To jest archiwalna wersja serwisu nj24.pl Tygodnika Nowiny Jeleniogórskie. Zapraszamy do nowej odsłony: NJ24.PL.

Duszą się przed własnym domem na Zabobrzu

Duszą się przed własnym domem na Zabobrzu

- Nie ma czym oddychać – tak czuje się Edwarda Machna, kiedy wychodzi przed budynek swojego mieszkania przy ulicy Paderewskiego 18, który znajduje się zaraz przy zjeździe z estakady, naprzeciwko popularnej „Budowlanki”. W imieniu mieszkańców walczy o dźwiękochłonny ekran, który rzekomo jej zdaniem obiecała lokatorom przed laty spółdzielnia wraz z Wojewódzką Dyrekcją Dróg.

Popękane ściany, sufit na podłodze w dwóch mieszkaniach, wysoka emisja spalin i kurzu to efekt drgań oraz przeciążeń jakie na budynek przy ulicy Paderewskiego 18 wywołuje codzienny przejazd tysięcy samochodów przez wiadukt.

- Czterdzieści lat tu mieszkam i w życiu czegoś podobnego w mieszkaniu nie miałam - mówi pani Edwarda wskazując na liczne pęknięcia ścian w jej łazience.

Nie pomogły wielokrotne prośby. Miarka przebrała się po tym jak w grudniu ubiegłego roku otworzono pobliską Castoramę.

- Jakie tu korki się tworzą, tir za tirem stoi aż po samego Różyckiego – grzmi pani Edwarda.

O tym, że przy estakadzie jest niewyobrażalnie głośno pisaliśmy już w roku 1995. Przeprowadzone wówczas badania na emisje hałasu przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska na zewnątrz budynku oraz sanepid w mieszkaniach jednoznacznie wykazały przekroczenie dopuszczalnych norm zarówno w dzień jak i w nocy. Już wtedy WIOŚ nakazał inwestorowi zniwelowanie uciążliwych skutków budowy poprzez obsadzenie terenu zielenią i zmniejszenie poziomu hałasu do minimum. Do spotkania w tym celu z mieszkańcami felernego budynku, podczas którego obecni byli i JSM, i przedstawiciele Wojewódzkiej Dyrekcji Dróg, doszło w jednej z sal „Budowlanki”.

- Pięknie nam wszystko obiecali. Będziecie mieli dźwiękochłonny ekran i kwiatuszki – wspominała zapewnienia JSM i budowlańców pani Edwarda.

Na spotkanie przyszedł wówczas również Jerzy Bigus, który był nie tylko współorganizatorem tego dyskusji, ale także, a może przede wszystkim przedstawicielem ówczesnej Wojewódzkiej Dyrekcji Dróg. Jego zdaniem nikt z obecnych tam wtedy członków JSM, ani on sam nie gwarantował budowy ekranu.

- Tłumaczyliśmy im, że ekran będzie stanowił dla nich swego rodzaju mur, który odgrodzi ich od otaczającej rzeczywistości. Większość z mieszkańców zdecydowała, więc, że zamiast dyskutowanego ekranu wymienimy im całą stolarkę okienną od strony estakady. Na dźwiękoszczelne okna zdecydowała się większość – wspomina Jerzy Bigus, zastępca Dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów w Jeleniej Górze.

Na dowód tego sporządzono uprzednio ankietę.

- Każdy z mieszkańców miał więc możliwość zdecydowania o tym, czy chce wymiany okien. Potwierdzał to więc podpisem, a w przypadku odmowy stosowną adnotacją – dodaje Jerzy Bigus

Wymianę sfinansował wówczas budżet państwa. Dziś budowę ekranu Jerzy Bigus uznaje za mało realne.

- Po pierwsze brakuje miejsca na którym mógłby stanąć solidny fundament pod taki żagiel, tak by w razie silnie wiejących wiatrów sięgających 80—90 km/h mógł wytrzymać jego napór. Po drugie w tym miejscu przebiega pas medialny z kanalizacją i kablami. Koszt budowy ekranu sięgałby 600-800 tys. złotych – wyjaśnia Jerzy Bigus.

Jego zdaniem żądania pani Edwardy są przesadzone, bo przez estakadę nie przebiega ruch tranzytowy, a tylko wtedy ewentualnie można byłoby postawić przy niej ekran. Ruch musiałby więc być znacznie bardziej spotęgowany, a średnia dopuszczalna prędkość powyżej obecnej 50 km/h. Co więcej budowa ekranu poruszyłaby zapewne mieszkańców ulic Wojska Polskiego, którzy natychmiast zaczęliby domagać się podobnych udogodnień.

- Nie spotkałem się do tej pory, aby w jakimkolwiek mieście w Austrii czy w Polsce w środku miasta, na ulicach przelotowych ustawiono podobne ekrany – kwituje Jerzy Bigus.

Pani Edwarda nie daje jednak za wygraną i zapowiada długą, ale skuteczną walkę.

Komentarze (5)

Zapraszam pana Bigusa do Katowic i innych miast Górnego Śląska gdzie ekrany dźwiękoszczelne znajdują się w centrum miasta a potem niech wypowiada się na ten temat.

No to Panie Bigus , postaw Pan te ekrany i będziemy pierwsi. A tak poza tym. Gdzie Pan jeszcze nie widział ekranów w mieście? Ale z Pana baran jest!

A dla mieszkańców rada: idźta ludzie to jakiegoś prawnika, to Wam powie, czy macie prawo żądać postawienia ekranu i od kogo. Mało to w Jeleniej kancelarii?

"Jego zdaniem (zdaniem Bigusa-przyp. autora) przez estakadę nie przebiega ruch tranzytowy". Indolencja Pan Bigus jest przerażająca może śmieszna. Jak można pisać, że nie przebiega tędy ruch tranzytowy, jak (póki co) jest to droga międzynarodowa E-65 łącząca Malmo (Szwecja) z Chania (Gracja), która dociera do jednego z dwóch (poza Kudową) przejść granicznych dla TIRów w całych Sudetach... Jak ktoś tak niekompetentny może przez tyle lat piastować tak odpowiedzialną funkcję...