Tajemnica ewangelickiego kościoła

Jaką tajemnicę kryją ruiny kościoła ewangelickiego w Miszkowicach? W głębi kościół katolicki.Fot. zra

Ruiny ewangelickiego kościoła w Miszkowicach kryją w sobie tajemnicę - uważają mieszkańcy wsi. Tajemnicę kryje również studnia, która pozostała w zawalonej częściowo przed laty karczmie…

W Miszkowicach ludzie opowiadają sobie o niewyjaśnionych do dziś historiach. Wspominają lata dzieciństwa i tajemnice, które z tamtych czasów pamiętają. Dwie z nich skrywać mają ruiny ewangelickiego kościoła. Zbudowany został w połowie XVIII w. i uważany był za najpiękniejszy w Sudetach.

 

Przetrwał II wojnę światową, ale nie udało mu się przetrwać komunizmu. Ołtarz i ambona przewiezione zostały do kościoła katolickiego w Mysłakowicach, precjoza prawdopodobnie do Legnicy, a część obrazów trafiło w prywatne ręce.

 

- Pamiętam, że przyjeżdżali tutaj różni urzędnicy i wywozili je – opowiada mieszkanka wsi. - Kościół z roku na rok popadał zaś w coraz większą ruinę.

W latach sześćdziesiątych minionego wieku był już ulubionym miejscem zabaw. Dzieci grały w nim w piłkę, bawiły się w chowanego i w berka.

 

- No a później służył za stodołę - mówi jedna z kobiet. - Z jednej strony stała przy nim dmuchawa, którą podawano do środka siano. Jako dzieci mieliśmy z tego powodu wielką frajdę, bo wygrzebywaliśmy sobie w tym sianie tunele i zjeżdżalnie.

 

Mieszkańcy Miszkowic zapamiętali także stojący przy jednej z naw bogato zdobiony sarkofag. W czasie zabaw niektórzy chłopcy… chowali się do niego.

Jeden z mężczyzn zapamiętał, że wewnątrz znajdowały się trumny oraz… odnoga korytarza. Nie można było nią iść, ponieważ była zamurowana. Zaraz obok znajdowały się schodki do podziemi. Gdy do wsi przyjechali Polacy, były już zatopione.

- Ludzie opowiadają, że prowadziły do pomieszczenia, w którym przed wiekami cystersi z Krzeszowa ukryli skarby – słyszymy.

 

- Być może tak właśnie było, ponieważ prawdopodobnie podziemia kościoła ewangelickiego łączą się z podziemiami stojącego po sąsiedzku kościoła katolickiego. Miejsca zatem w nich wystarczająco.

 

Parafianie mówią, iż nieżyjący mniej więcej od roku były proboszcz, ksiądz Bronisław, opowiadał, iż pewnej nocy Niemcy wykopali pomiędzy kościołami, przy murze, głęboki wykop. Nie wiadomo, czy coś z niego wydobyli, czy szukali tylko wejścia do podziemnych korytarzy. W każdym bądź razie proboszcz dół zasypał i zasadził w nim drzewa.

 

Jedna z mieszkanek wsi opowiedziała nam również historię, w której sama uczestniczyła. Otóż, jako nastolatka, chodziła czasami do zabytkowej karczmy, stojącej kilkadziesiąt metrów od kościołów. W jej głównym pomieszczeniu znajdowała się w podłodze klapa do piwnicy.

 

- W piwnicy tej była studnia - opowiadała mieszkanka Miszkowic. - Chłopcy, jak to chłopcy, próbowali do niej wejść. Mówili, że na głębokości dwóch – trzech metrów znajdowało się odgałęzienie - wejście do korytarza. Było zasypane gruzem.

 

W połowie lat dziewięćdziesiątych, a dokładnie w 1996r., część karczmy uległa zawaleniu. Do studni ponoć można jednak wejść nawet dzisiaj…

 

Cały artykuł w „Nowinach Jeleniogórskich” nr 14/12.

Komentarze (10)

Ewangelicy powinni upomnieć się o zwrotswego majątku ,który bezprawnie został im zabrany. Tago wymaga chrześcijańska sprawiedliwoś, by w imieniu bezprawia zabrane dobra, wróciły do pierwotnych właścicieli.

Wypisujesz brednie pod różnymi tekstami. Twoja wiedza jest płytka; z gazet dla kobiet i TVN24. Po wojnie ewangelicy to byli głównie Niemcy: hitlerowcy. Komu miała Polska oddać kościół? Jeśli byli ewangelicy - Polacy, była ich garstka. Nie byli w stanie utrzymać zabytku. Komuniści nie pytali zresztą, czy dać, czy nie. Robili, co chcieli.

Marek Chromicz powarca? Nawet jesli nie to i tak prosimy o wiecej artykulow.

"Przetrwał II wojnę światową, ale nie udało mu się przetrwać komunizmu. Ołtarz i ambona przewiezione zostały do kościoła katolickiego w Mysłakowicach, precjoza prawdopodobnie do Legnicy, a część obrazów trafiło w prywatne ręce."A co Panie Rzońca ma do tego komunizm(w którym de facto miał się pan dobrze.)Jak sam pan pisze rozgrabili go panowie(?)w sutannach,którzy maja to chyba we krwi od 2 tysięcy lat bez względu na ustrój.Jedyną "winą"tego tzw. komunizmu było,że pozwoliła na taki barbarzyński bandytyzm.

Aleś ty g**** hahahaha. To nie kościół katolicki rozgrabiał, ale właśnie komuniści. Księża nie niszczyli - ołtarz służy wiernym w Mysłakowicach do dziś. To, co pokradli, to czerwoni baronowie. I pewnie przepili lub sprzedali.

Katoliku anonimusie.Jak nazywa się indywiduum,które bierze cudze ?Złodziej.Jak nazywa się ludzik,który korzysta z kradzionego ? Paser.A pardon,to nie dotyczy religiantów.Oni stosują prawo Kalego.Jak Kali ukraść krowę to dobrze,jak Kalemu to źle.

Założę się, że wychował cie WUML.

precz z komuną...:)

Tylko gdzie ta ambona ?

Nie do końca, kościół znajduje się w takim stanie, ponieważ proboszcz po wojnie stwierdził że nie ochrzci tego kościoła, dlatego tylko drugi kościół jest w użytku.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.