Lolobrygida do kontroli

Lolobrygida do kontroli

Apartamentowiec Lolobrygida w Szklarskiej Porębie nie ma nic wspólnego z decyzją o warunkach zabudowy, która go dotyczy. Mówią o tym otwarcie architekci, sprawdzenia inwestycji domagać się będzie też szef Rady Miasta w Szklarskiej Porębie. Innego zdania są inwestor i urzędnik odpowiedzialny za pozwolenia na budowę.

Apartamentowiec stoi na końcówce nartostrady o takiej samej nazwie - tuż obok dolnej stacji kolei linowej na Szrenicę. Na tle otoczenia - niewielkich domów i urządzeń narciarskich, wygląda na ogromny. - Projekt zakładał coś zupełnie innego niż to, co zostało wybudowane - mówi Grażyna Makowska.

- Podstawowa różnica dotyczy wysokości - tłumaczy Marek Kozera, który wykonał pierwszy projekt apartamentowca. - Pierwotny projekt spełniał wymogi decyzji ustalającej warunki zabudowy, a projekt, który został zatwierdzony, trzecią z kolei decyzją pozwolenia na budowę, nie spełnia tych warunków. Budynek został podniesiony o co najmniej półtorej kondygnacji.
Jak mówi Marek Kozera, dach został wyrównany i dlatego - po zmianach - jest dużo większy. Kalenica została wyrównana do jednego poziomu bez rozczłonkowania, które było zaprojektowane pierwotnie. Powstała jednostajna płaszczyzna.

Trzy pozwolenia
- Pierwsze pozwolenie na budowę dotyczyło budynku zaprojektowanego przeze mnie - opowiada Marek Kozera. - Budowa się rozpoczęła. W trakcie robót inwestor przyszedł z prośbą o zmianę sposobu użytkowania budynku. Pierwotna forma miała być hotelowa. Po zmianie budynek miał być pensjonatowo-apartamentowo-hotelowy. Chodziło o przeprojektowanie wnętrza. Ja to wykonałem. Projekt dostał zamienne pozwolenie na budowę. I tu się moja rola skończyła.

Marek Kozera twierdzi, że nie wyraził zgody na autoryzowanie trzeciego projektu, według którego dom powstał. Inwestor skorzystał z usług innego architekta - żony powiatowego inspektora nadzoru budowlanego.

O co chodzi w decyzji
Dlaczego decyzja o warunkach zabudowy, wydawana przez gminę, jest taka ważna? Musi być nią poprzedzona każda inwestycja.

Cały artykuł w najnowszych „Nowinach Jeleniogórskich” (nr 40/2008)

Komentarze (2)

Kolejny wydumany problem dla specjalistów od bicia piany. Dla mnie skandalem jest wygląd większości budynków w tym niby-kurorcie przy krajowej trójce - zasyfione elewacje, widmo hotelu, itp - ale to nikomu w tym miasteczku nie przeszkadza. Natomiast nowa, widoczna inwestycja, na której inwestor zarobi sporo kasy.... no tego już w polskim zapyziałym piekiełku nikt nie zniesie.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.