Pamięci tych, którzy zginęli na Annapurnie

Pamięci tych, którzy zginęli na Annapurnie

Dotarcie do opuszczonej bazy pod Annapurną Południową z której 40 lat temu wyruszali jeleniogórscy wspinacze, aby zdobyć ten szczyt, było głównym celem wyjazdu do Nepalu, który zainicjował Maciej Pietrowicz. Deklarację wyjazdu w Himalaje „pokolenia dzieci” uczestników tamtej wyprawy złożono podczas marcowego spotkania na którym wspominano tragiczne i wzniosłe wydarzenia sprzed 40 lat. Uczestnicy zakończonej niedawno wyprawy, upamiętniającej tych, którzy zginęli na Annapurnie, opowiadali o wyjeździe wczoraj w Bukowcu. 

- Udało się zrealizować wszystkie cele naszego wyjazdu – mówił na piątkowym spotkaniu w siedzibie Związku Gmin Karkonoskich Maciej Pietrowicz – Przemierzyliśmy szlaki jakimi wędrowali w Himalajach nasi ojcowie. Byli z nami Agata i Jakub Koniakowie, których ojciec zginął podczas rekonesansowego wyjścia na szczyt Annapurny. Odnaleźliśmy ślady jeleniogórskiej wyprawy sprzed 40 lat, ale także Nepalczyka, który pomagał naszym ojcom w transporcie ekwipunku do podnóża góry. Na dużym głazie stojącym w dawnej bazie zamontowaliśmy przywiezioną z Polski tablicę upamiętniającą Jerzego Pietkiewicza, Juliana Ryznara i Józefa Koniaka, którzy zginęli w 1979 roku.
W sumie grupa „pokolenia dzieci” zaliczyła trzy trasy himalajskie. Najwyższa osiągnięta przez nich wysokość to 5413 metrów n.p.m. W nepalskim Katmandu w którym nadal widoczne są ślady tragicznego trzęsienia ziemi sprzed 4 lat – we współpracy z Fundacją „Mała Polska w Nepalu” - przekazano dary w postaci komputerów i odzieży dla schroniska dla bezdomnych nepalskich dzieci. 

po wyprawie (1).jpg
po wyprawie (2).jpg
po wyprawie (3).jpg
po wyprawie (4).jpg
po wyprawie (5).jpg
po wyprawie (6).jpg
po wyprawie (7).jpg
po wyprawie (8).jpg
po wyprawie (9).jpg
po wyprawie (10).jpg
po wyprawie (11).jpg
po wyprawie (12).JPG
po wyprawie (13).JPG
po wyprawie (14).JPG
po wyprawie (15).JPG
po wyprawie (16).JPG
po wyprawie (17).JPG
po wyprawie (18).JPG
po wyprawie (19).JPG

Komentarze (3)

Najtrudniejsza góra świata...

Byłem uczestnikiem szkolenia w Śnieżnych kotłach w 1977-8 roku . Potem nasze ścieżki rozeszły się .
Do dziś mam dyplom ukończenia kursu skałkowego .
Szacunek ludziom gór .

No to jesteśmy wzruszeni, ale pewnie szkolenie było przeprowadzone z pieniędzy ukradzionych z OFE lub z VAT, więc widać, że zamieszane w to było PO!

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.