Zwolnią ludzi z administracji

Program naprawczy miał uratować firmę wodociągową, a okazał się niewypałem.

KSWiK zarządza wodociągami i kanalizacją w Podgórzynie, Mysłakowicach, Szklarskiej Porębie, Kowarach i Piechowicach. Taryfy dla każdej z tych gmin ustalane są oddzielnie, więc pomiędzy gminami- udziałowcami spółki regularnie dochodzi do starć. Tym bardziej że pieniędzy w firmie jest mało, bo musi ona spłacać potężne pożyczki zaciągnięte na inwestycje wodnokanalizacyjne.

Przerzuca je na mieszkańców, ale według udziałowców mogłaby sporo zaoszczędzić, gdyby pracowała oszczędniej i wydajniej. Dziś w spółce pracuje 130 osób, w tym aż 55 w administracji.

Na stanowiskach robotniczych zatrudnionych jest 75 osób.
Aby to zmienić, zlecono firmie zewnętrznej (Andrzej Kopała i wspólnicy z Wrocławia) przygotowanie programu naprawczego.

- Dla mnie najistotniejsze jest podpisanie umowy ładu korporacyjnego pomiędzy spółką, udziałowcami i pożyczkodawcami, czyli funduszami ochrony środowiska. Potem można będzie liczyć na ewentualne przesunięcia spłat rat pożyczek – mówi prezes KSWiK Jerzy Grygorcewicz.

Prezes uważa, że bez redukcji zatrudnienia nie da się naprawić firmy. (...)

Problem w tym, że w programie nie wyliczono dokładnie, ile spółka dzięki temu zaoszczędzi i jakimi metodami ma zmienić strukturę zatrudnienia.

Szeroko na ten temat piszemy w najnowszych „Nowinach Jeleniogórskich” nr 14/11.

Komentarze (10)

Kurde wynajmować zewnętrzną firmę która ma decydować kto straci prace? Rozumiem gdyby to było przedsiębiorstwo zatrudniające kilka tysięcy ludzi ale taką niewielką ilość to powinni wyselekcjonować sami. Paranoja i nic dziwnego że się zadłużają skoro powiększają zadłużenie wynajmując zewnętrzne firmy.

Takim prezesem to każdy może być. Zleca się obcej firmie szukanie pomysłu na rządzenie. Samemu tylko pieniądze się kasuje bez odpowiedzialności właściwie żadnej.

Gość " zdecydował " ,że będzie szefem , a nie wie jak to się robi :)?

najlepszym prezesem KSWiK byłby gość w tandetnych marmurkowych dżinsach, spożywający tanie piwsko i denkami od butelek na oczach.

Ich oszczędności polegają na tym, żeby zabrać pracownikom wszystko co można przy i tak marnych pensjach. Tam trzeba tylko PIP wysłać, mieliby co robić.

. Wszystkie firmy pozostające strukturze organizacyjnej samorządów cierpią na horendalny przerost zatrudnienia. Az przykro patrzeć jak urzednicy snują sie po korytarzach lub w zaciszu biuro-apartamentów tworzą stosy nikomu niepotrzebnego papieru. A specjaliści -np. od wojska - przekształcają się w specjalistów od wszystkiego.

Populistycznie krzyczy sie na urżędników, że niby nic nie robią , nawet premier zacząl mówic takie głupoty.ale nikomu nie chce się ( lub nie umie )zrobic wykazu- co t6rzeba zrobić i ilu potrzeba ludzi.
Z drugiej jednak strony to po urzędach i samorządowych spólkach i róążnych agendach to faktycznie siedzi masa cwaniakó, nie do ruszenia , bo maja plecy

Zwolnić pijaków co montują liczniki wody, było u mnie dwóch śmierdzących ludzików dużym czerwonym autem, normalnie jakby z lasu przyszli !!!!!

tak niesmiało należy wskazać na fakt żę każde kolejne zlecenie dla firmy zewnętrznej stanowi koszt zarządu i jest wliczany do taryfy (stawki), która obciąży mieszkańców. Szkoda że nowy szef boi sie odpowiedzialności i musi podpierać firemką konsultingową. A swoją drogą to przedstawienie założeń programu naprawczego mogłobyc kryterium w niedawnym konkursie na prezesa.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.