To jest archiwalna wersja serwisu nj24.pl Tygodnika Nowiny Jeleniogórskie. Zapraszamy do nowej odsłony: NJ24.PL.

Zamiast toalet krzaki

Zamiast toalet krzaki

- Nie jesteśmy pieskami, żeby latać po krzakach i wstydzić się własnych, a do tego przecież wspólnych dla wszystkich potrzeb fizjologicznych – żali się Zbigniew Czaderski z Jeleniej Góry, dla którego brak publicznych toalet w mieście to problem nieco krępujący, ale przy tym bardzo uciążliwy.

Temat może wstydliwy, ale problem jak najbardziej naturalny. O czym bowiem człowiek myśli zaraz po przebudzeniu? O toalecie. A tych w mieście jak na lekarstwo.

- Najbardziej doskwiera nam brak toalet publicznych w mieście. Na Zabobrzu nie ma żadnej – mówi pan Zbigniew Czaderski.

Uciążliwy problem publicznych szaletów dotyka nie tylko mieszkańców Jeleniej Góry, ale przede wszystkim odwiedzających miasto turystów. Za mało i za krótko otwarte na to głównie narzekają klienci miejskich toalet.

- Ta na Placu Piastowskim to pomimo wyznaczonych godzin i tak często jest zamknięta – mówi jedna z jeleniogórzanek napotkana w miejskiej toalecie przy ulicy Bankowej.

- Jestem tu codziennie od 8 do 20, ale co po tej godzinie? Pół biedy kiedy są jeszcze jakieś imprezy, wówczas stawiają te Toy Toye, a w pozostałe dni? Właściciele restauracji co raz bardziej niechętnie pozwalają korzystać ze swoich sanitariatów – komentuje pracownica jednej z toalet w centrum miasta.

No właśnie, co wtedy?

- Człowiek zwraca się z prośbą do właścicieli barów, stacji benzynowych czy np. Tesco. Dobrze, że ludzie są wyrozumiali i nie odmawiają, ale zdarza się, że nie pozwalają skorzystać z ich WC – dodaje pan Zbigniew.

Najgorzej mają wtedy panie, emeryci, kobiety ciężarne, matki z dziećmi, no i w końcu każdy, kogo nękają niespodziewane, a jak zapewne każdemu znane bóle brzucha.

O tym gdzie mieszkańcy chcieliby toalet bez trudu opowiada pan Zbigniew.

- Na Zabobrzu. Żeby chociaż na pętli coś postawili. Nie musi to być co ulicę, ale może na większych parkingach – sugeruje pan Zbigniew.

Miasto udostępnia jeleniogórzanom łącznie siedem szaletów miejskich. Trzy z nich znajdują się centrum (na ul. 1-go Maja, Bankowej i na Placu Ratuszowym), jeden na Zabobrzu przy ODK i trzy w Cieplicach (w Parku Zdrojowym, na ulicy Mieszka I i na Placu Piastowskim).

- Na podstawie podpisanej z Miejskim Przedsiębiorstwem Gospodarki Komunalnej umowy toalety są przez nich m.in. utrzymywane w stanie zapewniającym bezpieczeństwo oraz właściwe warunki higieniczno-sanitarne, remontowane oraz zaopatrywane w środki czystości (mydło, papier toaletowy, ręczniki papierowe), a przez nasz Wydział okresowo sprawdzane – informuje Katarzyna Bartniczak z Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta w Jeleniej Górze.

O tym, że mieszkańcy skarżą się na brak toalet, albo ich krótkie godziny otwarcia urzędnicy Wydziału Gospodarki Komunalnej nic nie wiedzą.

- Zakup nowych, zautomatyzowanych szaletów póki co jest niemożliwy. Koszt bowiem jednej toalety waha się w granicach 60-200 tys. złotych, co przy rocznych wydatkach na utrzymanie obecnie istniejących już szaletów, które wynoszą około 220 tys. złotych jest sumą niebagatelną - dodaje Katarzyna Bartniczak.

Pomimo niewielkich szans na zakup nowych, zautomatyzowanych toalet jeleniogórscy urzędnicy zachęcają mieszkańców do pisemnego zgłaszania podobnych uwag. Projekt przyszłorocznego budżetu jest ciągle w trakcie tworzenia.

Komentarze (2)

No chyba sobie jaja robią, 220tys zł rocznie za utrzymanie siedmiu szaletów? Może babcie klozetowe dostają 3tys wypłaty + dodatek za prace w warunkach Szkodliwych 1tys zł? A za przetarcie mopem podłogi kolejny 1tys zł? Trzeba nie mieć boga w sobie by wypisywać takie brednie pani Katarzyno Bartniczak.

Jesli juz o toaletach...pomyslicie tez o kierowcach MZK.Na koncowkach nie ma toalet,a krzaki ???wszak mamy XXI wiek!!!!