Udany wieczór w filharmonii

Udany wieczór w filharmonii

Piątkowy koncert w Filharmonii Dolnośląskiej (9 lutego) był znakomity! Przede wszystkim, oczywiście, za sprawą kompozytorów, których utwory wykonano - kompozytorów różnych epok i stylów.

Zacznijmy jednak od początku, czyli od Mozarta – w zmniejszonym składzie Orkiestra Filharmonii Dolnośląskiej wykonała Symfonię A–dur nr 29 Wolfganga Amadeusza Mozarta – może nie tak znaną, jak Symfonia G-moll KV 550 z popularnym motywem części pierwszej, czy ostatnia (czterdziesta pierwsza) Symfonia C-dur („Jowiszowa”), ale również po mozartowsku lekką, pogodną i dynamiczną. Po tym klasycznym dziele wybrzmiał Koncert na 2 flety i orkiestrę Pawła Mykietyna. Cóż za ryzykowne zestawienie! I chociaż obaj kompozytorzy, których dzielą wieki, są nieodrodnymi synami swoich epok – obaj współcześni w swoich czasach, podobni w bogactwie kompozycji - jednak po klasycznej harmonii Mozarta, rozwibrowanie oryginalnych, pełnych kontrastów zestawień brzmieniowych Mykietyna, było niewątpliwie sporym zaskoczeniem. Wirtuozowskie wykonanie partii fletów przez Agatę Kielar-Długosz i Łukasza Długosza słusznie zostało nagrodzone owacją. W drugiej części - Witold Lutosławski i jego monumentalne dzieło – Koncert na orkiestrę – pomyślany pierwotnie jako utwór kameralny, w czasie czterech lat pracy nad nim, zmienił się w wyjątkową, pełną rozmachu kompozycję, wobec której kompozytor był bardzo krytyczny, uznając, że było to „świadectwo czasów, kiedy pisał tak jak umiał, a nie tak jak chciał”.
Program piątkowego koncertu wymagał od muzyków wielkiej biegłości i sprawności technicznej, więc tylko cieszy wspaniała forma jeleniogórskich filharmoników, którzy świetnie wykonali cały program (oraz na bis – finał „Koncertu na orkiestrę” Lutosławskiego). Koncert poprowadził Jerzy Kosek.

FD2.jpg
FD3.jpg
FD1.jpg

Komentarze (0)

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.