Bo policjant nie pomyślał

Bo policjant nie pomyślał

- Policjanci zrobili ze mnie oszusta – mówi Jan Butkiewicz, mieszkaniec Jeleniej Góry. Niedawno sprzedał samochód. Wałbrzyska policja zatrzymała nowego właściciela twierdząc, że pojazd jest kradziony. Okazało się, że to pomyłka, ale auto nadal stoi na parkingu policyjnym!

- Jak można było coś takiego zrobić – dziwi się Jan Butkiewicz. Chodziło o wysłużonego poloneza caro. Pan Jan zmienił samochód, stary więc sprzedał za 400 złotych. Było to w drugiej połowie września.

Po kilkunastu dniach nabywca auta zadzwonił do niego z informacją, że polonez stoi na parkingu policyjnym. Zatrzymali go funkcjonariusze z komisariatu w Boguszowie Gorcach. - Policjanci powiedzieli mu, że samochód jest kradziony – mówi jeleniogórzanin. - Oniemiałem, przecież jeździłem tyle lat i nic się nie działo.

Dopiero po jakimś czasie Butkiewicz domyślił się, o co może chodzić. - Półtora roku temu ktoś ukradł mi przednią tablicę rejestracyjną – mówi. - Zgłosiłem to na policję w Jeleniej Górze, bo bałem się, żeby złodziej nie założył tych numerów i nie narozrabiał na moje konto. Mógłby np. zatankować na stacji paliw i uciec. W końcu wyrobiłem wtórnik i jeździłem dalej.

Jak mówi, uzyskał dokument potwierdzający zgłoszenie o kradzieży tablicy. Potem próbował dzwonić do komisariatu w Boguszowie Gorcach i „odkręcić” sprawę, ale na próżno. - Chciałem im to przesłać, przeczytać. Policjant z którym rozmawiałem powiedział, żebym mu nie zawracał głowy, że nie ma czasu na takie drobne sprawy i rozłączył się – opowiada Jan Butkiewicz. - Zależało mi na czasie, bo przecież nowy właściciel nie mógł jeździć tym samochodem.

Później próbował jeszcze raz, dodzwonił się do któregoś z przełożonych. Ale też nic nie wskórał. - Powiedzieli mi tylko, że jak jestem niezadowolony z zachowania policjanta z którym rozmawiałem, to mogę złożyć skargę – mówi.

Rzeczniczka wałbrzyskiej policji nadkomisarz Magdalena Korościk mówi, że policjanci zatrzymując poloneza zachowali się prawidłowo. - Podczas sprawdzania danych w systemie komputerowym pojawiła się informacja, że należy zatrzymać pojazd – tłumaczy. - Funkcjonariusze nie mieli wyjścia - musieli to zrobić. Jesteśmy w trakcie wyjaśniania tej sprawy. Prawdopodobnie skończy się to dobrze i samochód zostanie wydany właścicielowi.

Skąd taka informacja w systemie? - Policjanci z Jeleniej Góry przyjmując zgłoszenie o kradzieży tablicy wpisali ją tam – mówi Magdalena Korościk.

Tyle tylko, że w polonezie nie było oryginalnej tablicy a jedynie wtórnik. - Takie wtórniki mają specjalną naklejkę. Poza tym, w dowodzie rejestracyjnym pisze jak byk, że wydano wtórnik. Wystarczyło to sprawdzić – mówi Butkiewicz.

- System komputerowy nie rozróżnia oryginalnych tablic od wtórników – ucina nadkomisarz Korościk.

Cały artykuł w "Nowinach Jeleniogórskich" nr 41/10.
 

Komentarze (7)

Niestety muszę Pana zmartwić Panie Butkiewicz i jednocześnie przeprosić za ten kubeł zimnej wody. Nie wygra Pan z Policją. Bo jeśli ja nie mogę się doprosić o proste przyjęcie zgłoszenia w Jeleniej Górze to Pan o wyjaśnienie tak poważnej sprawy tym bardziej. Jedynie co nam pozostaje to zjednoczyć nasze siły. Proszę do mnie napisać adi.iktkn@onet.pl

2 a jak niema racji to patrz punk 1

A od kiedy policjanci myślą?

wiadome ze policja nie mysli...

ze świętymi krowami jeszcze nikt nie wygrał , a jak coś im nie na rękę to jeszcze up.....lą niewinnego człowieka. Jak długo to jeszcze będzie trwało .Rozumiem że pomyłki się zdarzają ale im to aż za często.

I can't believe you're not playing with mea-ht-t was so helpful.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.