pracy kończy w Jagniątkowie pod sklepem potem tylko jeszcze zakup na noc i tak codziennie.
Konkubina jest taka sama. Tylko tych dzieci żal że trafiły na takich rodziców.Bo nie pijąc i pracując we dwoje na pewno by mieszkali gdzie indziej, bo by ich było stać na wynajęcie jakiegoś mieszkania.Wiele rodzin tak żyje.

Ten co pisze że zna rodzinę i ma tak duzo do powiedzenia,widocznie sam spędza czas cały dzień pod sklepem,jak tak wspaniale się orjętuje co i o której Karol kupuje!

TOŁDI podnóżku misiu*ony weż się do roboty a nie chlejesz ze swoim przybranym szwagrem dariuszem r. (ps.lisek) i jego bratem ryszardem r (ps.kapał) masz większe spalanie wina niz ten twój agregat ty głąbie jeb..y materiały kiedyś dostałeś to op***iłeś je na wiosce za winka a drzwi nie wycina się piłą spalinową na jak leci tylko sprawdza się gdzie idą kable

sory ale nie brałem udziału w tej dyskusij-i nie podpisywałem się ,,anonimowy,,a szarganie moim nazwiskiem jest przestępstwem-dziś zgłosiłem ten fakt w prokuraturze-a adres pełny IP-dostarczyć musi redakcja NJ24.pl-na wniosek prokuratora----do zobaczenia wkrótce w sądzie-----żegnam-do rychłego zobaczenia-chyba, że wiesz gdzie mieszkam i osobiście przeprosisz

Co to ma być to jest Polska , jestem za rozbiorem i to szybko :evil:

Ta rodzinka powinna być na odwyku szkoda tylko dzieci ,takim jak oni i wielu innym zawsze pomoże mops PATOLOGIA

przestancie pitolic.rowniez znam ta rodzine i co z tego ze od czasu do czasu sie napija??w tym zadupiu kazdy chleje! dzieciakom niczego nie brakuje,pani beata dorabia gdzie moze zeby miec na utrzymanie!!! i nie misiu*cie ze jest patologia!

LUDZIE NIE MOGA MIESZKAC W TAKIM CHLEWIE.MIASTO ZOBOWIAZANE JEST DAC TYM LUDZIOM GODNE LOKUM,TAM SA DZIECI.

jesteś taki sam jak z resztą wszyscy na tej Michałowickiej...pijaków tam nie brakuje...

a ten samochód akurat należy nie do żadnej z sióstr tylko do Pana Redaktora z nowin Jeleniogórskich....łyso ci??

popieram Sorka,to racja ze blache na dach karol przepił i nigdy nie przejmował sie że dach przecieka,lepiej było przestawic łóżko i dalej sie lało,jeszcze jak mieszkał tam starszy brat to budunak był zadbany az miło był popatrzec i sam chodził po dachu i naprawiał,wszyscy byli zgodni ze jak on sie wyprowadzi co nastapiło ze względu na stan jego zdrowia to budynek popadnie w ruine,to on pilnował aby najpierw załacic rachunki,brat wyprowadził sie a rodzeństwo przestało ołacac rachunki,dlatego nie ma prżdu,i dlatego wiem ze to tylko ich wina ze mieszkaja jak mieszkają ,powinni mniej pic bo faktycznie pij ą i cay jagniatków i micgałowice o tym wiedza.Chciał bym sprostowac jesi chodzi o dzieci tylko najmłodsza dwójka jest ze związku,pozostał jest z małżenstwa Beaty,znam rodzine Gołębiów i żal mi ze ci którzy pozostali w tym budynku narobili takiego wstydu reszcie rodziny bo jak sie przcuje i opłaca rachunki to mozna zyc nawet w polsce ale za picie nic sie nie dostaje

chciał bym sprostowac ps.anonimowy2 nie wszyscy z Gołębi to pijacy jak to okreslasz bo są nie pijacy wiec pomysl zanim napiszesz bo możesz komus za to zapłacic za ublizanie

tak jak większośc wypowiadających się tutaj też znam rodzinę Gołębiów- to fakt do póki mieszkał tam T... ten dom jakoś się trzymał- teraz patrząc na zdjęcia wnętrz- to jest straszne - do czego można doprowadźić dom rodzinny!

ciesze sie ze ktoś mnie popiera,widze ze faktycznie zna rodzine Gołębiów :woohoo:

nie rozumiem jednego ,jak dorosły facet moze nie myslec o bezpieczeństwie rodziny bo gdyby zajoł sie wczesniej remontem i pilnował tego to mieli by tam raj cały budynek dla siebie,dobrze zrobił T.... ż sie wyprowadził przynajmniej ma spokuj i gdy go widuje to żałuje tego jak mozna dom rodzinny doprowadzic do takiej ruiny

ty też:D

a może ktoś kto pisze takie ciekawe teksty i wszystko wie o Karolu i Beacie to pewnie też tam bywał

ej ty pedale jhjgj nie wszyscy na Michalowickiej są pijakami i japa tej...

Sorek,popieram cie.Znam cala rodzine az za dobrze.Od wprowadzenia sie Beatki wszystko sie zaczelo.Wiekszego brudasa nie znam a do tego wykolejona jak ch***.To ona sklocila cala rodzine i dlatego opuscili dom rodzinny.Pani i Pan Golab przewracaja sie w grobie.Ona czuje sie jak dama i we wszystko sie od poczatku wpierdalala a nawet nie jest zona Karola.To ona i jej rodzina to patologia ktora zarazila Karola.A dzieci?Kazde z innym bo po pijaku kazdy dobry.Jak ktos nie zna calej sytuacji to niech sie nie wpierdala!!!!!!!!!! :evil:

taaa najwiecej komentarzy dal tu jak widac benek ktory zajebiscie oplacal rachunki itp.zlodziej jeb..jak mieszkala tam siostra karola anka a matka benka to co??lepiej bylo???zostawiala dzieci same po ciemku w domu a sama sie puszczala,wiec nie zwalaj winy na karola i beate bo wszyscy sie przylozyliscie do tego ze teraz jest tak a nie inaczej!!!

Nie jest tak źle ale jeśli chodzi o gminę powinna dać im nowe mieszkanie :shock:

:lol:

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.