Z Warszawskiej do ratusza

Z Warszawskiej do ratusza

Cztery lata temu głosowało na niego o 76 osób więcej niż w tym roku, ale mandatu nie zdobył, choć miał piąty wynik w okręgu. W listopadowych wyborach zdobył mandat radnego Jeleniej Góry, jako jedyny reprezentant „Wspólnego Miasta”. Krzysztof Kroczak przyznaje, że cieszył się tym wynikiem, ale i smucił, że do rady nie wszedł lider stowarzyszenia, Robert Prystrom.

Kim jest 44-letni radny „wspólnego Miasta”, który dotychczas nie działał w żadnych innych organizacjach, a na którego głos zapewne będzie liczyć Platforma Obywatelska?

- Jestem zwykłym mieszkańcem Jeleniej Góry, od urodzenia. Mieszkam na ulicy Warszawskiej, tu się wychowałem, znam tu niemal wszystkich. Do żadnej partii nigdy nie należałem. Jestem takim samym człowiekiem, jak ci, którzy na mnie głosowali – mówi o sobie K. Kroczak, z wykształcenia zdun, choć bez czeladniczych papierów.

Ciemno jak w...
Pięć lat temu na ulicy Warszawskiej było ciemno. Ulica znajdująca się w rejonie przemysłowym jest jedną z najbardziej zaniedbanych w mieście. Przez lata tu nie inwestowano ani w naprawę ulicy, ani w remonty budynków mieszkalnych. To był teren przewidziany pod strefę ochronną dla zakładu chemicznego.

- Budynki miały iść do wyburzenia, więc i ulicą się nikt nie przejmował, a była bardzo wyeksploatowana, bo tędy, zanim zrobiono dojazd od Karola Miarki, prowadziła droga do Celwiskozy. Tu mieli zasiać trawę i posadzić drzewa. No, ale Celwiskozę zamknęli, a trzeci świat pozostał.

Krzysztof Kroczak zebrał ponad 200 podpisów pod petycją w sprawie budowy oświetlenia na Warszawskiej. Rok później lampy zamontowano, choć zapomniano ująć w projekcie kawałka ulicy bez nawierzchni, ale przy której są budynki i ludzie mieszkają. Upomniał się jeszcze o to i w końcu dołożyli cztery lampy.

Te lampy zresztą, chyba mu ludzie pamiętają, bo w swoim obwodzie wyborczym zdobył najwięcej głosów. Jakby cała ulica poszła głosować.

Od domu do domu
Po wyborach krążyła plotka, że Kroczak dawał okolicznym żulom alkohol albo na wino, żeby ci szli na niego głosować.

- Nieprawda. Zresztą we „Wspólnym Mieście” mamy oświadczenie jednego pana, mojego znajomego, którego zapytałem w dzień wyborów, czy idzie głosować. A on powiedział, że już rano był, a kandydatka z innej listy dała mu na alkohol i poprosiła o głos na siebie.

K. Kroczak mówi, że w czasie kampanii chodził od domu do domu, rozdawał ulotki i tak przekonywał mieszkańców do siebie.

- Nie spotkałem się z jakąś niechęcią, czy agresją. Byli tacy, którzy dziękowali, bo mieli swoich kandydatów. Ale wielu ludzi, zwłaszcza tych, którzy mnie znają, albo pamiętają mojego ojca, bardzo chętnie rozmawiało.

O czym przekonywał ludzi K. Kroczak? Że, na przykład, straż miejska jest niepotrzebna, bo kosztuje majątek, a lepiej te pieniądze wydać na ufundowanie etatów policyjnych. Że trzeba przypilnować remontów dróg w mieście, bo niektóre odcinki latami czekają na roboty, a inne, choć o małym ruchu, są robione na glanz. I że dziwny jest zapis o ulgowych biletach dla emerytów i rencistów, którzy mają świadczenie. Im się ulga należy, a osobom bez świadczeń, a z orzeczonym stopniem niepełnosprawności już nie.

- Już w poprzednich wyborach mandat mu się należał, bo sobie na niego zapracował. Jeśli można powiedzieć, że mandat radnego da się wychodzić, to Krzysztof go sobie wychodził. Chodził do ludzi, chodził po urzędach w ich sprawach. Oceniam go jako pracowitego człowieka – mówi Miłosz Sajnog, który poznał K. Kroczaka, gdy był jeszcze we „wspólnym Mieście”.

Żadnej pracy się nie boi
Krzysztofa Kroczaka znają nie tylko mieszkańcy jego ulicy. Część jeleniogórzan kojarzy go z pracy na rynku. Miał w swoim życiorysie kilka i to nie tak krótkich, epizodów bezrobocia. Szukał wtedy roboty jakiej bądź.

- Restauratorzy z rynku płacili mi za to, bym nocami pilnował ogródków piwnych. Wiadomo, podpita młodzież wraca z dyskotek i różne głupstwa robi.

Nie raz K. Kroczak dzwonił na policję, czy straż miejską, bo był świadkiem kradzieży rynien na placu Ratuszowym.
- Przychodzi w nocy taki gnojek i bez żadnego skrępowania szarpią rynnę za rynną. Powiedziałem dozorcy z ratusza, żeby dzwonił na straż miejską. Po chwili przyjeżdża patrol, ale tylko po to, żeby zameldować się przy czytniku w ścianie. Po jakimś czasie przyjeżdża drugi wóz ze strażnikami, ale tylko postali i odjechali, a przecież widać było oderwaną, sterczącą rynnę. W końcu przyjechała policja i złapała tego złodzieja. Po tym incydencie, jak się coś działo, to dzwoniłem od razu na policję – wspomina nasz rozmówca.

K. Kroczak od wiosny do końca lata zajmował się też fontanną Neptuna. Szorował kamienne obramowanie niecki z ptasich odchodów i innych brudów, łowił śmieci. Kiedyś wyłowił nawet 5 złotych, ale nasz Neptun nie jest tak „bogaty”, jak fontanna di Trevi.

- Kolega na zlecenie zajmuje się utrzymaniem i konserwacją tej fontanny, ale odstępował mi swoją robotę.

Od połowy lat 90. K. Kroczak prowadził własną działalność gospodarczą – handel obwoźny. Samochodu nie miał i nie ma do dziś, a biznes polegał głównie na sezonowej sprzedaży lodów na plaży w Rewalu.

- A gdy byłem zarejestrowany w pośredniaku, to w ramach prac społecznie użytecznych pracowałem trochę w teatrze, jako maszynista sceny – dodaje.

Krzysztof Kroczak kończy teraz kurs na pracownika ochrony I stopnia. W styczniu ma zdawać egzaminy i uzyskać licencję. Myśli, że może znajdzie stała pracę w tym fachu.

Nawet z diabłem rogatym
Choć Platforma Obywatelska ma większość w radzie miasta, to jednak nie taką, by móc rządzić samodzielnie. Sprzyjające jej trzy głosy z SLD te większość już dają, ale przy absencji kogoś z lewej strony, każdy dodatkowy głos może się liczyć. K. Kroczak mówi jednak, że zagłosuje z każdym klubem, jeśli uchwały będą dobre i w słusznych sprawach.

Cały artykuł w "Nowinach Jeleniogórskich" nr 52/10.
 

Komentarze (6)

To już wiemy kogo za 4 lata Wspólne Miasto wystawi na prezydenta. Gratulacje sąsiedzie !! KROCZAK NA PREZYDENTA !!!

Panie Krzysztofie a co z tą kobietą co głosy kupowała ??

no to osiągnięcia imponujące (zebrał ponad 200 podpisów) - jestem pełen podziwu dla skuteczności obecnego radnego - no i co teraz? proponuje pobić rekord i zebrać 400 podpisów np. w spawie budowy chodnika i oświetlenia do Goduszyna lub koło lotniska na osiedle Łomnickie - no panie Radny do dzieła.

Jak się zwiąże z Platformą Obywatelską to daleko zajdzie bezpartyjny ?

Sam tego pana Radnego kiedyś zbierałem z Ratusza bo był w stanie slinego upojenia alkoholowego i przychodził po pomoc do ochroniarzy z Kaligrafii jak pilnował ogródków piwnych na Ratuszu.Teraz się lansuje ,a sam nie bedzie potrafił powiedzieć od Siebie słowa na mównicy na Radzie Miejskiej bez pomocy pana roberta Prystroma!!!!

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.