Wypadek w parku linowym

Wypadek w parku linowym

Kinga z koleżankami poszła pobawić się po szkole do parku linowego w Karpaczu. Miały tam być nie więcej niż godzinę. Dziewczynka do dziś nie wróciła do domu. Jest we wrocławskiej klinice po operacji usunięcia uszkodzonej nerki po upadku w parku linowym.

Park linowy to „małpi gaj” - miejsce do zabaw na linach rozwieszonych między drzewami, także na dużej wysokości, z rozmaitymi przeszkodami. A atrakcji można korzystać pod nadzorem instruktora, ale ósmego marca, kiedy dziewczynki wybrały się do parku, nikogo tam nie było. Nie było też żadnych tablic informujących o zakazie wstępu, o korzystaniu z parku na własną odpowiedzialność.

- Kinga mówiła, że słyszała od innych dzieci, że chodzą tam sobie po lekcjach i bawią się w parku. Poszła więc z koleżankami. Powinna wiedzieć, że park jest nieczynny, ale to w końcu dziecko – tłumaczy Małgorzata Czarkowska, matka dziewczynki.

Gdy Kinga spadła z liny na ziemię nie straciła przytomności. Nie była wyżej niż dwa metry nad ziemią. Koleżanki od razu wezwały pogotowie i mamę dziewczynki. Gdy kobieta dojechała na miejsce, Kinga była w karetce.

- Córka bardzo skarżyła się na ból w okolicach lewego biodra. Karetka zawiozła nas do szpitala w Kowarach. Córki nie położyli na noszach, tylko jechała na siedząco – dodaje matka.

Kobieta ma największe pretensje do obsługi medycznej w szpitalu „Bukowiec”. Twierdzi, że po zbadaniu dziecka przez lekarza musiała przejść z Kingą długim korytarzem na zdjęcie rentgenowskie.

Matka i ciocia dziewczynki zabrały więc Kingę i własnym samochodem zawiozły ją do Jeleniej Góry. Opowiadają, że jedną z pierwszych czynności lekarza w jeleniogórskim szpitalu, było zmierzenie ciśnienia dziewczynce, czego w „Bukowcu” nie zrobiono.

W ubiegłym tygodniu pojechaliśmy zobaczyć, jak wygląda park linowy w Karpaczu. Wejście na pierwszy poziom przeszkód jest bardzo łatwe. Specjalna drabinka i platforma wokół drzewa – ogólnie dostępna, bez żadnych zabezpieczeń. Nie ma też nigdzie tabliczek informujących o tym, że park jest nieczynny, czy też o tym, że wejście tylko na własną odpowiedzialność, albo że wstęp jest zabroniony.

- Byłem tam także pod koniec ubiegłego tygodnia. Nadal nie ma żadnych tablic ostrzegawczych. Właściciel powinien to albo jakoś ogrodzić, albo zdemontować – uważa Karol Romano, wujek Kingi.

Całość czytaj w najnowszym wydaniu "NJ"

Komentarze (25)

A córunia upośledzona nie jest?I chyba mała też nie jest?No to kogo tu winą obarczać.Mama pewnie jej na to pozwoliła,więc odpowiedzialna jest za córkę,a nie właściciele parku,bez przesady.To oczywiste,że w takich parkach korzysta się pod obecnością instruktora,a nie na własną rękę.

Do „ anonimowy” w każdym szpitalu są wózki takie jak dla inwalidów i każdego kto ma problemy z chodzeniem wozi się na takim wózku na RTG no chyba ze ktoś jest wieziony na łóżku albo noszach. Ale w Kowarach zawsze jest inaczej. Poza tym na każdej izbie przyjęć na wstępie robi się EKG, mierzy ciśnienie, poziom cukru i inne wyniki. Oraz powinien być zrobiony wywiad i badanie urazowe.

Tak,tak na pewno mama kazała córce tam pójść i kazała też jej spaść.Gdyby taka sytuacja zdarzyła się np.na terenie placu zabaw przy szkole lub hotelu zaraz sprawdzane byłyby atesty na urządzenia itp.Skoro z małpiego gaju korzysta się pod okiem instruktora gdy jest on czynny ,więc powinien być on zabezpieczony lub ogrodzony kiedy jest nieczynny.A na pewno winna być umieszczona informacja o zakazie korzystania z urządzeń lub na własną odpowiedzialność kiedy instruktora nie ma !

"ale to w końcu dziecko"....chyba nastolatka; to nie 5 czy 6 latka, tylko szóstoklasistka, która ma pisać testy? o bezpieczeństwie od przedszkola dzieci są uczone; widać mała nie słuchała; sama sobie winna-poszła gdzie nie powinna; stało się; nieszczęśliwy wypadek; gdy ja byłam mała to też chodziliśmy tam gdzie nie wolno, ale jak coś się stało, to sami odpowiadaliśmy za swoje czyny; nie pierwsza i nie ostania; człowiek uczy się na błędach -czasami bardzo bolesnych

od zarąbania to się narobiło tłuków takich jak ty... w karetce nie ma usg, rentgena i innych urządzeń do szerszej diagnostyki, po drugie to bolało ją biodro i w karetce nic więcej nie zbadasz, nie zrobisz tomografii czy usg zeby zobaczyć czy nerka śledziona i inne narządy są całe, a jak chcesz każdego nosić na rękach to napisz do rządu żeby dołożyli rąk do pracy, bo tych ratowników co się narobiło to państwo wykończy fizycznie- niedowartościowany lekarzu?

a do pana strażaka to ekg się nie zawsze robi, szczególnie na części chirurgicznej, o reszcie nie napiszę bo pewnie na kursie osp miałeś więc wiesz lepiej, co nie?

Anonimowy napisał:
A córunia upośledzona nie jest?I chyba mała też nie jest?No to kogo tu winą obarczać.Mama pewnie jej na to pozwoliła,więc odpowiedzialna jest za córkę,a nie właściciele parku,bez przesady.To oczywiste,że w takich parkach korzysta się pod obecnością instruktora,a nie na własną rękę.

w parku linowym nie ma nawet żadnych tabliczek ostrzegawczych !
wiem bo byłam tam razem z kingą gdy ona tam spadła ruszyć się nie mogła !!
i nie ona upośledzona nie jest to ty jesteś upośledzona ! twoje współczucie mnie przeraża !!! bo go nawet nie ma sorry !!! ale powiem tyle ! świnia z ciebie !!!

aha a po drugie ! miała wstrząs mózgu !! :s

marysia ! napisał:
Anonimowy napisał:
A córunia upośledzona nie jest?I chyba mała też nie jest?No to kogo tu winą obarczać.Mama pewnie jej na to pozwoliła,więc odpowiedzialna jest za córkę,a nie właściciele parku,bez przesady.To oczywiste,że w takich parkach korzysta się pod obecnością instruktora,a nie na własną rękę.

w parku linowym nie ma nawet żadnych tabliczek ostrzegawczych !
wiem bo byłam tam razem z kingą gdy ona tam spadła ruszyć się nie mogła !!
i nie ona upośledzona nie jest to ty jesteś upośledzona ! twoje współczucie mnie przeraża !!! bo go nawet nie ma sorry !!! ale powiem tyle ! świnia z ciebie !!!

aha a po drugie ! miała wstrząs mózgu !! :s


ale mózgi własne chyba macie i potraficie korzystać? logiczne jest, że jak coś wysoko, to można z tego spaść. Czy jak się pali, to wskoczysz do ognia, bo nie ma tabliczek ostrzegawczych? plissss myślenie NIE BOLI!!!!

powiem tyle: jakby park był zamknięty, to wchodziliby przez ogrodzenie. Jakby były tabliczki ostrzegawcze, to i tak by ich nikt nie czytał. A nawet gdyby przeczytał, to i tak wlezie. Zakazany owoc najlepiej smakuje.

Anonimowy napisał:
marysia ! napisał:
Anonimowy napisał:
A córunia upośledzona nie jest?I chyba mała też nie jest?No to kogo tu winą obarczać.Mama pewnie jej na to pozwoliła,więc odpowiedzialna jest za córkę,a nie właściciele parku,bez przesady.To oczywiste,że w takich parkach korzysta się pod obecnością instruktora,a nie na własną rękę.

w parku linowym nie ma nawet żadnych tabliczek ostrzegawczych !
wiem bo byłam tam razem z kingą gdy ona tam spadła ruszyć się nie mogła !!
i nie ona upośledzona nie jest to ty jesteś upośledzona ! twoje współczucie mnie przeraża !!! bo go nawet nie ma sorry !!! ale powiem tyle ! świnia z ciebie !!!

aha a po drugie ! miała wstrząs mózgu !! :s


ale mózgi własne chyba macie i potraficie korzystać? logiczne jest, że jak coś wysoko, to można z tego spaść. Czy jak się pali, to wskoczysz do ognia, bo nie ma tabliczek ostrzegawczych? plissss myślenie NIE BOLI!!!!

taa tyle że tam każde dziecko się bawi !

to jak każde się bawi, to znaczy że "ja też, bo inni"....
niech się bawi, ale uważa i zna konsekwencje...
nie jesteście dwulatkami, tylko 13-latkami

weście to się do nauki, i za ortografie tłuku

WRACAJ SZYBKO DO ZDROWIA!!! POZDRAWIAM

KINGO WRACAJ DO ZDROWIA CZEKAMY W SZKLE NA CIEBIE !!!!!!!!!!!! WRACAJ

ANONIMOWY WEZ SIĘ ODWAL OD KINGI CIEKAWE TO BY BYŁO JAK TY BYS SPADŁ

ciekawe co byście zrobili na jej miejscu, tak to piszecie tu różne bzdury a jak by sie to komuś z was przytrafiło albo waszemu dziecku?
ciekawe czy bylibyście tacy mądrzy...

WRACAJ DO ZDROWIA KINGA.

Anonim? lepiej podaj jakiś namiar jak jesteś taki odważny w komentarzach gęgole!

przeca ja się do nikogo nie przyczepiłem, oczywiscie życzę jej jak najlepiej, ale nie rozumiem o co tyle szumu??? po drugie to wstrząs to był w japonii a ona mogła mieć wstrząśnienie mózgu, i nie panoszę się po sorze, jeno swoje wiem. co do bukowca to owszem jest tam problem, i to nie tylko z personelem, tam chyba przechowalnia lekarzy pijaków też jest, gdzie niejaki artur k. pracuje po tym jak go z jeleniej wyrzucili za chlanie? w bukowcu

tak (...) teraz szukacie winnych, a gdzie do (...) byli rodzicie ? na (...) bachor tam właził ? mózgu brak ? bo to dziecko ? to co to za rodzice co nie umieją wychować dziecka ? albo po prostu nakazać powrót do domu po lekcjach, a nie szlajanie się (...) gdziebądź! taka to prawda o (...) rodzicach, a jak widzać (...) nj jak zwykle wypisuje banialuki za ktore powinni odpowiadac, a nie wzieli sobie kolesia i powiedzieli "pan tam stanie i pokaże palcem na te drzewa" a potem piszą pan stachu tam widział (...)brukowiec!

Moje osobiste wrażenia z leczenia na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym są bardzo pozytywne. 23 lutego br. przywieziono mnie ze Szlarskiej gdzie rozpędzony narciarz staranował mnie od tyłu na Lolobrygidzie. Narty mi się wypięły ale bark został zwichnięty. Jest to okropnie bolesna kontuzja. Goprowcy zwieźli mnie delikatnie do karetki i karetka do Jeleniej. Na SOR-ze od razu ratownik podał znieczulenie , zrobiono RTG i lekarze pod narkozą nastawili bark. Wszystko w ciągu godziny szybko i profesjonalnie. Jestem im bardzo wdzięczny. Kolejka połamańców była tego dnia na obydwu korytarzach wewnętrznym i zewnętrznym. Lekarze i ratownicy są wspaniali tylko urzędnicy Ministerstwa Zdrowia i NFZ psują im robotę.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.