Biegły mnie oszukał

Biegły mnie oszukał

Czy jednorodzinny dom stojący na dużej, atrakcyjnej działce może w opinii dwóch rzeczoznawców różnić się wartością o prawie 100 procent? Może. Co może zrobić jego współwłaściciel, który uważa, że jedna z wycen jest zaniżona? Może próbować udowodnić, że biegły sporządził nierzetelny operat.

Od kilku miesięcy w takiej sytuacji Jest Bogdan Biedrzyński, na stałe mieszkający już w Niemczech niedawny współwłaściciel ładnego domu w Trzebieniu w powiecie bolesławieckim. Sprawa wartości domu była kluczową w czasie rozprawy rozwodowej, a później sprawy o podział majątku.

- Mam dowody na nierzetelność biegłego – rzeczoznawcy majątkowego. Oskarżam go o oszustwo – mówi B. Biedrzyński, który zawiadomił prokuraturę o fałszerstwie, jakie – jego zdaniem – miał się dopuścić biegły. Prokuratura sprawę jednak umorzyła, ale były właściciel domu ma nadzieję, że sąd po jego myśli rozpozna zażalenie na tę decyzję.

Rozwód i podział

Cztery lata temu rozeszły się życiowe drogi Bogdana Biedrzyńskiego i jego małżonki. W sprawie o podział majątku dorobkowego bolesławiecki sąd zlecił biegłemu sporządzenie operatu szacunkowego domu i dwóch działek gruntowych. Biegła wyceniła nieruchomości na sumę niespełna 348 tysięcy złotych.

- Operat ten zakwestionowała jednak moja była żona wytykając, że rzeczoznawczyni nie uwzględniła słupa linii energetycznej stojącej na działce. Sąd powołał więc drugiego biegłego K. z Jeleniej Góry. Według niego, te same nieruchomości rok później straciły już na wartości 136 tysięcy złotych. Złapałem się za głowę – wspomina B. Biedrzyński.

Gdy sprawa o podział majątku trafiła do rozpoznania w drugiej instancji, operat szacunkowy biegłego K. stracił ważność, dlatego sąd zlecił aktualizację wyceny. W lipcu zeszłego roku ponad stumetrowy dom oraz dwie działki o powierzchni 1600 metrów kwadratowych warte były 223 tysiące złotych.

Według B. Biedrzyńskiego, operat mimo tego nie określał rzeczywistej wartości nieruchomości.

- Ten dom budowałem sam, z wysokiej jakości materiałów. Budowaliśmy go dla siebie, żeby mieć gdzie na starość wrócić, albo dzieciom przekazać. Oddany został do użytku w 1997 roku, więc nie jest stary – dodaje były właściciel.

I zakwestionował w sądzie także zaktualizowaną wycenę sporządzoną przez biegłego K. Operat został zaktualizowany, ale poza porównaniem nieruchomości do kolejnych dwóch budynków, oszacowana wartość się nie zmieniła.

W sierpniu zeszłego roku zapadł wyrok o podział majątku, który dom jednorodzinny w Trzebieniu przyznał byłej małżonce B. Biedrzyńskiego.

- Owszem, była żona spłaciła mnie w całości, ale jest chyba różnica między tym, co otrzymałem, a co powinienem otrzymać. Uważam, że wartość mojego domu i działek jest dwukrotnie wyższa – dodaje mężczyzna.

Komentarze (14)

Prawda jest o tyle bolesna, że to de facto biegli wydają wyroki a sądy jedynie przepisują treści opinii nie dokonując praktycznie żadnej i należytej oceny tego dowodu.

Pozwalam sobie się nie zgodzić z tą opinią. Pozwolę sobie przytoczyć opinie biegłego. Przesłuchanie, Anna Przygucka (biegły lekarz sądowy) (k-136-137) „Należy uznać że rozpoznanie przez ortopedę urazu lewego kolana i lewego nadgarstka były powierzchowne a dolegliwości subiektywne bez utraty przytomności i jednocześnie bez wstrząśnienia mózgu z drobnymi otarciami naskórka okolicy czołowej brudki i tułowia. Charakter obrażeń sugeruje, że siła zadanych uderzeń nie mogła być znaczna opis obrażeni dokonanych przy przyjęciu do szpitala nie pozwala na określenie narzędzia, jakim było spowodowane zwłaszcza nie potwierdza użycia kastetu. O czym Burzyński wspomina dopiero w późniejszym przesłuchaniu. (k-479-480) „W dniu 25.01.2007 doznał powierzchownych urazów głowy bez utraty przytomności i bez wstrząśnienia mózgu. Doznał drobnych otarć naskórka na bródce okolicy czoła oraz otarć naskórka na tułowiu”. „Do wywiadu lekarskiego podał, że stracił przytomności. Natomiast- przesłuchiwany przebieg zdarzenia relacjonuje precyzyjnie. Nie pozwala na potwierdzenie użycia kastetu. Obrażenia nie mogły być zadane ze znaczną siłą. Wersja, iż pokrzywdzony był bity i kopany po całym ciele nie znajduje potwierdzenia. Nie ma żadnych dowodów na to że pokrzywdzony utracił przytomności. Aby rozpoznać wstrząśnienie mózgu muś być utrata przytomności i nie pamięć części zdarzenia. Z protokółu przesłuchania nie wynika że doszło do utraty przytomności. Ja nie znalazłam elementów potwierdzających wstrząśnienie mózgu. Przebieg zdarzenia został zrelacjonowany bardzo precyzyjnie”. Przypomnę: "Wersja, iż pokrzywdzony był bity i kopany po całym ciele nie znajduje potwierdzenia." Wyrok: "Pokrzywdzony Tomasz Burzyński był bity i kopany po cały ciele." Prawda jest taka jaka w danej chwili jest zapotrzebowanie dla oskarżyciela (prokuratury) i ich wspólnika sądu. I to jest prawda

panie Bogdanie trochę za późno pan się za to zabiera.trzeba było powołać,sam na własna rękę niezależnego biegłego do wyceny.Byłby raczej nie do podważenia.Gołym okiem widać,że do niezła wypie...dolka z tą wyceną,za takie pieniądze można kupić mieszkanie używane na Zabobrzu a nie dom z dwoma działkami!Pana była,była chyba bardziej przebiegła i albo się się ułożyła z biegłym na kasę albo się "ułożyła inaczej". Bez urazy proszę ale tak to widzę,innej opcji raczej nie ma.Miała sporo do ugrania.Paskudna sytuacja,jak Pan pisał,że sam Pan budował dom,żeby było gdzie na stare lata wrócić lub przekazać dzieciakom a teraz poszło wszystko w pizdu! jak mawiał Siara.Stanie Pan jakoś na nogi!Co prawda stracił Pan dom ale też pozbył Pan się raz na zawsze wrzoda na dziubdziuś!Życzę powodzenia.

oj rysiu, powiedz ile wg ciebie jest wart dom w tak atrakcyjnym miejscu jakim jest trzebień koło bolesławca? znasz kogoś kto chciałby kupic tam dom za 300k??? nie wiem czy za 200k ktoś chętny by się znalazł. prpblem jest w tym, że polacy jako ludzie biedni traktują rzeczy materialne bardzo emocjonalnie "sam go budowałem" "dla siebie" itd... rynek jest rynkiem i tu nikogo nie obchodza emocje tego pana i uczucie jakim darzy nieruchomość.

Dobrze napisane.
Niech się cieszy, że dostał aż tyle.

Następnym razem zamiast stękać po gazetach wynajmie sobie dobrego pełnomocnika procesowego.

bozenka masz rację , ja też przechodziłem przez podział i pewny jestem jednego że ani sąd , ani biegły nie są do ugryzienia {kupienia} kwestia tylko dojścia i kasy!!!!!!!!pozdrawiam

No chyba trochę przesadzacie.Błędny tok myślenia, bo jeśli tak ma być to domy poza centrum Jeleniej będą dodawać do telefonów komórkowych.A co do sentymentów, to na pewno Pan bogdan je ma.Dom budował dla swojej rodziny,a nie dla swojej byłej i jej dupcyngiera.Więc jak żal na pewno ma.

nie zmienia to faktu, ze do wyceny nie bieże się pod uwagę kto i dla kogo budował, to jest zupelnie nieistotne...
przypomina mi się pewna pani z pieskiem na rękach od której kiedyś chciałem kupić samochód, niestety transakcja nie doszła do skutku gdyż jak pani powiedziała "nie proszę pana, henryk (honda civic) zawsze miał dom (garaż) i nie mogę pozwolić aby teraz marzł w zimie i cierpiał z pwodu upało w lecie" jej wycena zreszta również głównie bazaowała na przywiązaniu emocjonalnym do henryka a nie jesgo stanie technicznym ;)

Ależ Bożenko droga;-)Źle mnie zrozumiałaś.Oczywiście,że do wyceny nie bierze się wartości emocjonalnych i ja wcale tak nie pisałem.to była tylko konkluzja.Buźka.

i Rysiu i van Troff. macie rację. Jak chodzi o podział swojego "dorobku Zycia", to nie ma co żałować na dobrego pełnegonocnika. koszty procesu nie zawsze są znoszone. jak ktoś chce kogoś ewidentnie w sądzie wy... w pole, to często może się nadziać na mądre"posunięcia" przeciwnika procesowego. sam dzielę z byłą zyski ze wspólnego majątku. muszę walczyć z Nią i Sądem, który ( co jest istotne) nie zawsze protokołuje dokładnie wypowiedzi stron. później, odwołując się trzeba przywołać protokół. A Quod non est in actis non est in mundo. to wiedzą zawodowi pełnomocnicy. Pan został w sądzie zrobiony na własne życzenie. choć w zasadzie w sprawach o podział majątku sąd z urzędu winien zbadać i ustalić stan faktyczny. opinię każdego biegłego można wysadzić z siodła. spotkałem się kiedyś z twierdzeniem biegłego Cholawo, że nie wyceni wartości użytkowania wieczystego, bo użytkowanie nie jest własnością użytkownika. nie wycenił też mostu przez rzekę łączącego teren posiadłości z drogą publiczną, bo to jest "tylko Udogodnienie dojazdu".
Przekonałem Sąd, że pan Biegły Cholawo nieco się myl. Sad podzielając moją argumentację odmówił biegłemu zapłaty za TAAAKĄ opinię. można ale cza kcieć.

wyjechał do bogatych Niemiec i chce z biednej Polski pieniądze.Przeciez tam pieniadze za darmo dają

W Reichu bida. Ja z Polski Pieniędzy nie chcę. Tu nieźle płacą mi Niemcy a wiele rzecze robię za darmo. Co dziwne. dla nieprawdziwych Polaków. My Polacy mamy gest. A z Polski nie wyjechałem. Jestem tam jedną nogą.

Może warto sprobowac zlozyc skarge na biegłego. Tutaj jest napisane co i jak: http://www.eporady24.pl/skarga_na_bieglego,pytania,6,194,6551.html Można sobie przeczytac za darmo porade prawnika. Nie wiem czy taka skarga cos da, ale nie zaszkodzi sprobowac. Pozdro!

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.