Za dużo spraw pozamiatanych pod dywan

Za dużo spraw pozamiatanych pod dywan

Rozmowa z Jerzym Lenardem, nowym zastępcą prezydenta Jeleniej Góry

- Pamiętam, jak w czasie jednej z niedawnych sesji, w czasie słownych przepychanek, jeden radnych niemal zarzucił panu, że jest pan rzecznikiem prezydenta, bo tak bronił jego projektu uchwały. I co? Niewiele się pomylił.

- Pamiętam tę sesję. To powiedział radny Krzysztof Mróz. Moim obowiązkiem, jako szefa klubu PO było reprezentowanie stanowiska klubu, a przecież prezydent też jest z PO, więc było to jak najbardziej uzasadnione. A że teraz stało się, to, co się stało, to wynik decyzji prezydenta. Uznał on, że moje kwalifikacje będą przydatne na stanowisku jego zastępcy, zwłaszcza na tym polu gospodarki komunalnej.

- Jeszcze niedawno, gdy trwały spekulacje na temat tego, kto zajmie miejsce Jerzego Łużniaka, pan przyznał w rozmowie, że jest gotów przyjąć propozycje prezydenta, ale częściowo na swoich warunkach. Jakie to były warunki?

- Przede wszystkim usprawnienie współpracy z radą miasta, lepszy obieg i wymiana informacji, ustalenie zasad współpracy między prezydentem a zastępcami. Zresztą dotychczas, nie tylko z ust opozycji padały zarzuty, że współpraca z radą nie układa się najlepiej, że często radni są zaskakiwani decyzjami, zbyt późno otrzymują projekty uchwał. Że późno dowiadują się nawet o decyzjach, które nie leża w kompetencji rady, ale są ważne dla miasta. Dobrze byłoby przyśpieszyć proces przekazywania informacji.

- Czy będzie pan pełnił rolę bufora między prezydentem a radą?

- Trudno powiedzieć. W każdym razie czeka nas okres trudnych decyzji, przyszły rok jest już rokiem wyborczym, więc mogą być zgrzyty we współpracy samorządu z prezydentem. Ale trzeba rozmawiać, bo nie ma nic gorszego, że przekonanie jednej, czy drugiej strony, że się jest nieomylnym i racja jest tylko po mojej stronie. Ta współpraca będzie bardzo potrzebna.

Cały wywiad w „Nowinach Jeleniogórskich” nr 33/09.

Komentarze (2)

Dla PO to reguła: kolesiostwo, zamiatanie POd dywan i obiecywanie cudów....

Z pewnoscia kwalifikacje pan Lenard posiada ale nie bez znaczenia byla tu jego lojalnosc wobec Prezydenta. Ciezki rok przed panem Lenardem, zadan do wykonania wiele, a oczekiwania jeszcze wieksze. Nie moge sie oprzec wrazeniu, ze ten wybor mial tez poprawic dosc watly wizerunek Prezydenta. Podjal sie pan ryzykownego zadania, bo trudno bedzie uniknac oceny i odpowiedzialnosci za caloksztalt prezydentury, jakikolwiek nie bedzie ostani rok ocena za cala kadencje moze nie kwalifikowac do promocji do nastepnej klasy (czytaj reelekcji obecnego prezydenta).

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.