Śledczy o śmierci Magdy: żadnej z hipotez nie wykluczamy

Fot. ROB

– Na ciele Magdaleny Żuk brak jest śladów, świadczących o użyciu wobec niej przemocy – powiedziała Ewa Węglarowicz-Makowska, naczelnik Wydziału I Śledczego Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze i zarazem kierownik zespołu do zbadania przyczyny śmierci Polki w Egipcie. Lada dzień ciało 27-latki ma zostać przetransportowane do Polski.

Na dzisiejszej (wtorek, 16 maja) konferencji prasowej w jeleniogórskiej prokuraturze, śledczy potwierdzili, że biorą pod uwagę kilka hipotez.

– Wśród nich są wersje zabójstwa mającego związek z handlem ludźmi, ale i z handlem narkotykami. Bierzemy również możliwość załamania nerwowego i śmierci samobójczej – wymieniał Marek Gołębiowski, Prokurator Okręgowy w Jeleniej Górze. – Bezpośrednio po uzyskaniu informacji od ambasady w Kairze o nieprzeprowadzeniu sekcji zwłok przez stronę egipską, wystosowałem wniosek o międzynarodowa pomoc prawną w tym zakresie, z zapewnieniem udziału polskiego prokuratora jak również biegłego z zakładu medycyny sądowej.
Te czynności zostały wykonane.
Inspektor Piotr Leciejewski, zastępca komendanta wojewódzkiego policji zapewniał, że do tej sprawy delegowano najlepszych policjantów z komendy wojewódzkiej. Codziennie nad sprawą pracuje od 30 do 35 funkcjonariuszy. – Przesłuchaliśmy kilkudziesięciu świadków, z czego 55 wniosło do sprawy wiele okoliczności, które w tej chwili są analizowane – mówił. Dodał też, że prowadzący postępowanie nie wykluczają żadnej z przedstawianych w mediach hipotez, ale też żadnej nie traktują jako tej najbardziej prawdopodobnej.
Przed prokuratorami i policjantami jednak długa droga do wyjaśnienia zagadkowej śmierci mieszkanki Bogatyni. Prokuratura nie ma jeszcze wyników sekcji zwłok, wykonanej w Egipcie. Dysponuje jedynie raportem medycznym, sporządzonym przez polskich śledczych, którzy uczestniczyli w sekcji. To w oparciu o ten raport śledczy twierdzą, że na ciele Magdaleny Żuk nie ma śladów użycia wobec niej przemocy. Były za to ślady charakterystyczne dla upadku z wysokości.
– Został także pobrany materiał biologiczny, który pozwoli na stuprocentowe określenie, czy do takiego zdarzenie a doszło czy też nie – dodała Ewa Węglarowicz-Makowska odpowiadając na pytanie, czy 27-latka padła ofiarą przemocy. Będzie on badany w laboratorium w Kairze.
Śledczy przesłuchiwali głównie polskich świadków: rodzinę i przyjaciół Magdaleny Żuk, a także jej chłopaka Markusa i jego kolegów, turystów, którzy lecieli razem z 27-latką do Marsa Alam.
Do przesłuchania pozostaje jeszcze szereg świadków z Egiptu. Wśród nich jest rezydent biura podróży, Mahmoud K.. – Rezydent został przesłuchany przez egipską policję. Niezależnie od tego, prokuratura skierowała wniosek o to, by przesłuchać go jeszcze raz przez prokuratora egipskiego na okoliczności, które nas interesują – dodała E. Węglarowicz-Makowska. 

Fot. Aleksandra Dąbrowska
Fot. Aleksandra Dąbrowska
Fot. Aleksandra Dąbrowska
Fot. Aleksandra Dąbrowska
Fot. Dominika Wolańska
Fot. Dominika Wolańska
Fot. Dominika Wolańska

Komentarze (3)

"Były za to ślady charakterystyczne dla upadku z wysokości." - ciężko, żeby ich nie było, jak pieprznęła w glebę z wysokości...

Od lat w Polsce kwitnie seksturystyka. Sam będąc w Egipcie z żoną , widziałem młode 20-30 letnie kobiety , które przyjeżdżały do kurortów w wiadomym celu. Podobno za tygodniowy wyjazd zarabiają ok 4000 euro, świadcząc usługi bogatym Egipcjanom. Cześć z nich jedzie wiedząc tylko tyle, że będą hostessami , a dopiero na miejscu wychodzi brutalna prawda. Sprawa Magdy wygląda podobnie. Może chciała być hostessą a nie k....

Rychu, ile lat ma żona? Kolega się pyta.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.