Protesty nic nie dały

Protesty nic nie dały

Protesty dużej grupy mieszkańców Lubania na nic się zdały. Mostek na Kwisie, o remont którego walczyli, został rozebrany. Zdaniem samorządu remont, przebudowa lub odtworzenie kładki, byłyby zbyt drogie.

Chodziło o kładkę, która przez 70 lat łączyła ul. Jeleniogórską z Robotniczą. Chętnie z niej korzystali mieszkańcy tamtej (i nie tylko) okolicy. Nie tylko skracała drogę, ale też wydawała się znacznie bezpieczniejsza od chodnika na usytuowanym ledwie 200 – 300 metrów dalej moście drogowym. Tam chodniki są tak wąskie, że nie mieści się na nich wózek inwalidzki pani Danuty Majerewicz. Nie tylko ona ma problem. Pieszym zagrażają przejeżdżające mostem ciężarówki, a gdy trzeba tam przejść w czasie deszczu, wygląda się jak po błotnej kąpieli.
Tyle, że kładce nad Kwisą, według ocen specjalistów, groziło zawalenie. Od dłuższego czasu wstępu pieszym zabraniała tam stosowny znak zakazu (co ciekawe nie było ograniczeń dla rowerzystów). Mieszkańcy jednak niewiele sobie z tego robili i o każdej porze można na niej było spotkać przechodzące osoby. A w godzinach, gdy prace kończą zmiany w pobliskiej spółce Dr. Schumacher mostkiem przechodziły setki pieszych.
Kiedy więc w lutym tego roku burmistrz ogłosił, że mostek zostanie rozebrany, setki mieszkańców Lubania podpisało petycję o utrzymanie przejścia przez Kwisę w tym miejscu, czyli albo o wyremontowanie kładki, albo o postawienie nowej. Zabiegała o to grupa radnych z klubu „Nowy Lubań” i członkowie SKOB.
- Mostek na Kwisie przeżył stalinizm, socjalizm i odzyskanie niepodległości w roku 1989. Doczekał XXI wieku. Dawali radę utrzymać sprawną kładkę socjalistyczni naczelnicy Lubania, poprzedni burmistrzowie, ale wydaje się, że nie przetrzyma „rządów” Arkadiusza Słowińskiego. Wszyscy poprzednicy potrafili jakoś kładkę remontować lub nawet odtwarzać, gdy uszkadzały ją powodzie. Dla burmistrza Arkadiusza Słowińskiego to zbyt trudne. On nie potrafi. Jego „rządów” mostek nie przetrwa – napisali na swojej stronie internetowej radni z klubu „Nowy Lubań”.
Także spotkani przy kładce mieszkańcy - m.in. panie Danuta i Laura, panowie Andrzej i Marcin – nie mieli wątpliwości, że remont przejścia powinien znaleźć się w inwestycyjnych planach miasta. Zwracali uwagę, że wśród planowanych przez samorząd przedsięwzięć, są mniej ważne dla mieszkańców, jak choćby przymiarki do budowy kortu.
– Tu nie chodzi o wygodę, ale o bezpieczeństwo – tłumaczyli.
– Na moście, w ciągu drogi krajowej, nic złego się dotąd nie stało tylko dlatego, że prawie wszyscy chodzą tędy, a nie tamtym chodnikiem, gdzie idzie się właściwie wśród samochodów. Burmistrzowi w pierwszej kolejności sen powinien zakłócać niepokój o pieszych właśnie tam.
To ostatnie zdanie mieszkańców Lubania nawiązuje do wypowiedzi burmistrza Lubania Arkadiusza Słowińskiego na ostatniej sesji, gdzie sprawa kładki była szeroko omawiana. Stwierdził wtedy, że niejednej nocy nie może zasnąć, wyobrażając sobie zarwanie kładki, ofiary w ludziach i policję przychodząca po niego o 6 rano. Jednoznacznie też zapowiedział, że kładka zostanie rozebrana do końca maja, a remont, ani odbudowa nie są przewidziane, bo miasta po prostu nie stać na prace, których koszt szacowany jest na ok. 800 tys. zł.
Zainteresowanych mieszkańców szokowała i decyzja, i kwota. Dokładnie obejrzeli mostek i nie wierzyli, że jest zagrożony zawaleniem, bo wszystkie jego elementy wydawały się być w dobrym stanie. Beton na przyporach nie kruszył się, stalowa konstrukcja nie była zardzewiała, nawet deski na przejściu wyglądały zdrowo. Nie powinno być zresztą inaczej, bo kładka odbudowywana była już kilkakrotnie, właściwie po każdej większej powodzi.
Dlaczego mostek był w złym stanie wytłumaczył (na portalu społecznościowym) lubański radny Wiesław Wydra. To przez złe wykonawstwo i zły projekt.
- Konstrukcja kładki wsparta jest na dwóch podporach betonowych w rozstawie ok. 30 - 35 m. Na pierwszy rzut oka, kładka posiada konstrukcję samonośną w formie dwóch kratownic. Niestety kratownic tych nie wykonano z myślą przenoszenia obciążeń, tylko jako poręcze. Źle dobrane przekroje elementów stalowych stwarzają ciągłe niebezpieczeństwo powstania katastrofy budowlanej, narażając potencjalnych użytkowników na utratę życia lub zdrowia. Chyba tylko "cudem" jeszcze to nie nastąpiło. Jest to swoista "tykająca bomba". Elementem utrzymującym kładkę są dwa dwuteowniki stalowe o wysokości tylko 14 cm, które samodzielnie załamały by się nawet pod własnym ciężarem, podtrzymywane są przez poręcze (kratownice), poprzez słupki połączone spawem do krawędzi dwuteownika tylko na krawędzi stopki górnej i dolnej dwuteownika. Aż się nie chce wierzyć, że to jeszcze się trzyma. Górny pas "kratownicy" wykonany jest z ceownika ekonomicznego (pocienione ścianki) o szerokości 8 cm. Przy ciężarze przekraczającym nośność kładki, część dolna załamie się w połowie kładki a górny pas zostanie ściśnięty i zmiażdżony. Nie musi być to duże obciążenie, wystarczy, że pęknie kilka spawów pomiędzy słupkami a dwuteownikiem. Może to nastąpić w każdej chwili – wyjaśnia Wiesław Wydra.
 

DSCN6707 (480x640).jpg
DSCN6706 (640x480).jpg
DSCN6704 (640x480).jpg
DSCN6701 (640x480).jpg
DSCN6700 (640x323).jpg
DSCN6698 (640x480).jpg
DSCN6694 (640x480).jpg

Komentarze (6)

Mysle ze w sedniowieczu bylo lepie.

Dlaczego Janusz Dziaczko i jego Unia Pracy w Lubaniu nie pomogli protestującym ?

Janusz Dziaczko myśli tylko o sobie. Ludzie znają jego bardzo dobrze w Lubaniu. Startował wiele razy na posła i radnego i zawsze sromotnie przegrywał. Widać, że nie jest akceptowany przez wyborców.

Nie wiem kto opisywał konstrukcję tej kładki, ale chyba jakiś niedouczony student wieczorowy. Nie można jej budowy rozpatrywać oddzielnie jako dwuteowniki kładki i poręczy, bo te elementy tworzą pełne dwie kratownice z pasem dolnym i górnym, słupkami i krzyżulcami. Kładka w całości jest nie do zajechania i przetrzyma nie jeden rząd.

Burmistrz Słowiński za to jest bardzo rozrzutny jeśli chodzi o dodatkowe pieniądze do pensji np dla swego zastępcy Tomiczka.

Kładka za 8 stów ??????????

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.