Spór o podwyżki, czyli kto da więcej?

Spór o podwyżki, czyli kto da więcej?

Pracownicy jednostek organizacyjnych miasta otrzymają podwyżki, średnio po 200 złotych na etat. Tak zdecydowali jeleniogórscy radni, przychylając się do wniosku prezydenta. Grupa radnych chciała dać dużo więcej, skończyło się to sporą awanturą.

Sprawa wynikła przy okazji zmian w budżecie na 2017 rok. Blisko 1,8 miliona złotych prezydent zabezpieczył w projekcie na regulację wynagrodzeń pracowników zatrudnionych w jednostkach organizacyjnych miasta, czyli urzędzie miasta, Miejskim Zarządzie Dróg i Mostów, straży miejskiej instytucjach kultury. Łącznie było to około 1300 osób. Największą grupę stanowili pracownicy administracji i obsługi jednostek oświatowych – według wyliczeń miasta – ponad 600 etatów.

Regulacje płac wynosiły średnio po 200 złotych na etat i miały być wypłacane z wyrównaniem od lipca tego roku.
Grupa radnych chciała dać więcej. Radny Leszek Wrotniewski złożył poprawkę, na mocy której pracownicy administracji i obsługi oświaty mieli otrzymać nie 200, ale średnio 400 złotych do podstawy wynagrodzenia. Tyle, że nie od lipca, ale od 1 października. Radny argumentował, że płace w tej grupie są rażąco niskie i że tak skonstruowana poprawka nie spowoduje negatywnych skutków dla budżetu. Licząc na szybko – 6 miesięcy razy 200 złotych daje tyle samo, co 3 miesiące razy 400 złotych. Miasto musiałoby zapłacić dużo więcej dopiero w przyszłym roku.
Rada początkowo przyjęła tę poprawkę, głosami klubu radnych Leszka Wrotniewskiego, PiS-u i części SLD. Potem skarbnik wyliczyła, że ta regulacja będzie kosztowała miasto w przyszłym roku przynajmniej 7,2 miliona złotych. Radca prawny urzędu mecenas Roman Słomski miał też uwagi natury prawnej do tego zapisu. Twierdził, że prezydent nie może ingerować bezpośrednio w płace pracowników, gdyż jest to sprawa dyrektorów szkół. Dodał, że istnieje obawa, że wojewoda uchyli uchwałę w takim kształcie. Niektórzy radni mieli uwagi do Leszka Wrotniewskiego, że nie zgłosił on tej propozycji wcześniej, na posiedzeniu komisji, gdyż byłby czas na doprecyzowanie zapisów i dokładne wyliczenie skutków finansowych.
Spór o podwyżki trwał około dwóch godzin. W końcu radni zarządzili reasumpcję głosowania i nie przyjęli tej poprawki. Podwyżki zostaną wypłacone w takim kształcie, jak chciał prezydent: po 200 złotych na etat.
Jednocześnie Marcin Zawiła zobowiązał się, że wróci do tematu regulacji płac przy następnych zmianach w budżecie, nie później niż w grudniu tego roku.
– Od kilku lat miasto powoli zaczyna wychodzić z takiego dołka wiecznego niedoboru pieniędzy, kredytowania wydatków bieżących z pożyczanych pieniędzy – powiedział prezydent Marcin Zawiła. – Zaczynają wzrastać dochody. W tej sytuacji zdaję sobie sprawę, że ludzie w jednostkach miejskich powinni więcej zarobić. Tymczasem były przewodniczący rady miasta Leszek Wrotniewski w pełni świadomie wyciągnął nagle poprawkę, która demolowała budżet, udając, że jest miłym wujkiem dla części pracowników – dodał prezydent. – Z drugiej strony, była ona niezgodna z prawem, gdyż prawo wyraźnie mówi, że podwyżki, regulacje płac załatwia pracodawca, czyli dyrektor szkoły. Widocznie rozgoryczenie, że przestał być przewodniczącym rady, powoduje, że robi takie wrzutki licząc, że zyska aplauz wyborczy i poparcie przy nadchodzących wyborach.
– Była dobra okazja do tego, żeby w mieście jeden problem załatwić od początku do końca, zamiast przepychać go kolanem. Nie udało się, trudno – skomentował radny Leszek Wrotniewski. – Chcieliśmy przychylić się do słusznych żądań płacowych pracowników oświaty, którzy zarabiają skandalicznie mało. Według mnie, określenie kwoty minimalnej wynagrodzenia nie jest niezgodne z prawem. Interpretacja mecenasa była inna, ale sam powiedział, że to tylko interpretacja.
Nie liczy, że w grudniu sprawa zostanie załatwiona. – Pewnie pojawią się jakieś pieniądze, ale nie takie, które rozwiążą problem – mówi. Dlaczego nie zgłosił poprawki wcześniej, np. na komisji oświaty? – Ten temat jest zgłaszany na komisji oświaty i komisji finansów od dwóch lat – mówi. – Konkretnego rozwiązania wcześniej nie podałem, gdyż do końca trwały konsultacje wewnątrz klubu. Stwierdziliśmy, że to będzie rozwiązanie optymalne. Jeżeli radni mieli wątpliwości, mogli ogłosić dłuższą przerwę, przeanalizować to. Poddali projekt pod głosowanie więc widać, nie mieli uwag.

Komentarze (14)

Radny Wrotniewski z Dziwiszowa jak zwykle populistycznie. Dosyć tego mieszania, panie ze wsi!

powinien zaproponować 500, hasło 500plus bardziej jest popularne i na pewno by to przeszło, a 400 jakoś tak słaby wydźwięk ma.

Nie prościej dokonać restrukturyzacji zatrudnienia w etatach.Urzednicy przewalają niepotrzebne papierki,pora aby obsługa mieszkańców przeniosła się do internetu.Z drugiej strony te 1300 etatów to realne 1300 głosów wyborczych .

podwyzki przed wyborami to zacheta/nagroda dla administracji aby zaglosowali dla obecnego prezydenta ktory te podwyzki chce im dac. kłamie? moze niech mnie ktos naprostuje. podobna akcja byla przed poprzednimi wyborami. Pracownik i jego rodzina /majac chleb/ odda glos a w sumie pracownicy z rodzinami to czasem wystarczy, aby reszcie chcacych odwolac w koncu tego jakze zasluzonego prezydenta, odwolac....ja naprawde zglupialem i moze ktos mnie naprostuje?

Skoro tak dobrze miasto zaczyna funkcjonować, cytując presidente:" wychodzi z dołka, to może mieszkańcom obniżyć ceny wody i ścieków- o wiele większy pożytek byłby z tego wychodzenia z dołka, niż pasienie garstki urzędowych sługusów .

Albo dofinansowanie szkół - w większości brakuje pieniędzy nawet na papier toaletowy czy kredę/markery do tablicy, nie wspominając już o wyjazdach dzieciaków na konkursy.

Dziecioroba zawsze mało

Po jakiemu ty piszesz, napletku? Co to jest "dziecioroba"?

Wodnik to państwo w państwie i kasa zapomogowo pożyczkowa dla wybranych.Cena wody w Jg jedną z droższych w polsce.Wodnik łupi na abonamecie nawet jak nie ma zuzycia to trzeba ok 26 zł zapłacić w przypadku domu zuzywając np 1 m3 wody koszt to ok 40 zł woda+ ścieki +abonament.

Teraz kolej na biedny powiat..... co to długi do skarbówki musi oddawać za lewizny....

Tzn.DYSKRYMINACJA pracowników z długoletnim stażem pracy ciąg dalszy. Gdzie są związki zawodowe, które zajęły by się sprawą dyskryminacji tych pracowników? Czy nikt nie zauważa tego problemu?

Pracownicy z długoletnim stażem mają (przynajmniej w UM) dodatki stażowe...

a pracownicy urzędu pracy ani od Starosty ani od Prezydenta nie mają co liczyć na godne wynagrodzenie

Nie dawać nic nikomu. Każda taka akcja uru****ia odczucia zazdrości pokrzywdzenia i zawiści u pozostałej części społeczeństwa które nie skorzystało. Nie dawać nic nikomu, albo dać wszystkim. Najlepiej 500+ dla każdego.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.