To jest archiwalna wersja serwisu nj24.pl Tygodnika Nowiny Jeleniogórskie. Zapraszamy do nowej odsłony: NJ24.PL.

Partnerstwo nie wchodzi w rachubę

Partnerstwo nie wchodzi w rachubę

Rozmowa z Haliną Lejczak, polonistką z „Norwida”, opiekunką kilku olimpijczyków i współtwórczynią nocy filmowych, ale przede wszystkim tegoroczną laureatką Nagrody Ministra Edukacji.

Dość niechętnie zgodziła się pani na wywiad ze mną, a przecież nagroda, która wywołała naszą rozmowę, wcale nie przynosi powodów do wstydu. Wręcz przeciwnie.

Nie lubię robić szumu wokół swojej osoby. Nie wykonuję mojej pracy dla poklasku. Boję się, że ten rozgłos może się obrócić przeciwko mnie, zwłaszcza w środowisku uczniowskim…

które uważa panią za autorytet? Czy współczesny nauczyciel może w ogóle pełnić jeszcze taką rolę?

Skoro uczniowie liczą się z moją opinią, to w jakimś tam stopniu chyba tak. Ostatnio byłam w kinie na „Jesteś Bogiem”. Podczas seansu dostrzegło mnie kilku uczniów. Kiedy spotkaliśmy się później w szkole, byli ciekawi mojego zdania na temat filmu. Pytali mnie o nie. Celowo nie wywoływałam dyskusji. To oni ją sprowokowali. Podobnie było w przypadku koncertów w ramach Krokus Jazz Festival. Podczas rozmów na przerwach wymienialiśmy się uwagami na temat repertuaru i jakości występów. Pytali mnie też o wrażenia po premierze „Madame de Sade”, która miała miejsce w naszym teatrze.

Ale pokazywanie się na takich kulturalnych wydarzeniach to chyba nie jedyna element budowania szacunku? Dwadzieścia lat pracy, które mija pani w tym roku to szmat czasu. Pewnie udało się przez ten okres wypracować własny kodeks nauczycielski?

O tak. Po pierwsze wiele razy już się przekonałam, że nie należy zbytnio spoufalać się z uczniami. Relacje partnerskie nie wchodzą po prostu w rachubę. Po drugie bycie sprawiedliwym nauczycielem bardzo popłaca. Nie staram się też być typem moralizatorki. Jestem daleka od pełnienia roli złego policjanta, który ściga za wykroczenia. Po prostu nie leży to w mojej naturze. Nie wytykam, więc uczniom zbytnio braku wiedzy, bo sama przecież nie znam odpowiedzi na wszystkie zadawane pytania.

Całą rozmowę znajdziesz w ostatnim numerze "Nowin Jeleniogórskich".

Komentarze (4)

Zazdroszczę dzieciom, które ONA uczy, moje nie mają takiego szczęścia. Jak słyszę, jak wyglądają lekcje polskiego w ich szkole (liceum!) robi mi sie niedobrze.

Pozdrowienia od byłych uczniow z handlowki :)

Mało ciekawy rozmówca w wywiadzie, a może źle poprowadzony - powiało nudą. A można było coś ciekawego powiedzieć, mając takie doświadczenia zawodowe. Nie dziwi mnie teraz fakt niechęci do tego wywiadu.

Ja Panią Halinkę mógłbym jeść łyżkami. Lekcje polskiego w Handlówce prowadziła niesamowicie. I zdecydowanie zaszczepiła we mnie chęć tworzenia. Dzięki niej teraz piszę i piszę... Na razie do szuflady. Dziękuję Pani, gratuluję nagrody i pozdrawiam.