To jest archiwalna wersja serwisu nj24.pl Tygodnika Nowiny Jeleniogórskie. Zapraszamy do nowej odsłony: NJ24.PL.

Ambulans dla zwierząt. Pieniądze zebrano w tydzień!

Fot. DIOZ

Natychmiast potrzebujący kroplówki, skrajnie odwodniony owczarek niemiecki przewożony z Nowej Rudy do Świdnicy i potrącony przez samochód kot z połamaną miednicą, którego transportowano z okolic Kłodzka do Jeleniej Góry – to pierwsi „klienci” ambulansu ratunkowego dla zwierząt, którym od tygodnia dysponuje Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt.

To aktualnie jedyny taki pojazd w Kraju. DIOZ przymierzał się do zdobycia auta od dawna, brakowało jednak środków. Rozwiązaniem okazała się zbiórka internetowa, a ofiarność ludzi, którym los zwierząt jest nieobojętny, przeszła najśmielsze oczekiwania. W nieco ponad tydzień wpłacili (1600 osób) blisko 70 tys. zł.
Za te pieniądze DIOZ kupił (upatrzoną od dawna) karetkę z Austrii - volkswagena diesla z 2011 r., z dwustutysięcznym przebiegiem. Należała do Austriackiego Czerwonego Krzyża i jest wyposażona m.in. w butlę z tlenem, system do podawania płynów, cały zestaw pierwszej pomocy, urządzenie do dezynfekcji, nosze. Auto ma też lampy alarmowe (koguty) i DIOZ zamierza wystąpić do ministerstwa spraw wewnętrznych o zgodę na ich używanie.
- Część wyposażenia przystosowana jest do ratowania ludzi, więc aktualnie adaptujemy pojazd, by lepiej służył zwierzętom. Chodzi przede wszystkim o możliwość łatwiejszego ładowania klatek i warunki do przewożenia większej ilości zwierzaków – mówią inspektorzy DIOZ.
Plany są jednak jeszcze szersze. W DIOZ mają pomysł, by ambulans służył jako mobilny gabinet kastracji.
Choć auto nie jest jeszcze w pełni przystosowane i trwa proces rejestracji, już było konieczne użycie ambulansu. Pierwszym pacjentem był potrącony kot, którego znaleziono na drodze pod Kłodzkiem. Zgłaszający zanieśli go do weterynarza, który chciał uśpić zwierzę, więc powiadomili DIOZ. Kot został operowany i trwają starania, by mógł chodzić. Potem był wiekowy już owczarek z Jugowic, który omal nie został zagłodzony przez właścicieli. Gdy zabierał go DIOZ pies nie był w stanie wstać i ustać na łapach. Weterynarze ze Świdnicy w momencie dowiezienia owczarka ambulansem, określili jego stan jako krytyczny. Osoba, która zgłosiła sytuację DIOZ, wcześniej prosiła o interwencję policję. Funkcjonariusze uznali, że nie ma podstaw, a zgłaszającej grozili odpowiedzialnością karną za bezpodstawne wezwanie!
Na ostatnim zdjęciu uratowany owczarek z Jugowic.
 

karetka 1.jpg
karetka2.jpg
karetka3.jpg
karetka4.jpg

Komentarze (9)

I takie akcje bolą piślaków.Jak to bez ich aprobaty ?
Znów będzie hejt tak jak na WOŚP.
Tak trzeba pomóc i wytrwałości.

Takie akcje mogą bolec tylko znieczulice a tej nie brakuje w kraju nad Wisłą ,Wracając do tematu to należą się ogromne podziękowania dla tych ludzi za ich ogromne zaangażowanie i wielkie serce Dziękujemy.

Dowiązali mojemu kumplowi łańcuch jak dla King-Konga. Proponuję, aby właściciel pochodził z takim łańcuchem przez parę dni.

"Funkcjonariusze uznali, że nie ma podstaw, a zgłaszającej grozili odpowiedzialnością karną za bezpodstawne wezwanie" Jakaś patologia na policji pracuje, powinni tego człowieka policjanta ukarać choćby za brak szacunku do zwierząt. Zapewne ten policjant ma taki sam stosunek do ludzi, egoistyczne zachowanie tego pana pani policjanta, kara powinna za to być.

Ten DIOS to legalna organizacja?

Nie wiem jak DIOS. Ale DIOZ chyba tak :)

Wspaniale że są tacy ludzie, którzy chcą pomagać pokrzywdzonym kochanym zwierzaczkom.

i tak właśnie będzie teraz : naciąganie kasy dla DIOZ. Potrąconego kota z okolic kłodzka do Jeleniej Góry - to jawna paranoja - jakby w Kłodzku, czy w Świdnicy nie było (jeżeli już tak bardzo chcieli ratować) gabinetu weterynaryjnego. Ile kotów za to by mozna wykarmić , a połamanego kota poprostu humanitarnie uspić

A mogłeś milczeć...