To jest archiwalna wersja serwisu nj24.pl Tygodnika Nowiny Jeleniogórskie. Zapraszamy do nowej odsłony: NJ24.PL.

Nie chce powiedzieć, gdzie są pieniądze

Nie chce powiedzieć, gdzie są pieniądze

Anna Ch., była pracownica zgorzeleckiego oddziału banku BPS SA nadal przebywa w areszcie, a śledczy ciągle nie wiedzą, gdzie są ukradzione przez nią 4 miliony złotych. Kobieta cały czas twierdzi, że przez kilka lat była szantażowana przez mafię i musiała płacić haracz.

- Sprawdziliśmy – na terenie Polski tych pieniędzy nie ma w żadnym banku. Wszystko wskazuje na to, że zostały wyprowadzone za granicę. Trop prowadzi do konkubenta podejrzanej, do Niemiec. Dlatego poprosiliśmy o pomoc prawną niemiecką prokuraturę o sprawdzenie, czy system bankowy zarejestrował jakieś przepływy od Anny Ch. - mówi Ewa Węglarowicz-Makowska, zastępca Prokuratora Okręgowego w Jeleniej Górze.

Kobieta sama zgłosiła się na policję jesienią zeszłego roku. Przyznała się do kradzieży miliona złotych. Gdy zaczęto badać sprawę okazało się, że na kontach klientów brakuje ponad 4 milionów złotych. W połowie zeszłego roku dyrekcja banku wiedziała już o nieprawidłowościach, ale wobec zapewnień pracownicy, że odda zagarnięte pieniądze, nie odsunięto jej od pracy.

Anna Ch. Ograbiała konta klientów podrabiając ich podpisy na poleceniach wypłaty, albo likwidowała lokaty lub też po pracy kontaktowała się przeważnie ze starszymi osobami, które niezbyt często wykonywały operacje bankowe i pod pozorem uzupełnienia danych, podsuwała im do podpisu dokumenty np. o likwidacji lokaty. Pieniądze z tych kont kobieta zagarniała. Pieniądze z przestępczych transakcji kobieta przelewała na swoje konto. Część pieniędzy wybrała z kont jej matka (900 tysięcy złotych) i brat (140 tysięcy). Gdzie jest reszta – na razie nie wiadomo.

- Pracownica banku jest właścicielką dwupokojowego mieszkania w Zgorzelcu. Nie ma żadnych nieruchomości, czy kosztowności. Także jej styl życia nie wskazywał na to, by dysponowała dużymi pieniędzmi – dodaje prokurator E. Węglarowicz-Makowska.

Kobiecie grozi kara nawet do 10 lat więzienia, podobnie jak jej krewnym za paserstwo.

Komentarze (7)

e tam w skarpetki zapchała ;)

jak tam prawko nikikiki?

Co za wiarygodny pracodawca(-.Powinna od razu zostac odsunieta od pracy,i do prokuratury..az sie prosi dyrekcja o wspoludzial w przestepstwie... :evil:

Jeśli ktoś nadzoruje ten bank to powinien natychmiast odsunąć tzw. "dyrekcję" od wykonywania dalszych czynności.
A może ta pani wzięła to co wzięła. A tzw. "dyrekcja" resztę.

A ja się pytm kiedy wezmą się za firmy typu Poko z J. G co płaci pod stoęm za prace na lewo.
mają automaty grzecha u siebie

Roco car serwice

:lol: