Bandytyzm w Słoneczku

Bandytyzm w Słoneczku

Rozwydrzona młodzież od dłuższego czasu wyzywała i zastraszała swoich wychowawców, pobiła nawet dyrektora placówki. Wszystko wyszło na jaw po tym, jak pijani wychowankowie rzucili się na policjantów, którzy próbowali zaprowadzić tam spokój.

- To było pewne, że ta bomba w końcu wybuchnie – mówi nam jeden z byłych pracowników. - Tam nikt nie panował nad uczniami. Nauczyciele bali się ich.
Ludzie nie chcą mówić. Dopiero, jak oferujemy anonimowość, otwierają usta.

- Widziałam na własne oczy, jak ich poniżali – mówi nam pani Jolanta, która mieszka nieopodal ośrodka. - Jeden z wyrostków wyżywał się na nauczycielu, który szedł z grupą. Wyzywał go od najgorszych, zyskując poklask grupy. Nie wytrzymałam i pytam, dlaczego pan nie reaguje? Nic nie powiedział.

W końcu mieszkanka sama zwróciła uwagę wulgarnemu chłopcu. - Agresję przekierował na mnie. Stanęłam i powiedziałam: chodź, ja się ciebie nie boję. Coś pomruczał i odszedł – mówi. - To było z rok temu, ten nauczyciel już tam chyba nie pracuje, nie widuję go.

Policja potwierdza, że często otrzymywała zgłoszenia z ośrodka: wymuszenia rozbójnicze, udzielani narkotyków, znieważanie nauczycieli. Większość z nich to jednak nic nadzwyczajnego. W końcu to ośrodek dla trudnej młodzieży.

Apogeum zła nastąpiło w miniony poniedziałek. Wszystko zaczęło się ok. 14. Grupa nastolatków zamiast na lekcje poszła na wały świętować urodziny kolegi z ośrodka. Po drodze kupili piwo, które wypili na miejscu. Siedzieli tam dosyć długo, a że byli głośno, ktoś wezwał policję.

Cały artykuł w najnowszych "Nowinach Jeleniogórskich".

Komentarze (5)

Powinni na praktyki tam wysyłać tych wszystkich profesorów od wychowywania bezstresowego młodzieży.

Nie tak dawno jak w poniedziałek byłam w okolicach tego domu, grupa dzieci, bo tak określiłam z wyglądu 10-12 lat siedziała na schodach przed głównym wejściem i paliła papierosy, aż mnie zatakało (że tak legalnie) jak może taki młody i na widoku wszysktich palić papierosy, ale oczywiście nie zwróciłam im uwagi bo bałam się reakcji z ich strony, bo czytałam artykuł o ich wybrykach.

jaa ... współczuje mojej koleżance z gim. w Łomnicy bo ją tam przenoszą za jej pały. :woohoo:

Im przydałby sie mój wychowawca, kiedy w latach '70 chodziłem do podstawówki. Tak sie gościa baliśmy, że muchy na lekcji było słychać. A nie daj Bóg coś się przeskrobało to jak przyłożył wskaźnikiem w łapę to do dzis pamiętam ten piekący ból. W domu jak sie człowiek poskarżył to była poprawka i szlaban na miesiąc. I jakos wyrosło się na ludzi. Pozdrawiam wszystkich normalnych :)

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.