OSP, czyli druhowie na prowincji

OSP, czyli druhowie na prowincji

Bez znajomości w zarządzanym przez Waldemara Pawlaka Związku Ochotniczych Straży Pożarnych nic nie załatwisz.

Jeszcze trzy lata temu w remizie OSP w Kopańcu stał jeden wysłużony żuk. Dziś ochotnicza jednostka ma stara i tarpana honkera, dwa skutery śnieżne, motopompy i torbę ratownictwa medycznego. Strażacy mówią, że zawdzięczają to swojej pracy i nie mają żadnych korzyści z układu powiązań towarzysko-biznesowo-rodzinnych naczelnego druha RP Waldemara Pawlaka.

- No, pewien układ u nas też jest. Niektórzy powiedzą nawet, że nepotyzm: prezesem Ochotniczej Straży Pożarnej w Kopańcu jest Zbigniew Lipiński, jego syn jest naczelnikiem jednostki, a członkiniami OSP są trzy córki i narzeczony jednej z nich oraz synowa - śmieje się Zbigniew Lipiński, nawiązując do opisywanego szeroko przez media tematu konfliktu interesów Waldemara Pawlaka, jako prezesa zarządu głównego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych i udziałowca bądź właściciela firm, które na kontraktach z OSP zarabiają.

OSP w Kopańcu jest jedną z ośmiu ochotniczych jednostek działających w gminie Stara Kamienica. Jej członkami są 52 osoby, a w jednostce operacyjno-technicznej, czyli stricte strażackiej - 11.

Bez szkolenia nie potrzymasz węża
Żeby być strażakiem-ochotnikiem, nie wystarczy tylko wstąpić do OSP. Ochotnicza Straż Pożarna to stowarzyszenie jak każde inne. Ale samo członkostwo nie uprawnia do udziału w akcjach ratowniczo-gaśniczych.

- Warunkiem jest ukończenie podstawowego kursu, który obejmuje w sumie 107 godzin zajęć teoretycznych i praktycznych. Problem w tym, że szkolić ochotników może tylko Państwowa Straż Pożarna, a te szkolenia organizowane są rzadko. W naszej jednostce jest 10 kolejnych chętnych, a my ostatnio szkoliliśmy się 2 lata temu - mówi Mariusz Marek, naczelnik OSP w Kopańcu.

Brak szkoleń, także podnoszących kwalifikacje umożliwiające zdobywanie kolejnych stanowisk w strukturze dowódczej w jednostkach ochotniczych, powoduje, że w wielu OSP formalnie naczelnikami czy komendantami są już wiekowi strażacy, ale posiadający uprawnienia, choć rzadko wyjeżdżający do akcji gaśniczych.

- Wyliczyłem sobie, że jeśli w takim tempie będą odbywały się szkolenia, a co za tym idzie, awanse, to komendantem gminnym OSP będę mógł zostać w wieku 63 lat - dodaje Mariusz Marek.

Cały artykuł w najnowszych "Nowinach Jeleniogórskich" nr 13/09.

Komentarze (0)

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.