Orlęce Oddziały Bojowe upamiętnione

Orlęce Oddziały Bojowe upamiętnione

Zamiast zdawać maturę, uczestniczyli w pokazowym procesie. Za kilkadziesiąt ulotek wypisanych na kartkach wyrwanych z zeszytów i rozwieszonych po mieście złamano im życie. W I Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Żeromskiego w Jeleniej Górze uroczyście odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą członkom antykomunistycznej organizacji „Orlęce Oddziały Bojowe”. Do upamiętnienia grupy odważnych młodych ludzi przyczynił się IPN.

- To poruszająca historia. Ci młodzi ludzie łączyli młodzieńczą bezkompromisowość z dojrzałą oceną sytuacji. Walczyli po prostu o wolność. Cieszy mnie, że tablica im poświęcona znalazła się naprzeciwko miejsca upamiętnienia Maksymiliana Tazbira, dyrektora szkoły z tamtego czasu, odważnego, wspaniałego człowieka, który nie poddawał się naciskom ideologicznym, o czym świadczą notatki z archiwów bezpieki – mówi Jolanta Ryglewska, nauczycielka historii z „Żeroma”. Historię grupy młodych ludzi, którzy postawili się systemowi, kiedy stalinizm wchodził w najbardziej represyjną fazę, zebrał i opisał Robert Klementowski.

„Orlęce Oddziały Bojowe”, tajna, młodzieżowa organizacja powstała na początku 1949 roku w Gimnazjum im. Stefana Żeromskiego w Jeleniej Górze. „Celem w/w organizacji była walka z ustrojem PRL za pomocą wydawania nielegalnych odezw i kolportażu ulotek o treści antypaństwowej, nabywanie broni palnej i prowadzenie działalności terrorystycznej przeciwko funkcjonariuszom UB, MO i WP”.Członkowie wywodzili się spośród uczniów szkoły. Do lata 1949 znaleźli się w niej: Antoni Chyliński (ps. „Świstak”); Remigiusz Ziółek (ps. „Mały”), Roman Gerhardt (ps. „Romeo”), Lesław Fedzin (ps. „Duży”), Zbigniew Dymecki (ps. „Kruk”), Dżefar Radkiewicz (ps. „Franek”), Andrzej Kowalczuk (ps. „Sowizdrzał”), Jan Serafin (ps. „Kruk”), Jerzy Witkowski (ps. „Varda”) oraz Ryszard Turowski. Najstarszy z nich, Ziółek miał lat 20, najmłodszy Serafin 14.

Zadaniem organizacji była walka z przemianami ustrojowymi Polski, obrona Kościoła katolickiego. Członkowie OOB prowadzili swoją działalność poprzez rozklejanie ulotek oraz działania samokształceniowe (spotkania, na których omawiano aktualne wydarzenia, organizowanie uroczystości rocznicowych np. z okazji 3 maja, 11 Listopada). Ulotki były rozwieszane na terenie Jeleniej Góry, Kowar, Wlenia. Zrezygnowano natomiast z pomysłu dokonywania napadów w celu zdobycia środków na dalszą działalność (zakup maszyny drukarskiej), jako zbyt ryzykowny. Zamiast tego członkowie organizacji wpłacali dobrowolne sumy pieniędzy, za które kupiono ręczną drukarenkę z gumowymi czcionkami. Dowódca organizacji Antoni Chyliński podzielił ją na trzy patrole: jeleniogórski, kowarski oraz bezpieczeństwa i wywiadu, których członkowie zbierali informacje m.in. o znajdującej się w Kowarach kopalni uranu.

Dekonspiracja nastąpiła w październiku 1949, kiedy do PUBP w Jeleniej Górze za pośrednictwem przewodniczącego koła ZMP w szkole dotarły materiały organizacyjne wytworzone przez członków „OOB” z informacją o składzie osobowym grupy. 31 października aresztowany został Chyliński, kolejne zatrzymania przeprowadzono 2 i 23 listopada. W sumie zatrzymano 11 osób, w czasie dochodzenia przetrzymywanych w areszcie PUBP w Jeleniej Górze. Zbieranie materiałów (przesłuchania) przez prowadzącego śledztwo oficera śledczego ppor. Stanisława Duszę trwało do końca stycznia 1950, wówczas aresztowani zostali osadzeni w więzieniu w Jeleniej Górze.

Proces pokazowy członków OOB odbył się na sesji wyjazdowej wrocławskiego WSR w Jeleniej Górze w dniach 15-17 V 1950. Oskarżonych skazano na kary więzienia w wysokości: Antoni Chyliński 8 lat; Lesław Fedzin 2 lata; Andrzej Kowalczuk 5 lat; Roman Gerhardt 3 lata; Jerzy Witkowski 5 lat; Remigiusz Ziółek 5 lat; Janusz Makarewicz 6 lat; Zbigniew Dymecki 5 lat; Dżefar Radkiewicz 5 lat.

Uzasadnieniem skazania Chylińskiego była przynależność do nielegalnego klubu Stronnictwa Narodowego na terenie szkoły (nie przyznał się do tego zarzutu), „usiłowanie doprowadzenia do usunięcia organów władzy i zmiany przemocą ustroju państwa”, przechowywania broni palnej oraz wydawania poleceń zbierania wiadomości stanowiących tajemnicę (kopalnie uranu w Kowarach). W mowie końcowej Antoni Chyliński wziął całą winę na siebie, próbując złagodzić skutki dla kolegów. Przeprosił też ich matki.

 

Skazani odbywali karę więzienia m. in. w zakładach w Jeleniej Górze, we Wrocławiu, w Rawiczu, Jaworznie (więzienie progresywne dla młodocianych) i Barczewie.

Po zakończeniu odbywania kar wszystkie osoby związane z OOB znajdowały się w kartotekach, jako byli członkowie organizacji występującej przeciwko ustrojowi PRL. Przez kolejne lata w miejscach zamieszkania profilaktycznie poddawano ich obserwacji, szersze charakterystyki tworząc w sytuacjach wyjątkowych.

Sąd Wojewódzki we Wrocławiu (II Wydział Karny) postanowieniem z 21 listopada 1991 r. stwierdził nieważność wyroku byłego WSR we Wrocławiu z 17 maja 1950 r. dotyczący Remigiusza Ziółka. Pozostali skazani wnosili o odszkodowanie za poniesioną szkodę z tytułu niesłusznego skazania oraz zadośćuczynienie za doznaną krzywdę i cierpienie moralne. Kolejno unieważnienia wyroków uzyskiwali: Jerzy Witkowski, Dżefar Radkiewicz i Zbigniew Dymecki (1992); Andrzej Kowalczuk (1996); Lesław Fedzin (2002). W przypadku Antoniego Chylińskiego wniosek złożyła rodzina. Decyzją Sądu Okręgowego we Wrocławiu z 12 kwietnia 1999 wyrok WSR we Wrocławiu z 17 maja 1950 został unieważniony.

Komentarze (9)

1 marca,dzień żołnierzy "wyklętych".W zw, z tym,czy zaczną w końcu powstawać,na terenach tzw, ziem zachodnich i północnych,pomniki bojowników Werwolf'u?Oni przecież walczyli z komunistami w obronie swej ojczyzny.

Ty, czy twój tatuś pracowaliście w bezpiece? A może byliście "tylko" donosicielami?
Jeśli tak to rozumiem twoje rozgoryczenie.

Po co tyle tej histerii historycznej. Najpierw poczytaj jeden z drugim literaturę fachową a potem zabieraj głos.

Musimy nie tylko o Nich pamiętać, ale przede wszystkim bronić pamięć o Nich. Bowiem tym samym bronimy naszej tożsamości, wolności i prawa do wolnej, niepodległej Ojczyzny.

A czemu towarzysze z Nowin nie podali programu obchodów Święta Żołnierzy Niezłomnych?
Dalej dla Was to "zaplute kały reakcji"?

KARŁY !

Owszem były gwałty , złodziejstwo i różne bandy zaraz po wojnie ale tym zajmowali się ludzie żydo-komuny . To partyzanci lewaccy i ubecy organizowali napady i grabieże aby zwalić to na barki Armii KRAJOWEJ KTÓRA TAK NAPRAWDĘ ZOSTAŁA ROZWIĄZANA W STYCZNIU 1945 ROKU . Nigdy nie słyszałem i nikt nie słyszał aby Szyndzielorz , Ogień- Kuraś , Dziemieszkiewicz , Dekutowski i podlegli im żołnierze napadali na kogokolwiek w celach grabieży . Dzisiaj w Polsce są tabuny potomków zbrodniarzy komunistyczno-żydowskich którzy za wszelką cenę chcą obrzucić błotem bohaterów .

IPN słyszał, są bogate akta na temat zbrodni tych ludzi. Żadni z nich bohaterowie, zwykli bandyci i terroryści, wycierający sobie brudne gęby szczytnymi ideami. A teraz nacjonaliści wybielają swoich zbrukanych idoli, robiąc z nich niemalże powstańców i bagatelizując krew niewinnych na ich rękach.

To mało słyszałeś, sztruclu. Idź, wypierz swoją bluzę "1944 pamiętamy" albo "śmierć wrogom ojczyzny", załóż ortalion bramowego męstwa, wdziej kołczan prawilności i idź walczyć z żydo-komuną, czy kimś tam, kto akurat nawinie się twojej ekipie z przedszkola.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.