Zgotował nam piekło

Zgotował nam piekło

Od listopada Aneta mieszka z piątką dzieci w ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w Wałbrzychu. Mówi, że musiała uciekać z domu przed mężem pijakiem. Ale ośrodek daje tylko czasowe schronienie. - Gdzie mam potem wrócić? Do tego piekła? - pyta jeleniogórzanka. Jej mąż twierdzi z kolei, że Anetę i dzieci kocha, i że wszystko można jeszcze naprawić.

Aneta opowiada, że wytrzymywała do czerwca ubiegłego roku. Trzynaście lat. Choć na początku było wszystko w porządku.

- Ale dzieci szybko rosną i na to wszystko patrzą. Chciałam im tego oszczędzić. A poza tym dlaczego mam cierpieć i znosić upokarzanie? Mówił, że się zmieni, że nie będzie pił. A było coraz gorzej. Opowiedziałam o swojej sytuacji w pomocy społecznej i znaleźli mi ten ośrodek. Spakowałam dzieci i uciekłam od męża – opowiada 36-letnia jeleniogórzanka.

W tym tygodniu ma zapaść przed sądem orzeczenie o alimenty dla dzieci. Zaraz potem Aneta złoży pozew o rozwód. Pismo ma już napisane. Ktoś jej poradził, by poczekała na decyzję w sprawie alimentów, bo gdyby złożyła pozew wcześniej, to obie sprawy sąd by połączył i musiałaby na pieniądze długo czekać.

- Mąż nigdzie nie pracuje, więc nie spodziewam się, że zacznie płacić. Ale z takim orzeczeniem mogę już działać dalej – dodaje matka pięciorga dzieci. Czwórka jest już w wieku szkolnym. Najstarszy syn ma dwanaście lat, najmłodszy trzy. Dwoje najstarszych dzieci pojechało na ferie do babci.

- Gdyby nie rodzina żony, to by to wszystko inaczej było. Nie mówię, język mam niewyparzony i czasem podnosiłem głos, zdarzyło mi się w nerwach odepchnąć żonę w czasie kłótni. Ale żeby tak wszędzie mnie oczerniać? - kręci głową Paweł.

To tu, to tam
Po ślubie zamieszkali w jego mieszkaniu w Jeleniej Górze. Niewielki lokal zajmowali jednak niedługo, bo – jak mówi Aneta – były tam pluskwy. Przeprowadzili się do mieszkania brata, już na dłużej, bo na cztery lata. Tam urodziło się dwoje dzieci. Potem była kolejna przeprowadzka znowu do mieszkania brata, na kolejne trzy lata.

Cały artykuł w najnowszych „Nowinach Jeleniogórskich” nr 6/10.

Komentarze (3)

Polskie prawo... Ofiara musi się tułać po ośrodkach a sprawca siedzi w domku.

A gdzie była Pani Ania Kaczmarczyk ?("opiekunka społeczna" Gm.Mysłakowice ).
Kiedy ta pani przestanie funkcjonować w tej Gminie ? Tak fałszywej, niekompetentnej,wyrafinowanej nastawionej tylko na zysk dla siebie jeszcze w Gminie nie było. Szanowny Panie Wójcie jest tyle wyksztaconych,przygotowanych i ludzko podchodzących osób mogących sprawować to odpowiedzialne stanowisko, dlaczego nikt w Urzędzie nie zainteresował się niekompetencją tej pani ?. Ów pani już dała się poznać podczas powodzi w latach 1997,2000,2002. Tak nieodpowiedzialnych ludzi kierować należy: w zimie do odśnieżania, a w lecie do sprzątania Urzędu.

te obserwator a może obserwatorka , piszesz jak baba . Boś baba , taki "papadryl gruby" z Ciebie. :D :D

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.