Tato ocalił Kubusia

Tato ocalił Kubusia

- Lód spadał prosto na głowę mojego syna – opowiada jeleniogórzanin Daniel Marciniak, który uratował życie swojemu dziecku. Skończyło się na potłuczeniach i wizycie w szpitalu. W miniony weekend doszło do kilku podobnych wypadków. Czy zarządcy nieruchomości poniosą konsekwencje?

- Szliśmy z Kubusiem do biblioteki oddać książki – opowiada sobotnie zdarzenie Daniel Marciniak. - Usłyszałem trzask na górze. Podniosłem głowę i zobaczyłem lecący lód. To był moment. Złapałem syna za kurtkę i przesunąłem go na bok. Lód tylko otarł się o głowę, ramię i roztrzaskał się o ziemię.

Pięcioletni Kuba upadł i rozwalił sobie wargę. Był wystraszony, zaczął krzyczeć. Było to w sobotę w południe przy ul. Bankowej, tuż przy Książnicy Karkonoskiej. Kilka sekund później na miejscu była pracownica Informacji Turystycznej. Wyszła przed biuro by zobaczyć, co się stało. To ona wezwała pogotowie.

Chłopca zabrano do szpitala, miał prześwietlenie głowy. Na szczęście, okazało się, że nie doznał on poważniejszych obrażeń.

Cały artykuł w najnowszych „Nowinach Jeleniogórskich” nr 8/10.

 

Fot. Daniel Marciniak
Daniel Marciniak sfotografował to, co zostało z bryły lodu, która spadła na jego syna. Zdjęcie prezentujemy powyżej.
 
Tato ocalił Kubusia

Komentarze (3)

Ciekawe kto poniesie za to odpowiedzialność? O ile znajdzie się winny.
Swoją drogą jakiś czas temu wisiały sople przy przejściu koło PKO. Jakie rozwiązanie znaleziono? Przyczepiono taśmę z kartką uwaga sople. Genialne! No bo po co sople ściągać.

Biedne dziecko. Pewnie się strachu najadł chłopczyk :(

Brawa dla taty Kubusia!!!

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.