Tutaj trzeba działać, a nie administrować

Tutaj trzeba działać, a nie administrować

Bogdan Malinowski, doświadczony burmistrz Karpacza, ponownie startuje w wyborach samorządowych.

Przez ostatnie cztery lata, po okresie szybkiego rozwoju i rozkwitu Karpacza, nastąpiła stagnacja i czas narastania nowych problemów w mieście. Widać, że obecne władze nie mają pomysłu na ich rozwiązanie. Administrowanie i spijanie śmietanki po działalności poprzedników to zdecydowanie za mało wobec nowych wyzwań, jakie stoją przed Karpaczem. Bogdan Malinowski, doświadczony samorządowiec, który przyczynił się do sukcesu miasta, ma nie tylko trafną diagnozę, ale wskazuje, jak rozwiązać problemy, a nawet uprzedzić ich niekorzystny wpływ na życie mieszkańców i przedsiębiorców. Poza formalnymi atutami ma umiejętność rozmawiania z ludźmi, zawsze wykazuje determinację w rozwiązywaniu problemów. Lata jego działalności w samorządzie są czytelnym świadectwem jego skuteczności.

Co jest dziś największym problemem Karpacza? Kwestia wody. - Mam wielkie doświadczenie w pozyskiwaniu środków zewnętrznych na inwestycje w infrastrukturę komunalną. Ostatnie duże inwestycje miały miejsce za mojej kadencji. Wtedy m.in. zbudowaliśmy nowe ujęcia wody (Majówka)i zrewitalizowaliśmy stare (Wilcza Poręba). Dziś konieczne jest sięgnięcie do wód głębinowych. To warunek, aby miasto mogło dalej się rozwijać - mówi Bogdan Malinowski, były burmistrz Karpacza i obecny kandydat na to stanowisko.

Ówczesne inwestycje rozwiązywały problemy z wodą, teraz jednak, kiedy na samej Wilczej Porębie zostanie wybudowanych 930 nowych apartamentów, widmo braku wody powraca. Potrzeba szybkich stanowczych działań, nowych inwestycji. Osoba tak doświadczona, sprawdzona, jak Bogdan Malinowski, jest najlepszą gwarancją, że takie decyzje w porę zostaną podjęte.
Tam, gdzie powstają nowe hotele, pensjonaty, apartamentowce, konieczne jest zapewnienie sprawnej komunikacji. O tym obecne władze zdają się zapominać. - Za moich poprzednich rządów, w ramach modernizacji niemal 90 proc. dróg w Karpaczu, odnowiłem między innymi ulice Sarnią i Wilczą. Pieniądze na to pozyskałem ze środków unijnych. Wkrótce ruch w tych okolicach (wielkie inwestycje) zwiększy się wielokrotnie. Teraz drogi te są rozjeżdżane przez ciężarówki. Widać, że brakuje pomysłu na rozwiązania komunikacyjne, które pomogą zorganizować ruch na Wilczej Porębie, aby bezpiecznie i komfortowo można było dojechać do ośrodków, ale też spacerować - ocenia Bogdan Malinowski. Były burmistrz podkreśla, że trzeba zmienić podejście do inwestorów, aby, stawiając nowe obiekty, w pełni uwzględniali interes, komfort życia mieszkańców. Burmistrz Malinowski swojego czasu pokazał, jak ważny dla niego jest głos karpaczan - duży inwestor, który chciał stworzyć potężny ośrodek, nie przedstawił koncepcji, którą by zaakceptowała lokalna społeczność i koniec był taki, że do inwestycji nie doszło.

Dla Bogdana Malinowskiego ważne jest zachowanie równowagi - dbając o warunki dla inwestorów, nie zapomina o potrzebach mieszkańców. - Musimy zabiegać, aby w Karpaczu chcieli osiąść, pozostać ludzie młodzi. Trzeba im zapewnić tanie, komfortowe mieszkania na wynajem, na start. Taki obiekt chcemy postawić na ul. Sarniej, korzystając z promowanego przez premiera programu Mieszkanie+. Przypomnę, że działka, o której mowa, od dawna była przeznaczona na ten cel. Dlatego nigdy nie wystawiłem jej na sprzedaż, czekając na środki zewnętrzne. Doceniam radę tej kadencji, że nie pozwoliła obecnemu burmistrzowi sprzedać tej działki deweloperowi - mówi.

Bogdan Malinowski ubolewa nad pomysłem obecnych władz odnośnie stadionu. - Lekkoatletyczny stadion z 300 miejscami na widowni oznacza, że nie będzie to obiekt dla mieszkańców, a przecież nasz samorząd poniesie ogromny wysiłek finansowy przy tej inwestycji. Przypomnę, że moja koncepcja opierała się na dzierżawie stadionu na 30 lat, tak aby nie ponosić kosztów jego utrzymywania, zarabiać dla miasta na podatkach oraz przyciągać kolejnych inwestorów wizją owocnej współpracy. Ten model znakomicie się sprawdził przy budowie ośrodka zdrowia - przypomina kandydat na burmistrza Karpacza.

Sport i kultura to kolejne dziedziny, gdzie warto przypomnieć działania z poprzednich kadencji. - Budowaliśmy wówczas markę Karpacza, stawiając na wielkie, ponadregionalne imprezy. Umiem to robić. W tamtym czasie miasto podtrzymywało kontakty z Tadeuszem Różewiczem. Karpacz aspirował do miana istotnego centrum kulturalnego. Dziś warto przywoływać ducha znakomitego poety, spłacając wobec niego dług wdzięczności. Aktualnie w dziedzinie kultury w Karpaczu dzieje się niewiele. Mieszkańcy najczęściej mogą oglądać występy czeskich artystów w ramach rozmaitych wspólnych projektów - zauważa Bogdan Malinowski. Aby robić dobrą promocję, trzeba umieć zdobyć, ale i wydać z efektem duże pieniądze. Takie są prawa marketingu miejsc.

Były burmistrz jest zwolennikiem powrotu do dużych imprez, których wymiar medialny daje szanse na świetną promocję miasta. Do takich należy choćby Tour de Pologne, ale także zaniechane ostatnio wydarzenie „Gitarą i piórem”. W ostatnim czasie Karpacz otworzył się na imprezy w dziedzinie sportów ekstremalnych. To trochę mało. - Brakuje imprez, w które mogą się włączyć wszyscy mieszkańcy i turyści, a nie tylko sportowcy. Trzeba to po prostu zmienić - ocenia Bogdan Malinowski.

Materiał sfinasowany przez KWW Karpacz Wspólnym Dobrem