Zapach samobójcy

Zapach samobójcy

Część mieszkańców bloku przy ul. Kiepury 4 nie może normalnie żyć. W ich mieszkaniach został zapach po rozkładających się zwłokach sąsiada. Prezes JSM mówi, że nikt nie wie, jak smród zlikwidować.

Pan Stanisław przebywał kilka dni we Wrocławiu. Kiedy przyjechał do domu, był wieczór. Wszedł do łazienki i poczuł nieprzyjemny zapach. Aż go odrzuciło na korytarz.

- Pomyślałem, że znowu sąsiad z góry mnie czymś zalał – mówi. – Tym bardziej, że po rurze coś spływało. Byłem przekonany, że to jakieś wino, które rozlał…

Sąsiad mieszkał samotnie. Był typem odludka, z nikim nie utrzymywał bliższych kontaktów. Stanisław poszedł więc, by go upomnieć. Nie pierwszy bowiem raz imprezował (jak sądził), a potem nie sprzątał. Nieprzyjemny zapach wzmógł sie przed drzwiami. Jako że mężczyzna nie otwierał, włożył mu tylko w drzwi karteczkę, by się z nim skontaktował.

- Ale nie przychodził do mnie – mówi pan Stanisław. – Nie słyszałem też jego kroków po mieszkaniu. Zdecydowałem się więc iść do niego raz jeszcze. Na górze spotkałem sąsiadkę. Nacisnęliśmy na klamkę i okazało się, że drzwi są otwarte…

Do środka weszła jako pierwsza sąsiadka. Jak weszła, tak z niego wypadła.

Cały artykuł w najnowszych "Nowinach Jeleniogórskich" nr 49/09.

Komentarze (3)

Dobrze ci to wyszlo Lolek!HI!HI!Caly czas sie smieje!2pierwsze zdania mnie zabily.Az sie poplakalam.Lokatorom wspolczuje!

..straszna sprawa,oby tego żywego Pana ..nie straszył *duch nieboszczyka!
~Wiadomo ..duchy przychodzą po "swoje" ! ..brrrrrrrr :dry:

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.