Tiry zniszczyły drogę

Tiry zniszczyły drogę

- Tędy nie da się jeździć – alarmują mieszkańcy Pakoszowa w Piechowicach. Drogę przez wieś rozjeździły tiry, jest dziura na dziurze. Co gorsza – pękają domy. Starostwo zapewnia, że w przyszłym roku zrobi remont. Tylko, jak pozbyć się ciężkich samochodów?

- Proszę popatrzeć na te pęknięcia, to od tirów – mieszkaniec Pakoszowa Leon Smolczyński pokazuje dom znajdujący się tuż przy drodze. Jest popękany. Kawałek dalej jest rów odwadniający, częściowo zapadnięty. - Ten zawał zrobił tir, który wjechał tu kołem. Zaraz jezdnia zacznie się zapadać – mówi. Takich miejsc przy Pakoszowskiej jest znacznie więcej.

Droga przypomina szwajcarski ser. Jest dziura na dziurze, miejscami nie da się jeździć szybciej, jak 20 km/h. - Ja mam samochód, żona też. Już dwa razy wymienialiśmy amortyzatory – mówi Smolczyński, który od ośmiu lat mieszka w Pakoszowie.

Zdaniem mieszkańców, wszystkiemu winne są tiry, które jeżdżą Pakoszowską codziennie. Niektóre dojeżdżają do miejscowych zakładów, ale większość skraca sobie drogę od granicy do urzędu celnego. - Ta droga nie wytrzyma takiego obciążenia. Ona była budowana dla furmanek a nie dla tirów – mówi piechowiczanin.

- Jeździ ich tędy coraz więcej, nawet do 60 dziennie – mówi Anna Krystkiewicz, radna z Piechowic, która mieszka przy Pakoszowskiej. Przyznaje, że mieszkańcom nie podoba się to. - Dlatego wystąpiliśmy do starostwa z inicjatywą, żeby to zmienić – mówi.
Co prawda przy drodze jest znak, który zakazuje jazdy tirom przez Pakoszów. Dopuszcza jedynie te, które jeżdżą do pobliskich zakładów. Ale kierowcy nic sobie z tego nie robią. Jeżdżą, bo tak prowadzi ich GPS.

Mieszkańcy wystąpili do starostwa o pomoc. Uważają, że tiry powinny jeździć do urzędu celnego ulicą Lubańską, która ma dużo większy dopuszczalny tonaż.
- Została powołana komisja, która ma zmienić organizację ruchu na Pakoszowskiej tak, by uniemożliwić jazdę tamtędy do urzędu celnego – mówi Krzysztof Sobala, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Jeleniej Górze. Nie wie jeszcze, jakie to mogą być rozwiązania. - Poczekajmy na to, co opracuje komisja – mówi.

Policjanci radzą też mieszkańcom, by robili zdjęcia wjeżdżającym tirom na tle zakazu i wysyłali je policji. Wówczas będzie podstawa do ukarania kierowców mandatami. Tyle, że to rozwiązanie doraźne.

Pakoszowska została wyremontowana w 2001 roku. Jezdnia jednak nigdy nie była przystosowana do jazdy tirów, warstwa wierzchnia ma 4 centymetry grubości. Stąd droga wygląda jak szwajcarski ser.

Co gorsza, K. Sobała mówi, że nie ma już pieniędzy na załatanie powstałych dziur. Droga była łatana wczesną wiosną, ale od tego czasu „wyrosło” wiele nowych dziur. - Wykorzystaliśmy już wszystkie środki na bieżące utrzymanie dróg, teraz robimy tylko tzw. Schetynówki – odpowiada. Starosta Jacek Włodyga zapewnia jednak, że znajdą się dodatkowe środki. - Widziałem tę drogę, rzeczywiście nie da się nią jeździć – mówi. - W tym roku zostanie doraźnie połatana. Myślimy też o remoncie. W tym roku zrobimy dokumentację techniczną, remont nastąpi w przyszłym roku – zapewnił.

Komentarze (9)

Pan dyrektor mydli ludziom oczy. Do wprowadzenia zmian w organizacji ruchu na drodze powiatowej nie jest potrzebna żadna komisja. Wystarczy prosta decyzja zarządzającego ruchem starosty. Jeden telefon wystarczy aby wprowadzić ograniczenie dmc. A w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa - a z tym mamy do czynienia - dyrektor ZDP ma prawo sam podjąć taką decyzję.

A radna Krystkiewicz to od kiedy tak się troszczy o drogi? Strój jak na imprezę raczej, a wszystko to pod publiczkę

prosze nie łatajcie tych dziur,one działają jak progi zwalniające.Spowolniły one wielu mistrzów wiejskich wyścigów.

ale jak opał bedzie do przywiezienia lub coś innego o wiekszej masie np:związane z budową remontem domku pani radnej lub innych zaiteresowanych to do ceny proponuje doliczyć opłate za zezwolenie wydane w starostwie na gabaryty (masa lub wielkość ) i wtedy padnie pytanie dlaczego tak drogo najłatwiej to 3,5 t wstawić

Radni powiatowi R.Mazur i G.Rybarczyk – kiedy załatana będzie droga przez Pakoszów? Co z obietnicami?

Radna odniosła sukces-po raz pierwszy ma foto w gazecie,a dziury w pakoszowskiej to tylko okazja do dalszej reklamy np w jakiejś stacji tv

Mieszkam na samym końcu ulicy Pakoszowskiej, i widzę gdzie jeżdżą TIR-y. 98 % z nich to samochody jeżdżące do WEPY. Ograniczanie więc do zakazu dla samochodów jeżdżacych do Urzędu Celnego jest czystą demagogią i nie zmieni tragicznej sytuacji. Bo nie chodzi tylko o nasze samochody, a o domy. Mój dom umieszczony w folderze KARR, jako dom o walorach zabytkowych, chluba regionu, niedługo przestanie istnieć. Po przejeździe beczkowozu, i innych ciężkich samochodów drży jak po trzęsieniu ziemi. Jest bezwzględną koniecznością ograniczenie tonażu do 3 ton, bez względu na to gdzie jadą.
Do Wepy i do oczyszczalni można dojechać od strony Sobieszowa i Świerczewskiego, nie jest konieczne by jeździły ulicą Pakoszowską.
Z dowozem koksu i węgla można sobie poradzić pomimo takiego ograniczenia.

TIRY jadące do WEPY to jeden koszmar, jaki musimy znosić przez ten zakład.
Ponad miesiąc temu odbył się nieformalny strajk kierowców TIR-ów, blokujących dojazd do WEPY oraz ul Pakoszowską. Brak sanitariatów to jeden z powodów. Kierowcy załatwiają potrzeby na pobliskich posesjach.
Hałas jaki wytwarzają urządzenia na oczyszczalni ścieków przemysłowych WEP-y to trzeci koszmar jaki nam ten zakład funduje.

Mieszkam na samym końcu ulicy Pakoszowskiej, i widzę gdzie jeżdżą TIR-y. 98 % z nich to samochody jeżdżące do WEPY. Ograniczanie więc do zakazu dla samochodów jeżdżacych do Urzędu Celnego jest czystą demagogią i nie zmieni tragicznej sytuacji. Bo nie chodzi tylko o nasze samochody, a o domy. Mój dom umieszczony w folderze KARR, jako dom o walorach zabytkowych, chluba regionu, niedługo przestanie istnieć. Po przejeździe beczkowozu, i innych ciężkich samochodów drży jak po trzęsieniu ziemi. Jest bezwzględną koniecznością ograniczenie tonażu do 3 ton, bez względu na to gdzie jadą.
Do Wepy i do oczyszczalni można dojechać od strony Sobieszowa i Świerczewskiego, nie jest konieczne by jeździły ulicą Pakoszowską.
Z dowozem koksu i węgla można sobie poradzić pomimo takiego ograniczenia.

TIRY jadące do WEPY to jeden koszmar, jaki musimy znosić przez ten zakład.
Ponad miesiąc temu odbył się nieformalny strajk kierowców TIR-ów, blokujących dojazd do WEPY oraz ul Pakoszowską. Brak sanitariatów to jeden z powodów. Kierowcy załatwiają potrzeby na pobliskich posesjach.
Hałas jaki wytwarzają urządzenia na oczyszczalni ścieków przemysłowych WEP-y to trzeci koszmar jaki nam ten zakład funduje.

Szanowna Tereso W. chcę cię doinformować, że to nie był strajk tylko kolejka do rozładunku . Na przyszłość zasięgnij więcej info.zanim zaczniesz wypisywać te bzdurne informację.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.