Nożem w plecy

Nożem w plecy

Marek Przeworski wchodził po schodach z zakupami, gdy dostał nożem w plecy. - W krzyż, całe szczęście, że nie w nery! - mówi. Po walce zamknął napastnika w domu i wezwał policję. Minęło parę dni i nożownik – jak gdyby nigdy nic - znowu kręci się po okolicy.

- Gdy mnie uderzył, podjąłem walkę – opowiada pan Marek, ratownik górski z wieloletnim stażem. - Uderzyłem go siatami, mięso dla psów rozrzucone zostało na podłodze. W końcu go obezwładniłem. Wyskoczyłem na zewnątrz domu, zamknąłem drzwi na klucz.

Zadzwonił na policję i po znajomą. Na wszelki wypadek, gdyby policja próbowała mu potem wmówić, że nic się nie stało i że nie wcale nie został ranny. Kazał też zbadać się na zawartość alkoholu, by nie było wątpliwości, że był trzeźwy.

- Nożownik uciekł do piwnicy – opowiada Marek Przeworski. - On tam pali w piecu kobiecie, która mieszka w tym domu, co ja. Słyszałem, jak policjanci proszą go, by otworzył drzwi...

Pogotowie nie dojechało pod sam dom, bo nie poradziło sobie z przejazdem przez pobliski mostek. Marek Przeworski krwawił, ale rana – na szczęście – była powierzchowna.

- Policjanci nie zabezpieczyli śladów – mówi zdumiony. - Musiałem pożyczyć im kable, by mogli uruchomić swojego pięknego jeepa. Pogotowie zabrało mnie do szpitala Bukowiec. Zeszyli mnie i puścili. Szwy mają być zdjęte 10 lutego.

Ze szpitala pojechał na komisariat w Karpaczu. - Tam powiedziano mi, że jak napastnik wytrzeźwieje, to następnego dnia go wypuszczą.

Usłyszał też, że może skarżyć napastnika prywatnie... To często formułka powtarzana przez policjantów przy okazji niegroźnych – ich zdaniem – przestępstw.

Cały artykuł w najnowszych „Nowinach Jeleniogórskich” nr 6/10.

Komentarze (11)

Czy ta ogólna degrengolada i lekceważenie prawa to skutki rządów imPOtentów POlitycznych!?

To jest właśnie nasza policja - dobrzy są tylko w stawianiu fotoradarów. Ja kilka lat temu miałem włamanie do domu w biały dzień, widziałem twarz faceta, wiem czego dotykał a oni nawet nie zdjęli odcisków palców i powiedzieli, że nie ma szans, żeby go złapać!

Takich policjantów to tylko lać gumową pałą!

To jest straszne,niech jeszcze napastnik poda ze to poszkodowany go napadł[bo tak wyszło że był silniejszy] i będzie go ciągał po sadach.
NASZE PRAWO JEST CHORE, broni napastników,a poszkodowani zostawiani są sami sobie....

CHWDP

wystarczy zawiadomić Wrocławską policje i przedstawić dokładnie sprawe.
Gwarantuje że sprawa będzie ponownie rozpatrzona ,pewnie zamkną nożownika a policja miejska dostanie łomot za lenistwo.

To jest cala karpacka policja , czego sie spodziewaliscie to normalne dla nich

Handel W Dni Powszednie

... czyli jest tak jak pisałem. Recepcjonistki w recepcji.
Szybkobiegacze i kierowcy wyścigowi do ścigania przestępców.
Ochroniarze do ochrony policjantów przed naruszaniem ich nietykalności cielesnej(!).
Prywatne kabelki do uruchomienia zestawów pościgowych.
Specjalne mostki do pokonywania złośliwych cieków wodnych przez wymienione wyżej zestawy pościgowe.
A panowie policjanci na śniadanku w Mac Donaldzie, a po posiłku aż do zmroku obstawiamy krzaczki. Bo po zmroku to strach.

Jeśli teraz kogoś zadźga to dla policji będzie to przynajmniej "wykroczenie"

Tragedia!Strach sie bac co bedzie dalej! :angry:

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.